Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 28 października 2008
Pokazowy Viguś
Dzisiaj po sąsiedzku wpadliśmy do SP nr 53 na pokazy i wykład prowadzone przez Fundację Dogoterapii Dogolandia i dra Mariusza Kniata. Dr mówił o szkoleniu pozytywnym i sygnałach uspokajających. Ja powiedziałam dwa słowa o klikerze, a Vigo zademonstrował, co klikerowy pies potrafi. Zachowywał się jak żywa reklama, sztuczki pokazał bezbłędnie, gęby nie darł... naprawdę go lubię w takich chwilach :o). Ogólnie doszłam do wniosku, że bardzo udane mam dzieci :o)
21:38, orvokki , News
Link
piątek, 24 października 2008
O małych piraniach i hamowaniu siły ugryzienia

W książce Melissy Alexander "Click for Joy" jest przytoczona historia golden retrievera, pracującego jako psi terapeuta, któremu kiedyś ktoś przytrzasnął ogon drzwiami. Gdy właścicielka próbowała psu pomóc, pies czterokrotnie poważnie ją ugryzł. Fakt, że ugryzł nie był zaskakujący - znajdował się pod wpływem silnego bólu. Zaskakujące, pisze Melissa Alexander, było to, że psa pracującego jako psi tereapeuta nikt nie nauczył hamowania siły ugryzienia.

Dalej pisze, że każdy pies może ugryźć. Sęk w tym, by nauczyć go, by kontrolował siłę ugryzienia ("miękkiego pyska"), a dopiero potem ewentualnie stara się zmniejszyć częstotliwość sytuacji, w której pies gryzie. Jesli próbuje się zacząć od zmniejszenia skłonności do podgryzania, to pies nie nauczy się hamować siły ugryzienia i doprowadzony do ostateczności dziabnie mocno.

Wg Iana Dunbara robi się to w 4 etapach:

- "żadnych bolesnych ugryzień" - 90% szczeniaków przestanie nas podgryzać, jeśli się głośno piśnie. Pozostałe 10% zacznie gryźć mocniej. Należy w takim przypadku zakończyć zabawę lub odizolować szczeniaka, bez stosowania jakichkolwiek negatywnych bodźców typu uderzenie w podbródek.

- wyeliminowanie nacisku. Stopniowo uczymy psa, że wolno mu delikatnie memlać nasze dłonie, ale bez użycia zębów lub jakiegokolwiek nacisku - piszcząc lub przerywając zabawę, gdy szczenię robi to zbyt mocno.

- nauka komend "weź" i "puść" albo "zostaw", dzięki czemu możemy zacząć i zakończyć zabawę, gdy chcemy.

- poddanie zachowania kontroli bodźca, czyli psu wolno dotknąć człowieka pyskiem jedynie na komendę.

Gdzieś też czytałam opis takiego ćwiczenia, że bierze się do ręki smakołyk i zamyka pięść, Gdy pies drapie lub gryzie rękę, nie reagujemy. Gdy zaczyna lizać, otwieramy dłoń i dajemy $smakołyk.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że Eri dzisiaj urąbała mnie w palcec podczas zastrzyku. Młodej przyplątała się jakaś infekcja, w wyniku czego dostaje bolesne domięśniowe zastrzyki, na dodatek lekarstwo jest w zawiesinie, więc się je powoli wstrzykuje. Młoda walczy więc jak lwica, a że zęby ma ciągle szczenięce, to jak mnie dziabnęła tymi igiełkami, to do krwi.

I tu mi się przypomniało, że Vigo jak był mały, to gryzł jak pirania, w wyniku czego trochę się nad tym musiałam napracować i teraz świetnie potrafi kontrolować siłę ugryzienia- potrafi bardzo delikatnie bawić się moimi dłońmi lub wylizywać i podryzać stopy.

