Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
poniedziałek, 26 października 2009
Potrzebna pomoc dla bokserki Balisi
Potrzebny jest ekspander tkankowy lub pomoc finansowa na zakup takiegoż:

Szczegóły sprawy

Kontakt z osobą koordynującą akcję pomocową
daratargatis (malpka)interia.pl
22:45, orvokki , News
Link
Coś się w tym roku pogoda nie udała (jak zresztą wiele innych rzeczy, wielką radością napawa mnie fakt, że ten rok zmierza do swojego końca coraz szybciej).
Co prawda brzydka pogoda na zewnątrz ma ten plus, że się pieski rozwijają sztuczkowo. Wytwórnia Psi blog prezentuje PYRKI W GARNKU:



W sobotę udało nam się wyrwać na trening, na którym udało nam się zrobić mnóstwo rzeczy, m.in.:
- poćwiczyć z Bravą set point i equal distance grid (nie mam koncepcji, jak to drugie w ogóle nagrać, bo z kamerki na statywie to widać ewentualnie taką małą żółtą kropeczkę przemieszczającą się pomiędzy jakimiś niebieskimi cosiami),
- poćwiczyć z Bravą slalom. Po zrobieniu początku (jednej i dwóch bramek, czyli w sumie 4 tyczek rozstawionych) z grubsza według Susan Garret 2x2 wróciłam do starej dobrej metody tunelowej (korytarza, czy jak tam zwał), która wydaje mi się jednak najlepsza, pod warunkiem, że się ćwiczy różne wejścia od początku. Filmik mam nagrany w ogródku, ale Brava nie widzi większej różnicy między slalomem wbijanym, a sztywnym (przynajmniej na razie, tak czy siak zamierzam ćwiczyć na jednymi i na drugim, żeby potem nie mieć problemu z przełożeniem na sztywny):



- poćwiczyć z Bravą niską kładkę i niską palisadę. Kładkę robimy z targetem, tak jak robiłam z Eri. Co do palisady, mam mieszane uczucia, bo jak dawałam target na rampę zejściową to mi trochę drobiła, a bez targetu na niskiej palisadzie z tunelem zaraz za grzeje bardzo ładnie i na razie bardzo nisko zalicza strefę. Zobaczymy co będzie dalej, jakby się przy podwyższeniu palisady pojawiły problemy, to wprowadzę target też na palisadzie.

- Sunday i Vigo trzasnęli torek

Image and video hosting by TinyPic
Bułka z masłem.

- poćwiczyłam strefy z Erykiem - jej musiałam wprowadzić target na palisadzie i trochę ją obniżyć, gdyż nastąpiła jakaś katastrofa strefowo-palisadowa.Wniosek z tego taki, żeby nigdy nie przyjmować stref za pewnik, nawet jeśli pies przez jakiś czas je robi dobrze sam z siebie. Jak z sam z siebie, znaczy przypadkiem, znaczy tak naprawdę nie kuma o co chodzi, więc przy zmianie okoliczności (typu trochę się pieskowi przyspieszyło) może się wszystko posypać. Powoli się robi lepiej.

- zrobiłam z Eri większość tego toru co powyżej, z pominięciem huśtawki.

- huśtawkę za to mam z Eri zrobioną prawie do końca i w sobotę po raz pierwszy zrobiła ją całą samodzielnie. Proces nauki przebiegał dość dziwnie. Zaczęłam od naszej starej metody: czyli jedna osoba wprowadza psa, druga trzyma huśtawkę. Osoba trzymająca psa nagradza psa na końcu deski, po czym osoba trzymająca huśtawkę powoli ją opuszcza. Ta metoda ma jednak ten minus, że potrzebny jest pomocnik, a poza tym jakoś nie do końca mi się podobało zachowanie Eri na huśtawce. W międzyczasie poczytałam sobie trochę o metodzie z dwoma stołami i zaczęłam ją trochę modyfikować (z konieczności, bo nie mamy dwóch stołów... ale metoda mi się bardzo podoba i chętnie bym ją w przyszłości z Bravą zastosowała wiernie co do litery). Najpierw więc podstawiłam stół pod niższy koniec huśtawki, tak że wyższy koniec był niewiele nad ziemią i porobiłam bang game (pies wskakuje na koniec huśtawki, robi bang i leci dalej za piłeczką). Bang game oswaja psa z ruchem i dźwiękiem opadającej huśtawki. Potem podstawiłam pod wyższy koniec huśtawki stół, tak że huśtawka opuszczała się tylko kawałek i poćwiczyłam z Eri wchodzenie na nią, bang na stole i lecimy dalej. Potem osobno nauczyłam Eri pozycji 2o2o (przednie łapy na ziemi, tylne na podwyższeniu typu schodek) i porobiłam trochę ćwiczeń na schodach (typu ja biegnę z nią, ona staje w pozycji i czeka na komendę zwalniającą, wysyłanie do pozycji etc). Potem poćwiczyłam z nią na huśtawce bang game z przyjmowaniem pozycji 2o2o. Etap przedostatni był taki, że pod niższy koniec huśtawki podstawiłam stół i Eri biegła z tego stołu do końca i robiła 2o2o. Etap ostatni cała huśtawka.Tadam. Teraz jeszcze tylko różne nabiegi, wysyłanie, przywoływanie, huśtawka w sekwencjach i już możemy trzaskać openowe tory :P.

