Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
Twardym trzeba być

Wstałam sobie raźno o 5:30, zerknęłam przez okienko: "Nie pada, fantastycznie, będzie trening!". Po czym jak wyszłam z domu o 6:00 to właśnie kap, kap, kap, spadły pierwsze krople, a nim się przebiłam przez centrum, to już zdrowo lało, tak więc trening owszem był (twardym trzeba być...), ale w deszczu. Nie ma tego złego, przećwiczyłam z tym kudłatym zwierzęciem ("Świnia, nie pies", jak to skomentowałam po biegu) bieganie przez mokry zawalony tunel, oczywiście na treningu to szła jak w dym. Przećwiczyłam również to, na czym poległam na zawodach, czyli po kładce hopka i tunel do którego nie należało bynajmniej wparowywać i cha cha, już za trzecim razem udało mi się to zrobić :P. Z pyrą, rzecz jasna, Vigo na treningu to ma piękne zatrzymywane strefy i w ogóle nie ma takich problemów, hiena ma zatrzymywane strefy oraz ogólnie jest grzeczną dziewczynką, która słucha co się do niej mówi, a spaniel jest Super Spanielem i dał radę to zrobić nawet na zawodach (i jest to sukces zważywszy, że spaniel KOCHA tunele i tunele wciągają).

Swoją drogą, mokry zawalony tunel to jest jedna z tych rzeczy, które muszę umieścić na swojej liście różnych agilitowych zagwozdek do ćwiczenia oraz maltretowania kursantów ;). Lista się rozrasta i pączkuje :).

21:21, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Dobre wieści

Byłam dzisiaj z Bravą  na oficjalnym prześwietleniu stawów z wpisem do rodowodu - Brava ma zdrowe łokcie (ED 0/0) i biodra wolne od dysplazji (HD A) :)

17:29, orvokki , News
Link
Foty z Wrocka

Dzięki Paula i Maciek!

Brava omijająca zawalony tunel:

Vigusia ostatnie zdjęcie z dwójek ;)

Super Spaniel:

 

Ładny zakręt po slalomie:

 

14:51, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Vigo w TRÓJKACH! :)

No więc po bardzo długich latach bujania się w dwójkach Vigusiowi wreszcie udało się zaliczyć trzeci egzamin na czysto (ZE WSZYSTKIMI STREFAMI!) i od tej pory możemy już biegać w trójkach :). Nie da się ukryć, że nasze trójeczki są co nieco wyjeżdżone na tej samej zasadzie, co ludzie robią niektórym psom championaty ;), ale co tam, i tak się cieszę :).

Viguś chyba postanowił być miły i pocieszyć mnie po nieudanych egzaminach Bravy (wczoraj jedna zrzutka i jedna detka, dzisiaj mi nie weszła do miękkiego tunelu, nie mam pojęcia dlaczego, bo to nasz miękki tunel był, dobrze jej znany), a poza tym były to naprawdę ładne biegi. Brava zaliczyła wszystkie strefki, mimo że strefówki były slanove ;o), dobrze wchodziła w slalom i ogólnie biegała fajnie. Jej książeczka startowa przynajmniej zaczęła przypominać normalny dokument, bo pojawiły się w niej jakieś detki.

W openowych biegach ani Vigo, ani  Brava nie odnieśli sukcesów, zasysały ich bowiem tunele, jakoś tak perfidnie ustawione (zwłaszcza perfidnie w stosunku do Bravy, która we wszystkich egzaminach A1 miała układ kładka tunel na wprost, a potem w openach nagle kładka i NIE tunel na wprost, chociaż tam stał ;)). Zdecydowanie musimy poćwiczyć odwoływanie od tuneli i zakręty po kładce.

Spaniel wczoraj wyczesał dwa trójkowe egzaminy i chociaż nie miała w nich żadnej konkurencji, to i tak jestem z niej dumna, bo to bardzo ładne biegi były, tory trudne, a nam się udało je zrobić tak jak chciałam i płynnie. Dzisiaj za to dzielny spaniel wyczesał openy i wygrała nam kolejnego glinianego pieska do kolekcji :).

Erisia tym razem nie startowała, bo ona startuje wymiennie z Vigo, tak więc pokaże nam w Warszawie, a przynajmniej taką mam nadzieję.

W sumie jestem zadowolona, chociaż udało mi się zrealizować tylko 50% planu tym razem (tzn. nóżkę dla Vigo, a bez nóżki dla Bravy).

 

18:23, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 sierpnia 2010
Wakacje właściwe

... pod tytułem słodkie nieróbstwo, spacery, kąpiele w rzeczce, ogniska wieczorami, opędzanie się od komarów i chlanie piwska. Psy zmieniły się radośnie i bezproblemowo w wiejskie burki spędzające dzień na podwórku (aczkolwiek spaniel wieczorami to trochę jednak marudził za kanapą ;)), oszczekujące zazwięcie każdy ruch za płotem (szczęśliwie chałupa na pustkowiu niemalże, więc za dużo tego ruchu nie było), wieczorami naprawdę były uczciwie wymęczone, mam nadzieję, że można to wszystko razem potraktować jako solidny trening kondycyjny przed jesiennym sezonem agilitowym (w końcu same ważne zawody nas czekają, Mistrzostwa Polski, Mistrzostwa Świata, finał Pucharu Polski). Przez dwa tygodnie prawie nie musiałam używać smyczy, bo nikogo nie spotykaliśmy na spacerach. Teraz za to horror, bo tutaj ciągle jacyś spacerowicze, rowerzyści, inne psy, jednym słowem smycz musi być w użyciu, a psy zapomniały jak się na niej chodzi.