Eri w zabawie nie podgryza w ogóle. Smakołyki i zabawki bierze delikatnie, więc nie bardzo było z nią jak pracować nad hamowaniem siły ugryzienia (może zresztą sposób by się znalazł, tylko jakoś nikomu to nie przyszło do głowy). I jak już dziabnęła, to mocno...

21:06, orvokki , News
Link
czwartek, 23 października 2008
Pokazy
Dzisiaj byliśmy na pokazach agility i sztuczek  w Chrześcijańskiej Szkole Podstawowej i Gimnazjum "Arka". Pokazy odbywały się na szkolnym boisku, z lekka zalanym wodą po nocnym deszczu, tak więc przeszkody trzeba było ustawić pomiędzy kałużami.Czasem miało to nawet swoje zalety, przy nawrotce na hopce przy której była kałuża, wszystkie pieski skręcały bardzo ciasno :o) Pomijając fakt, że w przerwach między bieganiem i Sunday i Vigo pruli gęby usiłując się nawzajem przekrzyczeć, to bardzo jestem z psiaków zadowolona, zwłaszcza z Vigo który pozwalał się też zagłaskiwać i pokazał swoje słynne chodzenie na spacer inaczej w każdy dzień tygodnia ;). Na koniec czekała nas miła niespodzianka, mianowicie dzieci ofiarowały nam prezenciki: dwie nowe piłeczki, materiałowe frisbee, dwie saszetki smakołyków i szampon... z którego ucieszyłam się ja, bo od czasu jak cały szampon wyszedł na mycie Vigo wytarzanego w padlinie, nie kupiłam nowego.
22:12, orvokki , News
Link
wtorek, 21 października 2008
Sprawozdanie

Wybyłam i wróciłam. W międzyczasie:

- Vigo zagoił się brzuch i przestał się drapać. Znaczy kuracja podziałała, znaczy chyba jednak alergia.

- Vigo przestał się bawić z Eri, za to zaczął ją gnębić przy byle okazji. Nie wiem, czy oznacza to koniec szczenięcego okresu ochronnego dla Eri, czy też Vigockiemu coś odbija. Czekam na rozwój sytuacji.

- Eri nakręciła się bardzo ładnie na piłeczkę i czasem nawet spieszy się do niej bardziej niż te dwa potwory. Bardzo bardzo też lubi frisbee (oh, yeah!).

Image Hosted by ImageShack.us

- zrobiła się bardzo piękna jesień :) Zdecydowanie lubię październik.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Tak z lekka zmieniając temat, to bardzo wszystkim polecam stronę Silvii Trkman (jest w zakładkach), która ma nowego szczeniaka i mniej więcej co tydzień sprawozdaje, co z nim robi. Bardzo się ucieszyłam, przeczytawszy u niej ostatnio takie zdanie, że nie chce, żeby szczeniak przywiązał się do niej tylko dla tego, że jest jedyną żyjącą istotą w jego otoczeniu, ale dlatego, że jest najfajniejsza ze wszystkich tych setek istot, które spotykają każdego dnia. W związku z czym zabiera szczyla na normalne spacery i pozwala mu prowadzić psie życie. Bardzo się to zgadza z moją filozofią, o czym ostatnio zresztą pisałam przy okazji "Ruff love".

Image Hosted by ImageShack.us

Dzisiaj przeżyłam dzień z trzema psami i dzieckiem bez męża, bo ten w delegacji. Wszyscy ocaleli :) Nawet dziecko, które właśnie nauczyło się chodzić i usiłuje robić to wszędzie, nawet w wannie, przez co mało się nie utopiło.