Jak widać trening owocny był bardzo.
09:59, orvokki , News
Link
środa, 21 października 2009
Jakby ktoś się zastanawiał...
to spaniel żyje i miewa się dobrze:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A nawet można powiedzieć, że bardzo dobrze:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Świetnie wręcz:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Eri z Sunday stanowią też dość zgrany i umiarkowanie bezproblemowy tandem spacerowy. Maniacko aportujący tandem spacerowy, należy dodać. Rzucanie piłek sprawia, że nie usiłują polować na nic innego. Po raz kolejny przekonałam się też, że Eri jest psem bez własnej osobowości na przykładzie jej reakcji wobec innych psów. Przy pyrach Eri albo piszczy z podniecenia usiłując się przywitać, albo naśladuje ich reakcje agresywne. Sunday jest ideałem, jeśli chodzi o kontakty z innymi psami, bo ignoruje je całkowicie... i dzisiaj na spacerze z Sunday Eri zachowywała się tak samo.
22:52, orvokki , News
Link Komentarze (5) »
wtorek, 20 października 2009
Czuję się oszukana...
...w tym tygodniu miało być ładnie. Wczoraj nawet chwilami było, dzisiaj za to znowu leje :o(.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Pyra uczy się slalomu, po początkach z metodą 2x2 Susan Garrett, które to początki wprawdzie okazały się wysoce użyteczne, jednak potwierdziły moje zastrzeżenia do tej metody, przeszłam do starej dobrej metody tunelowej (czyli szeroko rozstawione tyczki tworzą jakby "tunel" lub też korytarz, przez który pies przebiega). Zaczęłam w ogródku, w niedzielę spróbowałam już na ośrodku na sztywnym slalomie treningowym z podpórkami - pyra się nie przejęła :D. Ćwiczymy wejścia pod różnymi kątami na jedną i na drugą rękę.

Poza tym pyra zaliczyła cofkę socjalizacyjną, jeśli chodzi o kontakty z innymi psami i wypyszcza się na nie niemożliwie, a już było jakby lepiej. Wczoraj znowu dwa spotkania ze spuszczonymi ze smyczy, przyjaznymi bokserami nie reagującymi na wołanie właścicieli. Ech. Zaczyna mi się stanowczo odechciewać pracy nad agresją lękową wobec psów u pyrów...