Nowa obsesja moich psów, czyli piszczący ananasek:

Czteropak demonstruje wakacyjny luz:

21:42, orvokki , News
Link Komentarze (6) »
sobota, 21 sierpnia 2010
Legnickie Pole

Zawody w Legnickim Polu już pokrótce opisałam, jeszcze parę rewelacyjnych zdjęć. W tym roku o ile się nie mylę to poza zawodami w Kozłowie na wszystkich innych padało mniej lub bardziej, na tych akurat bardziej ;).

Spaniel nie lubi deszczu:

W niedzielę pogoda znacznie przyjemniejsza:

21:17, orvokki , News
Link
piątek, 20 sierpnia 2010
Jeziorki 2010

Wróciłam na dobre z wakacji i zaczynam zaległe relacje ;).

Obóz w tym roku był nieco inny, niż w roku ubiegłym, co nie znaczy bynajmniej, że gorszy. Nigel znowu emanował tym samym entuzjazmem nie do zdarcia, niezależnie od tego, czy chodziło o trening, czy o wieczorne imprezowanie, miejsce nadal pozostało piękne, magiczne i wymarzone do treningów, długich spacerów z psem i wszelkich innych rozrywek, towarzystwo znów było doborowe. W tym roku postanowiłam postawić na swoją młodą kadrę, czyli z myślą o trenowaniu zabrałam do Jeziorek Eri i Bravę. Vigo pojechał jako dyżurny maminsynek do towarzystwa, spaniel został w domu, żeby przez tydzień nacieszyć się z dawna utraconym statusem jedynaczki i królewny :). Cóż, z mojej młodzieży mogłam być naprawdę dumna. Brava co prawda okazała się kolejnym moim psem, który najwyraźniej nie lubi slanovskich strefówek – chyba jeszcze nigdy nie miała tak kiepskiej zaliczalności stref, jak na obozie. Za to Eri błyszczała i co jeszcze fajniejsze, w dużej mierze stało się tak właśnie dzięki radom Nigela z ubiegłego roku, przede wszystkim zaleceniu, by nie odwalać roboty za psa, tylko pozwolić mu samemu pracować, wyszukiwać przeszkody i tak dalej. Bardzo ładnie robiła strefki, raz poślizgnęła się na huśtawce jakoś dziwnie, całkiem straciła przyczepność do huśtawki, po czym wylądowała idealnie na strefie w pozycji 2o2o, co wywołało okrzyk ze strony szanownego pana trenera: „Wow, that dog really understands the position!” :). Do tego Eri jest psem bardzo uważnym, bardzo ładnie skręca i wprawdzie nie zapyla, jakby miała motorek w tyłku, ale rusza się w bardzo celowy i przemyślany sposób, żadnych chaotycznych, zbędnych ruchów, przez co nawet i czasy potrafi wykręcać przyzwoite. Naprawdę byłam z niej bardzo zadowolona, fantastycznie się rozwinęła przez ostatni rok, bardzo przyjemnie się z nią biega.

 

Brava, no cóż, widać było trochę, że pyra jest o te parę miesięcy młodsza od Eri i tych paru miesięcy treningu jej brakuje, jeszcze mamy do dopracowania to i owo, przede wszystkim huśtawkę, zakręty po strefówkach, ciasne zakręty w ogóle… niemniej jednak ogólnie też pracowała fajnie, widać było tylko, że pod koniec była już zwyczajnie zmęczona.

 

 

Vigo pobiegał sobie w przerwach, całkiem ładnie mu szło, załapał się też na dwa treningi. W ogóle cieszę się, że miałam psy na podmiankę, bo moje psy nie są przyzwyczajone do tak intensywnego treningu i wyraźnie pod koniec obozu miały spadek formy.

Z obozu wróciłam z Kocią Osobowością Roku. Kociak przyplątał się do nas jakoś tak w drugi czy trzeci dzień i nie chciał się dać przekonać, że pchanie się w miejsce, gdzie aktualnie rezyduje kilkanaście psów o różnym nastawieniu do kotowatych, nie jest najlepszym pomysłem świata. Pierwszego dnia jeszcze się na psy jeżył i prychał, drugiego nie raczył się już nawet ruszyć ze stopnia schodów, na którym spał, co sprawiało, że niektóre psy musiały wychodzić z forpocztą. Forpoczta brała kociaka na ręce, pies przechodził, kociak wracał na schody. Do tego cwaniak inkasował fyfnaście posiłków dziennie, bo jakoś tak dziwnie pół obozu zaczęło go dokarmiać, a młody nie miał nic przeciwko spożywaniu ośmiu śniadań, trzech obiadów i pięciu kolacji dziennie. Pod koniec zrodził się wśród obozowiczów postulat, by sierściuchowi jednak znaleźć jakiś dom, co by się taki fajny kot nie zmarnował. Krótka rozmowa z miejscowymi umocniła to postanowienie, bo padło w niej zdanie: „On tu nie wyżyje, bo jak się szef dowie, to każe go usunąć”. W związku z tym postanowiłam uszczęśliwić szwagrostwo kotem. Kot przyjechał do Wrocławia w szoferce z trzema pyrkami, gdzie przez pierwszy kwadrans bawił się frędzelkiem od kocyka, a następnie walnął w kimę na moich kolanach i tak dojechał do mnie do domu, gdzie natychmiast obrał azymut na miskę, następnie na kuwetę, a następnie oddał się ulubionemu kociemu zajęciu, czyli spaniu pod lampą. A wieczorem pojechał do swojego nowego domu, skąd jeszcze tego samego dnia dostałam zdjęcia bydlaka śpiącego na samym środku łóżka. Nazywa się teraz Defender, dla przyjaciół Defik.

20:23, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2