Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
piątek, 24 kwietnia 2009
Z pewną taką nieśmiałością...

Fundacja Dogolandia oraz Klub Sportowy Extreme Dog zapraszają na szkolenie klikerowe prowadzone przez Olgę Kwiecień-Maniewską, które przeznaczone jest dla wszystkich zainteresowanych pracą z psem,  mających ochotę rozwijać umiejętności szkoleniowe, szukających nowych pomysłów na pracę z  psem, a także chcących poznać lub doskonalić warsztat klikerowy.

 

Olga Kwiecień - Maniewska jest trzykrotna reprezentantką Polski na Mistrzostwach Świata Agility (2004, 2006, 2008), uczestniczyła  również w Mistrzostwach Europy Agility oraz wielu innych międzynarodowych zawodach Agility.Wyszkolone przez nią psy grały w filmach min. « Pierwsza miłość », « Rancho ». Jest również tłumaczem książek z dziedziny kynologii min. Paula Owensa « Zaklinacz Psów », Stanley Coren , Sarah Hodgson «  Charakter psa dla bystrzaków » Od 2005 roku prowadzi psi blog www.sundayivigo.blox.pl  (gdzie znajdziecie więcej informacji).

 

 

Szkolenie odbędzie się w dwóch etapach:

 

I PODSTAWY TEORETYCZNE I POKAZ  21. maja 2009 w 3 SEKTORZE ulica Legnicka 65 (www.sektor3.wroclaw.pl).

Początek  o godzinie 17.30

 

II ZAJĘCIA PRAKTYCZNE Z PSAMI - w ciągu dwóch tygodni po wykładzie

będą odbywać się na boisku przy ulicy Tatarakowej

http://www.zumi.pl/namapie.html?qt=&loc=Wroc%B3aw%2C+Tatarakowa&Submit=Szukaj&cId=&sId=&x=57&y=14 

 

Podczas zajęć praktycznych uczestnicy opanują  takie umiejętności jak ustalanie kryteriów, dobry timing (czyli klikanie w odpowiednim momencie) oraz wysoka częstotliwość nagradzania, które to elementy przesądzają o sukcesie szkoleniowym i często odróżniają dobrego szkoleniowca od przeciętnego lub złego. Planujemy również omówienie, jak nauczyć psy wykonywania niektórych sztuczek.

 

Na szkolenie składają się dwie godziny teorii i dwie godziny praktyki.

 

Wszyscy uczestnicy otrzymają materiały szkoleniowe oraz dyplomy uczestnictwa w warsztatach. Psy mające wziąć udział w szkoleniu nie mogą mieć problemów z kontaktem z obcymi ludźmi i innymi psami, powinny posiadać aktualne zaświadczenie o szczepieniach i odrobaczeniu, właściciel powinien posiadać polisę OC.

 

Opłata za udział w szkoleniu 100 PLN.

Dla członków klubu Extreme Dog, którzy opłacili składki za rok 2009r. - 30 zł.

 

 

Dochód ze szkolenia zostanie przekazany na remont nowej siedziby fundacji Dogolandia.

Więcej informacji uczestnicy otrzymają drogą mailową.

Termin nadsyłania zgłoszeń 8. maja na adres fundacjadogolandia@gmail.com
14:33, orvokki , O mnie
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 kwietnia 2009
Image and video hosting by TinyPic
17:25, orvokki , O mnie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 29 stycznia 2007
Dzięki :o)
Właśnie zostałam wzmocniona pozytywnie:

Lista top 500 blogów 2006

Pozycja 258... (na te prawie 119 tys. blogów na bloxie to chyba nieźle :o)

Dziękuję Wam, że jesteście, czytacie, komentujecie.


20:41, orvokki , O mnie
Link Komentarze (4) »
czwartek, 07 grudnia 2006
Wpis nie na temat

Raz będzie zupełnie, ale to zupełnie nie na temat, ale przeżycie było tego rodzaju, że należy je opisać. Wczoraj jadę sobie do pracy autobusem, wyglądam jak wyglądam, czyli włos na jeża, lekki makijaż, popielata kurteczka z futerkiem (sztucznym oczywiście) przy kapturze, sztruksy. Obok mnie stoi absolutnie obrzydliwy facet. Gruby potwornie, z tłustymi kłakami oraz szczerbami w uzębieniu. Potwór gapi się na mnie i w pewnym momencie wygłasza kwestię:

- Jaka przystojna twarz...

(ja twarz pokerzysty, konwersacji nawiązywać nie zamierzam, nawet po było nie było komplemencie). I dobrze, bowiem chwilę potem do moich uszu dobiega pointa, wygłoszona przez uroczego pana w kierunku współpasażerów:

- Każdy gej jest okay, każdy gej jest okay...

* * *

Jedno z dwóch: albo zapuszczę włosy, albo przestanę się malować. Zgadnijcie, co wybieram...