W niedzielę Vigo i Brava pomagali w akcji "Pyra", Vigo pokazywał sztuczki i szalał na torze, z pyrą zrobiłam mały pokaz frisbee. Pogoda była mało sprzyjajaca, ale całkiem dużo osób przyszło i wspomogło akcję pieniężnie - dziękuję ofiarodawcom również tutaj.
15:23, orvokki , News
Link
niedziela, 18 października 2009
Wycieczka :)
Pogoda zrobiła nam psikusa, jednak nie pozwoliliśmy, by dawno planowane plany wycieczkowo-treningowe nam się przez to posypały i pojechaliśmy w piątek w górki, konkretnie w Beskid Śląski. Chcieliśmy wejść na Równicę lub na Wielką Czantorię, niestetyż na miejscu okazało się, że na szlakach leży pół metra śniegu, są kompletnie nieprzetarte, oznaczeń nie widać, bo drzewa też oklejone śniegiem, a pyrki kulkują się po paru minutach. Vigo znowu uktnął w zaspie, a jak się go z niej wyjęło, to właściwie zaspa dalej była do niego przyklejona. W związku z powyższym zdecydowaliśmy się na takie łatwiuteńkie podejście czerwonym szlakiem do schroniska pod Równicą. Widoczki były, śnieg był, góry były, pieski sobie poszalały, znaczy cel osiągnięty, mimo że za starych dobrych czasów, to się trzaskało o wiele dłuższe i bardziej wymagające trasy. Może jeszcze kiedyś te czasy wrócą.
Wieczorem pojechaliśmy do Zabrza w odwiedziny do Magdy, Romka, Evo, Blooma i Tacytka :). Było strasznie miło, Eri się bawiła z Evo, Vigo i Bloom burczeli na resztę, Tacytek spał, a Brava jak to Brava była kompletnie wyluzowana i głównie zajmowała się próbami kradzieży jedzenia, które się przypiekało na takim śmiesznym ustrojstwie.
W sobotę prowadziłam trening agility z różnymi fajnymi pieskami, w przerwach trochę ćwiczyłam ze swoimi - Eri ostatnio nakręciła się strasznie, przez co zaczęła zupełnie inaczej biegać, przez co różne zupełnie fajnie wyuczone rzeczy nagle poszły w łeb - na przykład strefy, zwłaszcza na palisadzie. Wczoraj też jakoś zupełnie straszliwie kosiła hopki i generalnie tylko ze slalomu jestem zadowolona...
Ogólnie bardzo miły weekend :)


11:43, orvokki , News
Link
wtorek, 13 października 2009
Wzięłam dzisiaj mój biedny popsuty aparat, który obecnie działa tylko na automacie, bo na manualu nie da się zmienić ustawień (niedoświetlenie -0.7, czas 320...) i tylko przy niektórych ogniskowych (gdzieś w okolicach 120mm i 200mm). Tęskno mi za robieniem zdjęć strasznie, zwłaszcza, że ze wszystkich pór roku najbardziej odpowiada mi jesień, jeśli o kolory i światło chodzi, niestety rozpaczliwa sytuacja finansowa chwilowo (mam nadzieję) uniemożliwia nam naprawę w/w sprzętu, a tym bardziej zakup nowego.
Wzięłam również pyry dwie. Spacer z pyrami, muszę przyznać, nudny był niemożliwie. Co jakiś czas wprawdzie zastanawiałam się, gdzie są pyry,  bo ginęły mi z oczu, po czym odkrywałam, że idą pół kroku za mną. Pyry spacerowe idealnie grzecznymi psami są, pod warunkiem, że nie spotykają innych psów, ale przy tak uroczej pogodzie jak dziś szczęśliwie nam się to nie zdarzyło.
Mała dygresja: Vigo nienawidzi goldenów i labradorów, do goldenów potrafi wyrwać z dużej odległości celem dziabnięcia ich w tyłek. Ostatnio jednak udało mi się go nawet odwołać (co prawda treść komendy przywołującej nie nadaje się do upublicznienia, grunt, że zawrócił w połowie drogi, a do celu przybliżał się z zawrotną szybkością).
Sunday i Eri dostarczają zwykle rozrywek innego rodzaju, Sunday szuka bażantów, a Eri kup. Nawyki higieniczne wędkarzy i spacerowiczów nie każą jej długo szukać, ja się tylko czasem dziwię ludzkiemu brakowi pruderii tudzież elementarnej przyzwoitości.

Reasumując, dzisiejsze automatyczne zdjęcia grzecznych pyr:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
20:22, orvokki , News
Link Komentarze (8) »
czwartek, 08 października 2009
O bezdrożach szkolenia pozytywnego ;o)
Jak wiadomo, jestem zwolenniczką szkolenia pozytywnego (tj. opartego na pozytywnych wzmocnieniach), a w szczególności klikerowego, ponieważ jest skuteczne, humanitarne oraz stanowi źródło nieustającej frajdy dla psa i właściciela.

