Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 31 października 2006
Left and right
   Jednym z większych zaskoczeń było dla mnie to, że Silvia używa na torze komend "lewo" i "prawo". Oczywiście nie ulega wątpliwości, że ruch ciałem zawsze dla psa jest czytelniejszy i priorytewy, jednak Silvia uważa, że warto używać podwójnych komend. Warto używać wszystkiego, dzięki czemu pies będzie miał jasność, gdzie ma biec. Wszystko, co robi przewodnik, ma służyć temu, by psu życie ułatwić.
Silvia mówi, że psy rozróżniają hasła "lewo"-"prawo" znacznie lepiej niż ludzie. Pod warunkiem, że słowa nie są zbyt podobne. W słoweńskim i w polskim prawdopodobnie są, dlatego też wzorem Silvii zostaniemy przy wersji angielskiej "left" i "right". Zaczynamy naukę od kręcenia kółeczek w określonym kierunku, możliwie najciaśniejszych, a potem po prostu zaczynamy wprowadzać komendę na torze w momencie gdy pies ma skręcić w określonym kierunku. Na szczęście przewodnik podczas zapoznania z torem może się nauczyć, w którym momencie co ma powiedzieć, więc później mu się nie myli "o)))
21:51, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
Seminarium agility z Silvią Trkman

Ostatnio blog znowu trochę pomilczał - i jak zwykle u mnie nie było to spowodowane tym, że się nic nie dzieje, lecz wręcz przeciwnie, działo się mnóstwo rzeczy. Zorganizowaliśmy (tzn. Extreme Dog we współpracy z Hopsiakami i Agility Psi Sport z Płocka) seminarium agility z dwukrotną mistrzynią świata agility i dwukrotną zwycięzczynią European Open, Silvią Trkman.

Przygotowania do seminarium przeżywałam jak stonka wykopki, samo seminarium zarobiona jak koń przy pługu, a teraz wreszcie usiłuję zebrać swoje wrażenia.

Jestem pod przeprzeprzeogromnym wrażeniem. Sposób biegania Sylvii podziwiałam od dawna, natomiast spotkanie z nią pozwoliło mi również zobaczyć, że jest również wspaniałą trenerką i wielką wielką osobowością współczesnego agility. Jej system szkolenia jest jasny, przejrzysty i cudownie spójny, a jej sposób przekazywania wiedzy pełen zapału, ale i cierpliwości dla co trudniejszych przypadków :o). Dodatkowo to po prostu przemiła, skromna osoba. Jednym słowem, prawdziwa wielkość pod każdym względem.

Od strony merytorycznej seminarium było bardzo bogate - po prostu od nowej wiedzy aż huczy mi w głowie. W dodatku to, jak Silvia pracuje z psami, bardzo akurat Extremalnym pasuje - można powiedzieć, że zmierzamy w tym samym kierunku, tylko jesteśmy 10 lat za nią. No, może teraz po seminarium tylko 7 ;o))). Niektóre moje pojęcia przewróciły się do góry nogami, w niektórych sprawach zyskałam nareszcie wiedzę, jak dojść do pewnych efektów, ale właściwie nie było na tym seminarium niczego, z czym bym się kompletnie nie zgadzała. Teraz powoli układam sobie w głowie plan pracy z moimi psiakami, tak by nasze bieganie po torze było nieco bardziej precyzyjne :o))), ale niemniej fajne jak do tej pory.

21:42, orvokki , News
Link
piątek, 20 października 2006
Filmiki z finału PPA Bydgoszcz

Tym razem dzięki uprzejmości Ludek - dziękuję bardzo.

Przebieg Vigo w MA1, 2 błędy nam sędzia policzył, ja widzę tylko jeden, no trudno, czas 32,08, prędkość 4,61 m/sek (ciągle mam wrażenie, że to nie jest pełnia jego możliwości... Sunday na początku biegała średnio jakieś 3,4 m/sek, a teraz około 4,3, więc mam nadzieję, że Vigo też się jeszcze podkręci), lokata pierwsza:

http://www.vimeo.com/clip:111113

A to przebieg Sunday w open agility, 0,46 punktów karnych, prędkość 4,3 m/sek, lokata pierwsza:

http://www.vimeo.com/clip:111116

13:39, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
środa, 18 października 2006
Kto późno przychodzi, sam sobie szkodzi...
Wczoraj się trochę zasiedziałam przy kompie i jak przyszłam do wyrka, to moim zmęczonym oczom ukazał się taki oto widok:

Image Hosted by ImageShack.us
19:28, orvokki , News
Link Komentarze (6) »
czwartek, 12 października 2006
Mistrzostwa Świata Agility 2006 - subiektywny zapis wrażeń :o)))
    Wrażenia po tych trzech bajecznie kolorowych i intensywnych dniach agilitowego święta ciągle kłębią mi się w głowie w sposób z lekka chaotyczny, może więc ta notka pozwoli mi to trochę uporządkować.
    Myślę, że tym, co jest najbardziej uderzające , jest panująca na tych zawodach atmosfera. Cały stadion hokejowy wypełniony jest po brzegi: kibice w narodowych koszulkach wymachują flagami i transparentami, skandują okrzyki, śpiewają piosenki, biją brawo ze wszystkich sił po każdym przebiegu. W przerwach między przebiegami rozlega się muzyka - wszyscy tańczą i bawią się. Kibice są całym sercem po stronie zawodników - każdy pechowiec, któremu przytrafiła się detka, lub taki, którego pies wyraźnie nie biegnie na 100% swoich możliwości aż do końca swojego przebiegu może liczyć na dodające otuchy, rytmiczne klaskanie. Ilekroć sędzia niesprawiedliwie - zdaniem widzów - policzy komuś błąd lub odmowę, słychać okrzyki protestu. Ilekroć sędzia jakiegoś błędu nie zauważy - publiczność pomija to milczeniem :o)
    Ten wspaniały duch agilitowego sportu panuje również pomiędzy zawodnikami - zwłaszcza frakcja cockerkowa zapisała się tu w mojej pamięci: rozmawialiśmy, dopingowaliśmy siebie nawzajem, życzyliśmy sobie szczęścia, gratulowaliśmy sukcesów.
    W ogóle ludzie, których tam poznałam, stanowią istotną część moich wspaniałych wspomnień z Bazylei. Już pierwszego dnia miałam miłą niespodziankę: odnalazła mnie pani Barbara, mieszkająca we Francji czytelniczka bloga - którą w tym miejscu chciałam serdecznie pozdrowić. Wraz z nią przyszedł Lou, psiak w typie pyrka tudzież labrit'a :o), który jak to pyrek, nie bardzo miał ochotę na zawieranie nowych znajomości. Drugiego dnia z kolei spotkałam przyjaciółkę hodowców Vigo z małą pyrkową na smyczy (ta z kolei nastawiona bardzo przyjacielsko i całuśnie) - również przesympatyczne spotkanie. Niedziela była dniem integracyjnym: kibice różnych nacji biegali po trybunach i wymieniali się koszulkami (co bardziej doświadczeni przywieźli tych koszulek na wymianę cały zapas). Tu znowu przesympatyczne doświadczenie: odnalazł mnie Amerykanin, który ma trzy cockerki, i ofiarował koszulkę z imprezy przeznaczonej dla spanieli :o))).
    A główne gwiazdy tej impezy - czyli psy - oczywiście wspaniałe. Można było naprawdę napaść oczy. Dla mnie oglądanie tych najlepszych z najlepszych było naprawdę inspirujące - mam trochę nowych pomysłów na prowadzenie psa, mam też jasny obraz tego, jak chciałabym, żeby moje psy biegały.
    No i na koniec - słówko o organizatorach. Jako stary agilitowy wyjadacz ;o) mam porównanie organizacji w Montichiari w 2004 roku i teraz w Bazylei. Porównanie wypada zdecydowanie na korzyść Bazylei - wszystko wspaniale przemyślane i jakieś takie przyjazne dla zawodników. Osobny namiot poza halą na pozostawienie psów w spokojnym miejscu. Steward, który blokował pierwszą przeszkodę, dopóki sędzia nie zezwolił na start. Sprawnie drukowane mapki torów, z którymi zawodnicy mogli się zapoznać już w czasie, gdy obsługa ten tor stawiała. Duży wyraźny telebim, na którym pokazywała się kolejność przebiegów i aktualny ranking, czytelny wyświetlacz z czasem, przy wejściach do hali telewizorki z listą startową, tak że można było łatwo sprawdzić, ile czasu pozostało do naszego przebiegu. Po prostu wszystko tip top. Zasłużone brawa zebrała sześćdziesięcioosobowa obsługa zawodów podczas ceremonii zakończenia!
16:11, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 października 2006
Relacja z Mistrzostw Świata Agility 2006 - niedziela

