Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 27 września 2011
Najniegrzeczniejszy spaniel świata ;)

Spaniel, wkroczywszy w dziesiąty rok życia zachowuje wciąż niespożytą energię i złodziejskie skłonności ;). Byłam teraz z Sunday i Bravą w Łodzi, gdzie prowadziłam seminarium agility i gdzie bardzo mnie gościnnie podejmowano różnymi smakołykami. Nie wiem, jak się to spanielowi udało, ale w jakiejś chwili (naprawdę chwili!) nieuwagi zdołała opędzlować z blachy niemal pół ciasta czekoladowego.

Zetknęłam się kiedyś z opinią, że słodycze powodują nadpobudliwość u dzieci, znajomi opowiadali, że ich córka po zjedzeniu większej ilości czekolady tłukła się potem do pierwszej w nocy jak Marek po piekle. Cóż, najwyraźniej na spaniele działa to dokładnie w ten sam sposób - usiłowałam sobie z Sunday co nieco pobiegać na torze, ale nastąpił całkowity i dramatyczny communication breakdown ;). Sunday miała WIZJĘ własną, co ciekawe wizja nie była zdominowana, jak można by się spodziewać, jedynie przez tunele, a na przykład przez slalom, za to zupełnie nie obejmowała przywołania do przewodnika. Potem jeszcze spaniel jęczał, skomlał i łaził po siedzeniu większą część drogi powrotnej w aucie.

Poza tym o dziwo incydent skutków zdrowotnych nie miał żadnych, na drugi dzień już się długoucha zachowywała normalnie.

19:22, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 września 2011
Kluczowe umiejętności i cechy szkoleniowca ;)

Oczywiście taki naprawdę dobry szkoleniowiec powinien mieć przede wszystkim wiedzę, doświadczenie i wyostrzony zmysł obserwacji, do tego jeszcze dar przekazywania tej wiedzy innym i pewnie wiele innych cech. To są wszystko  jednak rzeczy wynikające albo z naturalnego talentu, albo z wielu lat pracy, a ja chciałam teraz napisać o paru rzeczach, które mogą poprawić szkoleniowe umiejętności zwykłego człowieka ;).

1. Nie bój się robić z siebie idioty.

Ja to powtarzam od lat do znudzenia, również na tym blogu, ale to się naprawdę bardzo bardzo przydaje, zwłaszcza w pracy ze szczeniakiem i pracy nad motywacją. Piszczenie, podskoki, wydawanie różnych dziwnych i interesujących dźwięków, łażenie na czworakach po trawie - to wszystko naprawdę może nam pomóc rozbawić psa, zainteresować pracą z nami, zmotywować, okazać mu wylewnie nasz entuzjazm i tak dalej. I to działa, energia przewodnika przekłada się wprost na energię psa. Trzeba się uwolnić od wstydu - wielcy szkoleniowego świata piszczą, śpiewają, ćwierkają i wcale się nie wstydzą tego pokazywać publicznie. Uwielbienie w psich oczach jest ważniejsze od dziwnych spojrzeń przechodniów :).

2. Cierpliwość i wytrwałość.

Obserwując doświadczonych i znakomitych trenerów i szkoleniowców zauważyłam jedną uderzającą różnicę w porównaniu z przeciętnym właścicielem psa. Nie poddają się szybko. Pies nie chce się szarpać zabawką? Piszczą, podrzucają ją, zachęcają psa głosem, uciekają mu etc naprawdę DŁUGO, długo po tym, jak przeciętny człowiek by się poddał mówiąc "Z tym psem to nie zadziała, on nie chce, nie potrafi" etc. I to działa, tzn. w końcu pies zaczyna się bawić, oddaje zabawkę, koncentruje się etc. Mało tego, następnym razem cały ten proces przebiega o wiele szybciej i łatwiej.

Wydaje Ci się, że próbowałeś dostatecznie długo? Mylisz się. Próbuj dwa, trzy razy dłużej.

3. Miej ze sobą parówki.

4. Bądź twórczy w nagradzaniu psa. Wszystko może stać się zabawką lub nagrodą. Plastikowa butelka, smycz, Twój rękaw, rękawiczka, woda z węża.

5. Uśmiechaj się.

Jeśli praca z psem nie przywołuje banana na Twojej twarzy, czas coś zmienić. JUŻ.