12:18, orvokki , O mnie
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 09 stycznia 2006
O mnie
    Rodzinna legenda głosi, że pierwszy raz poprosiłam mamę o pieska niemal zaraz po tym, jak nauczyłam się mówić. Można zatem przyjąć, że była to moja potrzeba wrodzona, tylko że wcześniejsze próby zakomunikowania jej otoczeniu nie spotkały się z należytym zrozumieniem i zostały zidentyfikowane jako zachęta do zmienienia mi pieluchy bądź też nakarmienia. Mamunia na odczepnego obiecała mi psa, jak pójdę do szkoły, nie przewidując, że w tym momencie rozpocznę odliczanie :o). Ostatecznie jednak przyszło mi spędzić całe długie dzieciństwo i wczesną młodość na bezpsowiu... w której to rozpaczliwej sytuacji znajdowałam sobie różne sposoby na pocieszenie się:
- zaczytałam na amen książkę Lubomira Smyczyńskiego "Psy, rasy i wychowanie" oraz angielski album o rasach ze zdjęciami, co pozwalało mi się wymądrzać w psim temacie na podwórku. Inne książki, w których pojawiały się psy, również czytałam namiętnie i po kilka razy.
- znałam imiona wszystkich psów po sąsiedzku, a szczytem szczęścia było, gdy właściciel pozwolił mi przez chwilę potrzymać psa na smyczy lub porzucać mu piłeczkę (szczególnie ciepło zapisała się w mojej pamięci właścicielka uroczej spanielki Cziki... Czika potrafiła aportować godzinami, a pani zapewne cieszyła się, że ktoś inny robi za wyrzutnię, w każdym razie podchodziła do mojego towarzystwa bardzo życzliwie).
- miałam całe mnóstwo psów wymyślonych. Wszystkie były zewidencjonowane w specjalnym zeszycie, w którym zapisywałam ich dane (imię, rasa, data urodzenia, imiona rodziców) oraz postępy w szkoleniu :o)
- a czasami nawet sama bywałam psem. Na przykład w zabawach w dom. Ktoś był mamą, ktoś był tatą, ktoś dzieckiem, a ktoś przecież musiał być wiernym psem, bo co to za rodzina bez psa?
- rokrocznie we wrześniu bywałam na Wrocławskiej Wystawie Psów Rasowych. Za którymś razem natrafiłam tam na zawody agility i od razu wiedziałam, że to jest coś, co chcę z moim przyszłym psem robić. Ostatecznie biegać też zawsze lubiłam (znowu rodzinna opowieść: moja mama wyjrzawszy kiedyś przez okno ujrzała wszystkie moje koleżanki skaczące w gumę i plotkujące pod trzepakiem, oraz mnie okrążającą je niestrudzenie galopiem w promieniu mniej więcej pięćdziesięciu metrów). Ba, biegać nawet potrafiłam, dzięki czemu nie zostałam jednak pierwszą osobą, która została drugi rok w tej samej klasie z powodu pały z w-f, pomimo tego że nie umiałam trafić piłką do kosza, ani odbić jej przez siatkę, ani rzucić nią dalej niż pół metra :o).

    Psie marzenie przetrwało przez lata i po wyprowadzeniu się "na swoje" oraz uporządkowaniu życia osobistego rozpoczęliśmy już wraz z Wojtkiem poważne przymiarki do wprowadzenia do domu nowego domownika. Pochłonęliśmy masę książek o psach (oczywiście nie ominęła nas fascynacja duetem Fisher-Fennel, który w niektórych kręgach wciąż uchodzi za ostateczną wyrocznię... kto nigdy nie zbłądził w dobrej wierze, niech pierwszy się z nas śmieje), co wprawiło nas w złudne przekonanie, że już wszystko wiemy. Po czym to przekonanie zostało skonfrontowane z małym, pogodnym, pełnym szalonych pomysłów cockerkiem... dziwnie szybko moje przeświadczenie "wiem wszystko o psach" zamieniło się w rozpaczliwe "nic nie wiem o psach", by stopniowo, wraz z postępami w szkoleniu Sunday i urzeczywistnianiu się mojego marzenia o więzi z psem zamienić się w "phi, wyszkoliłam cockera, a niektórzy mówili, że to niemożliwe" i "jestem doświadczonym właścicielem psa, na pewno dam sobie radę z owczarkiem pirenejskim" (nawet pień szybciej wyciągnąłby jakieś wnioski natury ogólnej, ale ja jestem twardogłowym przypadkiem). Vigo oczywiście szybciutko pokazał mi, że szkolenie cockera to żadne wyzwanie, prawdziwym wyzwaniem jest nauczenie owczarka pirenejskiego, by nie szczekał bez przerwy :o).

    W dzieciństwie moja najkrótsza charakterystyka brzmiałaby: "Nazywam się Ola, kocham pieski, bieganie i czytanie książek". Dzisiaj mogłabym natomiast powiedzieć: "Nazywam się Olga, kocham psy, bieganie i czytanie książek". Tyle że zdążyłam spotkać świetnych nauczycieli, którzy pokazali mi, że nauka nie kończy się nigdy, a więź z psem jest jedną z najpiękniejszych rzeczy na ziemi, jeśli damy radę na nią zasłużyć. A oto oni:

Image Hosted by ImageShack.us


19:19, orvokki , O mnie
Link Komentarze (5) »