Zaczyna się od medium. Mia Laamanem ustawia bardzo trudny tor – no w końcu są to Mistrzostwa Świata. Bardzo trudne odwołanie na kładce na 6, potem bardzo niewdzięczna kombinacja 10 A, B, C, wredny tunel po huśtawce (w rzeczywistości było gorzej niż na planie) i pułapka na sam koniec po wyjściu z zawalonego tunelu. Do tego sędzia, której sędziowanie stref mieliśmy okazję zobaczyć w dniu poprzednim – tak więc błędy i detki sypały się obficie. Biegi odbywają się w kolejności odwrotnej do rankingu – tak, że najlepsi po jumpingu biegną agility jako ostatni. Jari Suomalainen z Finlandii z płochaczem holenderskim (5. miejsce w jumpingu) biegną pięknie i na czysto. Po nich wszystkim kolejnym puszczają nerwy: sypią się błędy i odmowy, zawodnicy, którzy mogli liczyć na podium spadają na dalekie miejsca w rankingu. Znowu wszyscy czekają na Sylvię Trkman – gdy pojawia się na starcie hala zamiera, zapada cisza. La pokonuje kładkę w sposób, który zapiera dech w piersiach – ta suczka w ogóle niesamowicie zapierdziela, ale przyspieszenie, jakiego dostaje na kładce przechodzi ludzkie pojęcie. Sylvia pięknie płynnie kieruje ją na 6 – wybuchają oklaski: najtrudniejsza kombinacja (zwłaszcza dla psa, który znacznie wyprzedza przewodnika na kładce) już za nimi, właściwie jest już pewne, że będzie kolejne mistrzostwo świata… i …. La zrzuca 10 B. W hali ryk zawodu, Sylvia biegnie do końca na 100%, ta para znowu ma czas nieporównanie lepszy od konkurencji, ale spadają w rankingu na 16 pozycję. Mistrzem świata w kategorii medium zostaje Fin z płochaczem!

Potem smalliki – z ulgą odkrywamy, że początek toru mamy inny, chociaż mnie w pierwszej chwili przeraża to, że po zawalonym tunelu widać nie tą dziurę sztywnego tunelu, co trzeba. Znowu trudna kombinacja 11 A,B,C, bardzo wredne wejście w slalom (po huśtawce pies bardzo dobrze widział murek), a koniec kładka, przy której nie szło przypilnować strefy zejściowej, bo siłą rzeczy przewodnik był dużo dalej. Andrzej ze Scotim detka po huśtawce – murek był naprawdę bardzo kuszący. Pipi po 8 poszła bardzo szerokim łukiem i ominęła murek (wyciągnęłam z tego wnioski i pilnowałam tam Sunday), nie pamiętam, za co mają pozostałe błędy. Z Sunday znowu bardzo fajny bieg, przeżyliśmy chwilę grozy, gdy po 11A spaniel prawie że wybrał się na C, ale na szczęście udało się. Potem to nieszczęsne minimalnie zbyt szybkie zejście z huśtawki – myślałam już o tym, żeby odwołać od murka i zapomniałam, że sędzia tak to sędziuje. Slalom planowałam robić na prawą rękę, a zrobiłam na lewą, przez co zamiast zmiany przed psem przed kładką robiłam zmianę za psem – biegnąc zastanawiałam się, czy Sunday zrobi strefę, ale nie zawiodła i zrobiła.

Po biegu szybciutko z powrotem na trybuny obserwować co się dzieje dalej – mocno kibicowałam Szwajcarowi i udało się. Na hali znowu ogromny wybuch entuzjazmu i w ogóle szaleństwo.

Wreszcie large. Peter Kindle układa tor po prostu straszliwy. Z kładki widać tunel, po 5 z kolei widać złą dziurę w tunelu (a pamiętajmy, że chodzi tu o psy, które prują na kładce jak rakiety, więc szansa na bycie tam przed psem w większości przypadków znikoma), po palisadzie czyha pułapka w postaci 10B, po 10C bardzo zachęcająco wyglądał slalom, po 17 świetnie widać było start… jednym słowem tor na którym ani przez chwilę nie można się rozluźnić. Trochę na osłodę sędziowanie stref powiedzmy sobie było dość liberalne.