12:10, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 12 września 2011
Weekend pod znakiem latających talerzy ;)

Miniony weekend zgrana paka w składzie Brava, Eri i mła spędziłyśmy na seminarium frisbee z Darkiem Radomskim. Było świetnie, aczkolwiek jak dla mnie chwilami nieco egzotycznie (zwłaszcza wpadała w tę kategorię poseminaryjna część sobotniego wieczoru pt. oglądanie w knajpie transmisji wiadomej walki bokserskiej, czyli w wersji mojej oglądanie tłumu pijanych alkoholem i testosteronem ryczących wściekle facetów, co jak nietrudno się domyślić było arcyinteresujące). Dzięki temu mogę dzisiaj bez wysiłku znaleźć dobre porównanie opisujące moje samopoczucie, mianowicie czuję się jak Adamek po walce z Kliczką. Po pierwsze wszystko mnie boli (przez wszystko należy rozumieć wszystko, włącznie z lewą ręką, której wprawdzie używałam do rzucania jedynie sporadycznie, ale za to wywaliłam się na nią podczas gry w ultimate frisbee, które od soboty stanowi mój ulubiony sport ekstremalny ;)). Po drugie, moja walka z frisbee była podobnie nierówna ;), aczkolwiek odnotowałam pewne postępy mianowicie udało mi się na sam koniec rzucić backhanda ponad 30 metrów pierwszy raz w życiu, więc może jest nadzieja. Ogólnie różnicę poziomów pomiędzy moimi psami a mną w kwestii dog frisbee można podsumować: they rock, I suck. Nawet wiem, że można by to zmienić, nie wiem tylko, czy mam stosowny ku temu zapał i samozaparcie ;).

Mimo tych dość pesymistycznych wniosków naprawdę cieszę się, że pojechałam, bo nie tylko było bardzo miło, ale też zawsze warto poobserwować dobrego szkoleniowca przy pracy, jaką by on się dziedziną nie zajmował. A że kluczową sprawą w każdym sporcie z psem jest motywacja, więc obserwując pracę Darka z różnymi psami nauczyłam się wielu rzeczy, które mi się przydadzą w agility :).

No to już nie przynudzam, tylko wstawiam parę zdjęć moich dzielnych dziewczynek autorstwa Ani Filipiak i Marcina Kowalczyka:

20:59, orvokki , News
Link
poniedziałek, 05 września 2011
PPA 2011

Z tygodniowym opóźnieniem chwalę się, że moje dzielne dziewczynki wybiegały sobie odpowiednio: Sunday 1 miejsce w Pucharze Polski Agility 2011 w kategorii small, Brava 2. miejsce w PPA 2011 w kategorii medium :). 

Finał w tym roku odbył się na rodzimym gruncie (co wbrew pozorom nie jest dla zawodnika korzystne, bo zwykle wtedy oprócz biegania zasuwa przy organizacji ;)). W sobotę biegało mi się zupełnie nieźle, zwłaszcza w jumpingu, w którym miałam 1. miejsce z Eri w large, 2. miejsce z Bravą w medium i 1. miejsce ze spanielem w small :). Jednym słowem to był torek dla nas. Chwalę się biegiem Eri, który uważam za naprawdę wyjątkowo ładny:

Brava przegrała ze swoim braciszkiem Evokiem :), ale wygrała łączną w sobotę, podobnie jak Sunday. 

W niedzielę było nieco gorzej, bo po pierwsze biegi rano zaczynały się od openów (a ja wolę jak się zaczynają od klasek na obudzenie ;)), po drugie spaniel wykonał zupełnie nieprofesjonalny numer, czyli mimo porannego spaceru, na którym się załatwiła, podczas biegu w pewnym momencie sobie myknęła za taśmę załatwić grubszą potrzebę. Ona mnie tym wykończy nerwowo kiedyś. W każdym razie niedzielne przebiegi rozpoczęłam od trzech detek w agility open ;). Potem na szczęście było trochę lepiej, na przykład pobiegłam całkiem ładny jumping z Bravą:

W ogóle mam wrażenie, że Brava wreszcie porzuciła myśl o urojonych szczeniakach i zaczyna się zachowywać normalnie, normalnie biegać i normalnie wbijać mi się na spacerach z rozpędu w żołądek i bardzo mnie to cieszy, bo taka zgaszona Brava to jednak nie to ;). 

Na miłe zakończenie niedzielnego biegania wygrałam jeszcze SA3 z Sunday i LA3 z Eri:

A z Bravą ten przebieg nieprzeciętnie skopałam, bo nie zaufałam jej, że sama zrobi huśtawkę jak trzeba, przez co nie zdążyłam na końcu ze zmianą i jakaś kicha tam wyszła. W ogóle przejrzałam sobie po zawodach książeczki i wyszło mi, że Eri ma już dwie nóżki do championatu agility, a Brava jeszcze ani jednej ;), więc muszę się spiąć z nią w tych trójkach w końcu ;). 

08:19, orvokki , News
Link