Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 30 sierpnia 2011
Te drugie wakacje, czyli Beskid Niski

No dobra, obiecałam też, że będzie coś o drugich wakacjach. Po powrocie ze Słowenii machnęliśmy szybką przepierkę, zapakowaliśmy mazdę jeszcze bardziej (tzn. do pasażerów dołączył Sergiusz, a do bagaży wszystkie jego resoraki ;)) i ruszyliśmy tym razem na wschód, bynajmniej nie w poszukiwaniu cywilizacji ;), tylko poniekąd wręcz przeciwnie. Na tydzień odcięliśmy się od internetu, telefonów komórkowych, telewizji i innych wynalazków. W dzień chodziliśmy po górkach i taplaliśmy się w strumieniach, wieczorami paliliśmy ogniska i było spokojnie, wakacyjnie i relaksująco.

Eri w ulubionym żywiole:

Vigo bohatersko się zanurzał, ilekroć usiłowałam się wykąpać ja lub inny człowiek, chyba w celach ratowniczych, sądząc z zadymy, którą robił, bo jak widać sam z siebie nie wydaje się w wodzie bawić zbyt dobrze:

Spaniel kąpał się zawzięcie, chociaż potem klekotała zębami jeszcze przez dobry kwadrans, bo Sunday to zwierzę ciepłolubne jest:

Wielka przeprawa:

Orlik krzykliwy:

Latorośle w chwili przyjaźni, bo generalnie ich wzajemne uczucia zmieniały się jak w kalejdoskopie od wielkiej zażyłości do walenia się łopatkami po głowach, gryzienia i dzikich wrzasków (z serii najlepszych pretensji: "Bo Ewa ma za krótkie rączki!!!!"). 

I na koniec wesoły spaniel nie do zdarcia, który po wycieczce w góry jeszcze się domagał rzucania piłeczki ;). Za to po powrocie musiałam jej sierść na łapach zgolić do zera po tych wszystkich kąpielach w strumykach i lataniu po krzakach, bo miała jeden wielki filc od góry do dołu. 

14:37, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
Każde wakacje kiedyś się kończą...

Niestety. A my zostajemy z setkami zdjęć, pięknymi wspomnieniami, opalenizną i lekkim poczuciem zagubienia w codzienności, w której nagle jest mnóstwo rzeczy do zrobienia, telefon i internet działają i ciągle coś czegoś od nas chce ;). 

W każdym razie przynajmniej mogę sobie powiedzieć, że wakacje były super :). Zaczęło się od tygodnia spędzonego na Słowenii na obozie agility z Silvią Trkman (no to musiało być super). Taka bardziej szczegółowa relacja z obozu mam nadzieję ukaże się w kolejnym Dog&Sport, ale tak pokrótce, to spędziłam tam w miłym towarzystwie 7 bardzo zajętych i bardzo przyjemnych dni. Codziennie mieliśmy zajęcia z handlingu (prowadzenia psa po różnych straszliwych torach), podstaw (ciasne zakręty, strefy, slalom) i sztuczek. Oprócz tego okolica, jak i cała Słowenia, była niezwykle przyjemna dla oka i zachęcała do spacerów, a poza tym skrupulatnie wykorzystaliśmy wszystkie nasze słoweńskie znajomości w celu powłóczenia się po górach i po Ljublanie w miłym towarzystwie. Wpadliśmy też sobie razem z psiakami na pizzę do Triestu :). 

Żeby już nie klepać po próżnicy wstawiam to, czego w Dog&Sport nie zobaczycie, czyli mega filmiki pomontowane przez mojego szanownego małżonka (odkąd Katarzyna Kłosińska w Trójce powiedziała, że nie należy używać tej formy w odniesieniu do własnej drugiej połówki, no nie mogę się powstrzymać, nie żebym pani Katarzyny nie lubiła, tylko pretensjonalność tej formy mnie zachwyca):

Najpierw jak się należy zwiastun:

A teraz film właściwy:

I jeszcze parę zdjęć, żebyście wiedzieli, jak nam dobrze było:

Vigo, który biegał jednego dnia i był naprawdę absolutnie zarąbisty, bo zrobił torek od pierwszego kopa idealnie :)

Spaniel na zajęciach sztuczkowych:

Bravencja, która ogólnie nie była na tym obozie w szczytowej formie, wydaje mi się, że trochę przez ciążę urojoną, za to w odróżnieniu od innych psów rozkręciła się pod sam koniec:

Erinię trochę wykańczały upały, ale też trochę sobie pobiegała:

Linki do moich zdjęć: TUTAJ i TUTAJ. Zdjęcia Marysi Pajzderskiej (absolutnie odjazdowe) TUTAJ.

A po powrocie pojechaliśmy sobie rodzinnie w Beskid Niski, ale o tym już w osobnej notce :). 

17:35, orvokki , News
Link Komentarze (5) »
sobota, 06 sierpnia 2011

EO było super i tak, kiedyś napiszę więcej :). Tym razem padało tylko trochę (aczkolwiek akurat na moim finałowym biegu, który zdetkowałam, więc może deszcz mi nie służy jednak ;)), przygotowana na ten deszcz byłam znacznie lepiej, organizacja też chyba lepsza (chociaż wciąż katalog był bezużyteczny całkowicie) i aż mi się nie chciało wyjeżdżać. Zakwalifikowałam się z Bravą do finału, miałam z nią w sumie 3. ładne biegi i jednego disa, ze spanielem tak samo, więc statystyki całkiem przyjemne. 

Szarpnęłam się na filmik slow motion, jedne z lepiej zainwestowanych pieniędzy w moim życiu ;). Bieg akurat niezbyt ładny, ale za to na filmiku mnóstwo informacji niewidocznych gołym okiem (zwróćcie uwagę na mój timing w momentach, w których Brava skręca zbyt szeroko, na to jakim rodzajem galopu się porusza etc). 

Oprócz tego było mnóstwo pyrkowych znajomych starych i nowych:

A teraz pędzę szybko się wyspać, bo jutro skoro świt ruszamy do LoLaBu Landu :)

23:56, orvokki , News
Link