Wszyscy nasi zawodnicy ukończyli ten tor. Tokaj miał zrzutkę na 18, Niuka z Tolą zrzutkę na podwójnej, ale poza tym bardzo ładny przebieg, Cir po kładce wypruł do tunelu – Iwonie udało się go odwołać, ale za 5 była odmowa.

Finałowa 10 pokazała naprawdę klasę, rywalizacja była bardzo zacięta. Ja bardzo kibicowałam Lesleyowi Olden z Beenie – para ta miała piękny bieg, ślicznie zaliczone strefy (znacznie ładniej niż zwycięzcy) i naprawdę zasłużyli na więcej niż na 4. miejsce.


Zwycięzcy:


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
21:55, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
Relacja z Mistrzostw Świata Agility 2006 - sobota

Dzień przebiegów drużynowych. Zaczyna się od agility dla smallików. Andrzej ze Scotim na czysto, Iwona z jednym błędem, Sunday detka. Detka głupia jak to wszystkie detki, po 7. spanielowi zachciało się skoczyć 18. czyli murek, udało mi się ją odwołać, już się rozluźniłam (za szybko, oj, za szybko) i w efekcie 7. skoczona z powrotem. Jedyne co mnie pociesza, to fakt, że Sunday zalicza wszystkie strefy – przynajmniej dobrze to rokuje na następny dzień.

Piękny przebieg Czechów, Rosjanie trochę poniżej oczekiwań.

Potem team agility medium, z Czego najlepiej pamiętam, że La Sylwii Trkman nie zaliczyła strefy na kładce, po czym pobiegła w zawrotnym tempie do tunelu zarabiając detkę tym samym. Czesi znowu biegną świetnie – tylko Radovan Liska jak zawsze trochę pechowo, pies mu zrzuca cegiełkę z murka na przedostatniej przeszkodzie, być może dlatego, że trochę za daleko wyszedł do przodu.

Team jumping small – dla mnie przebieg wyjątkowo pechowy. Sunday wypada ze slalomu przy 10 tyczce, czego nie zrobiła bodajże ani razu w ciągu ostatniego roku, szybko naprawiamy błąd, żeby nie tracić czasu, ale zaraz potem zrzutka na 8. Wreszcie wprowadzam psa do tunelu (13) i … łapię zająca. W efekcie nie zdążam być za 15. by zrobić belgijską zmianę na 16., próba odwołania kończy się tym, że Sunday idzie szerokim łukiem i skacze 16 od drugiej strony. Przebiegów Scotiego i Pipi nie widziałam, wiem tylko, że Pipi wypadła ze slalomu na ostatniej tyczce.

Czesi kończą przebiegi drużynowe jako jedyna drużyna bez błędów, znajdując się tym samym na pierwszym miejscu. Szwajcarzy z lepszym czasem na miejscu drugim – w hali wybucha histeria :o) Niemcy na trzecim – niemieccy kibice starają się przekrzyczeć Szwajcarów. Zwycięskie drużyny obiegają ring z flagami, w hali owacja na stojąco.

W medium znowu świetny występ Czechów – i drugie miejsce dla nich. Naprawdę Czesi mają swój wielki dzień – w pełni zasłużony.

Team jumping large – torek mówiąc szczerze niełatwy, oglądamy sobie detki w różnych miejscach – niestety wśród nich znalazła się również detka Toli (z 9. skoczyła 7.) – najgorsza taka, gdzie pies po ostatnim tunelu ominął skok w dal i skoczył ostatnią hopkę (a cały przebieg miał na czysto). Iwona znowu udowodniła, że jest cyborgiem - trzeba było widzieć jej belgijską zmianę po zawalonym tunelu! Andrzej z Tokajem na czysto – tam czasy są już mniej wyśrubowane, więc wiek Tokaja nie stał na przeszkodzie i trzeba Andrzejowi oddać sprawiedliwość, że w przebiegach drużynowych zawsze zrobi, co do niego należy.

Mistrzowskie drużyny:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

21:46, orvokki , News
Link
 
1 , 2