Niemniej jednak od czasu do czasu natrafiam na wypowiedzi najczęściej  klikerowych neofitów, które wbijają mnie w krzesło. Ostatnio na przykład ktoś na pewnej niepolskiej klikerowej liście dyskusyjnej opisał swój problem i próby jego rozwiązania, niestety nieskuteczne. Problem mianowicie był taki, że szczeniakowi się nie podobało, że domownicy usiłują nosić kapcie i skarpetki, w związku z czym im je ściągał bez ich zgody, szczęściem robił to dość delikatnie. Właścicielka próbowała klikać psu za same patrzenie na skarpetki, bez ich ściągania (lub samo wąchanie skarpetek), niestety bystry psiak wykumał z tego, że jak zacznie ściągać im skarpetki, a potem przestanie, to dostanie nagrodę.
W związku z powyższym właściciele chodzą po domu w adidasach.

Słyszałam o przykładach jeszcze drastyczniejszych, w stylu pies podgryza po nogach, właściciel próbuje ignorować to zachowanie, co nie działa, więc właściciel zaczyna chodzić po domu w kaloszach. Niestety jak pies go gryzie przez kalosze to też trochę boli, co robić?

Łatwo się śmiać, ale rzeczywiście jak ktoś przeczyta, że P+, zwane potocznie karą, jest beee, oraz że pies wszystko co robi, robi po to, by zwrócić na siebie uwagę właściciela (no serio serio, takie zdanie nawet osobiście przetłumaczyłam w pewnym podręczniku szkoleniowym...), ergo zabranie mu naszej uwagi stanowi dostateczną karę, i jeśli na dodatek ta osoba obdarzona jest wyjątkowym zgoła samoopanowaniem (bo jak rany, jakby mnie mój własny pies ugryzł w nogę to bym się nie powtrzymała od reakcji całkowicie odruchowej...), to można zrozumieć, jak ktoś w dobrych intencjach doprowadza do tego, że zwierzak włazi mu na głowę.

Warto pamiętać o tym, że cała masa zachowań jest dla psa samonagradzająca. Innymi słowy, niezależnie od tego, czy właściciel te zachowania pochwala, nagradza, całkowicie ignoruje albo nawet próbuje karać, pies i tak będzie je robił, bo sprawia mu to przyjemność. Do zachowań takich można zaliczyć na przykład: leżenie na kanapie, gonienie kotów, szczekanie na ludzi za płotem, zjadanie śmieci, łapanie właściciela za nogawki oraz ściąganie mu skarpetek.
Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że ignorowanie takich zachowań raczej nie przyniesie nam oczekiwanego rezultatu, tzn. pies nie przestanie tego robić.

Druga sprawa, że teza jakoby pies nic ino kombinował, jak zwrócić na siebie naszą uwagę, też do mnie nie przemawia. Jasne, większość psów bardzo lubi, jak się nimi zajmujemy, ale też doskonale potrafi sobie zorganizować czas gdy tego nie robimy. Co więcej, niektóre psy, zwłaszcza te bardziej niezależne z natury, wcale nie uważają, że towarzystwo człowieka jest aż takie zarąbiste, dopóki ich tego nie nauczymy poprzez zabawę, kontrolę bodźców i nagradzanie odpowiednich zachowań. Innymi słowy, znacznej części psów trzeba dopiero pokazać, że w ogóle warto się o uwagę właściciela starać. Oczywiście  ignorowanie tego typu psów wcale nie wywołuje u nich refleksji nad własnym niewłaściwym postępowaniem, a jeżeli w ogóle jakieś refleksje wywołuje, to raczej: "Dobra, teraz nikt nie będzie mi przeszkadzał, hulaj dusza!".

 I wreszcie trzecia sprawa. Pies potrzebuje jasnych komunikatów, co mu wolno, a czego nie wolno. Jest dzięki temu szczęśliwszy, a jego świat ma sens. Psy między sobą się nie certolą i jak jeden smark drugiego smarka ugryzie, to poszkodowany nie ignoruje tego i nie cierpi w milczeniu, tylko jasno daje wyraz swojemu oburzeniu. W związku z czym naprawdę nie musimy się obawiać, że jeśli od czasu do czasu wyraźnie powiemy psu, żeby się odpimpał od naszych skarpetek, to   bezpowrotnie zniszczymy naszą kiełkującą przyjaźń lub złamiemy mu psychikę. Bynajmniej nie namawiam nikogo do stosowania w takiej sytuacji  (ani w jakiejkolwiek innej, skoro już o tym mowa) kar fizycznych, ale na wszystkie psie ogony na świecie, słuchajmy własnego zdrowego rozsądku!
15:04, orvokki , News
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2