Image Hosted by ImageShack.us

21:25, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 października 2008
Pan piesek podrapano na brzuszku

Vigo w ciągu wczorajszego wieczoru i nocy wydrapał i wylizał sobie trzy dziurki, dwie na brzuchu i jedną na udzie. Cały brzuszek i jedno chude pyrkowe udko czerwone, w kropki, podrażnione, zaoognione i nie wiem co jeszcze. Poszłam z nim dzisiaj na Kliniki, gdzie są dobrzy lekarze, ale również dom wariatów. Po pierwsze trwa tam już co najmniej od roku remont, w wyniku czego przy każdej naszej tam wizycie ambulatorium znajduje się gdzie indziej i trzeba je najpierw znaleźć. Taki sprytny sposób ograniczenia nadmiaru pacjentów. Dzisiaj trzeba było przejść przez plac budowy obok młotów pneumatycznych i innych hałaśliwych urządzeń przez zasłonę z pyłu, żeby wreszcie znaleźc wejście do poczekalni, w której siedziało:

- trzech żulków z bardzo ładnym psem, który rzucał się na wszystko

- jeden w jakiś sposób zaznajomiony z owymi trzema czwarty żulek, który w torbie wyglądającej, jakby niegdyś mieściła w sobie maszynę do szycia, przyniósł dwa kociaki. Żulek ustawicznie przysypiał, co pozwalało kociakom uwolnić się z torby i rozpełznąć po poczekalni. Potem żulek się budził i zaczynał je łapać, zwracając się do jednego per "Kocie", a do drugiego "Maciusiu",

- oraz trzy inne, na oko zupełnie normalne osoby :o)

 Vigo na początku był strasznie zdenerwowany, ale siedzieliśmy tam tak potwornie długo, że zdążył się uspokoić i do gabinetu, w którym panowało dalsze pandemonium (chyba sześć stołów do badań, tłum studentów w białych fartuchach, oraz dyżurny lekarz dla odróżnienia w zielonym fartuchu) wszedł totalnie wyluzowany. Pokazywał sztuczki, pozwolił sobie pobrać zeskrobiny z brzucha i uda do badania i zrobił na wszystkich super fajne wrażenie. Zupełnie mi nie wierzyli, jak mówiłam, ze to ściema i on jest nienormalny. 

W każdym razie w zeskrobinach oglądanych pod mikroskopem pasożytów nie stwierdzono (ufff...) i postanowiono mojego kudłacza potraktować jako alergika. Dostał dwa zastrzyki, dwa mamy mu zapodać jeszcze w czwartek i sobotę.

Tak mi wychodzi, że winne mogą być takie kolorowiutkie smakołyki Puriny, kupione na MŚ...

A tak w ogóle to go zważyłam i wyszło 9,3 kg. Jest zatem nieźle. Jakby było 9 kg, to byłoby jeszcze lepiej, ale już tak mu okroiłam żarcie, że obawiam się reakcji w duchu "już prawie oduczył się jeść, ale zdechł".

22:23, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
niedziela, 12 października 2008
Świętujemy :o)

Rok temu...

 

A teraz:

Sergiusz świętuje dzisiaj swoje pierwsze urodziny, a jego rodzicielka... eeee... dwudzieste pierwsze. Czy jakoś tak. Torty w każdym razie zrobiłam dwa :)

12:33, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 października 2008

Spaniel w nowym rogzie:

Image Hosted by ImageShack.us

Eri zdaje się opanowała w stopniu podstawowym sztukę zostawania (albo pomogło jej to, że było gorąco), co ułatwia robienie zdjęć czipsom:

Image Hosted by ImageShack.us

To jest zabawa w berka. Mamy piszczącą piłkę, która sprawia, że wszystkim trzem psom rozum odejmuje. Vigo jak ją złapie, to dostaje pyrkonapędu i gania w kółko z trzecią kosmiczną, a reszta go goni. Pańcia zaś ledwo może utrzymać aparat, bo turla się ze śmiechu:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

(Eri też goniła, tylko na razie, eee, nie jest demonem szybkości).

Zostawanie w lesie:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Ten listek jakoś mi się z truskawką kojarzy:

Image Hosted by ImageShack.us

22:59, orvokki , News
Link
 
1 , 2