Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
środa, 26 sierpnia 2009
Pyrki na targecie, target na desce
Ania mi zwróciła słusznie uwagę w komentarzu, że nigdzie tutaj nie wyjaśniłam, o co właściwie z tym targetem chodzi. Przepraszam za przeoczenie, które wzięło się stąd, że wyjaśniałam to kiedyś na blogu Eri i jakoś chyba doszłam do wniosku, że wszyscy wiedzą o co chodzi (nota bene to jest powód dla którego nie nadawałam się do zawodu nauczyciela, wiecznie mi się wydawało, że wszyscy wiedzą, o co chodzi, skoro JA wiem :eviltong:).
W każdym razie całe te hece mają na celu nauczenie psa zaliczania stref. Metoda jest opracowana na bazie Ali Roukas-Canovy z pewnymi zmianami zainspirowanymi metodą Silvii Trkman. Generalnie chodzi o to, że uczy się psa trafiać dwoma przednimi łapami w podkładkę, potem uczy się go robić to w biegu i w różnych konfiguracjach z innymi przeszkodami, a na koniec łączy się podkładkę i strefówkę.
Jako że strefy jak to ktoś trafnie zauważył stanowią św. Graala agility, to poszukiwania najlepszej metody wciąż trwają. Dzisiaj na przykład wyhaczyłam na youtubie ciekawy filmik. Ciekawa jestem, jak się tej pani metoda sprawdzi.

W każdym razie pyrki dzisiaj miały pierwsze spotkanie z podkładką na desce imitującej kawałek strefówki. Brava:



Brava jak wszyscy widzimy, jest  super, o ile akurat nie ma głowy obróconej tył naprzód, bo jak ma, to usiłuje target zaliczyć też tyłem, a niekoniecznie o to chodzi. Nie mam pojęcia, jak sędzia potraktowałby pokonywanie kładki tyłem, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że tyłem nie da się biegać równie szybko, jak przodem, więc będziemy się starać jednak jej tą głowę przekręcić i wyrobić skupienie do przodu (kalka z pozdrowieniami dla Asi od Tajgi :razz:). Swego czasu się ucieszyłam, że mi mój kochany mały szczeniaczek oferuje chodzenie przy nodze z kontaktem wzrokowym, tu mam taki skutek uboczny tej jakże uroczej cechy.

A tu piękna ilustracja tezy "każdy pies jest inny", czyli Vigo, który znacznie lepiej wykonuje to ćwiczenie, gdy go wysyłam naprzód, a z przywołania robi wolno. Widać tu też, że pierwsze dwa razy rozkminiał o co chodzi, a potem zrozumiał:



W jego przypadku jakoś się bardzo nie nastawiam, że to się uda... ale nigdy nic nie wiadomo.
23:01, orvokki , News
Link
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Pyrki na targecie
...czyli ćwiczeń ciąg dalszy. Brava:



Patrzę na te jej susy i śmiać mi się chce z tego, że kiedyś mi się zdawało, że w odróżnieniu od Vigo ona nie będzie miała długiego wykroku, chłe chłe. W ogóle małpa ni stąd ni zowąd strasznie urosła, jest prawie taka jak Vigo, może z centymetr mniejsza. A też już mi się wydawało, że tym razem nie będę musiała się martwić o ewentualne przerośnięcie do large. Naprawdę te large powinny się od 45 cm zaczynać, łatwo byłoby zapamiętać i właściciele pyrkowych szczeniaków nie musieli by drżeć, czy pyra jeszcze rośnie, czy może już WRESZCIE przestała. Co prawda pewnie wtedy mielibyśmy więcej borderów w mediumach, ale pyrki na pewno dałyby im radę, więc co tam.

Tu filmik z Vigo, który ogólnie dzisiaj trochę był w nastroju "Ale o co chodzi?". Ostatnio często jest w takim nastroju. On ma biorytm w sierpniu niedobry chyba,  pamiętam, że w zeszłym roku też nie wiedziałam co się z nim dzieje i nawet go zaczęłam na różne przypadłości badać, bo też był jakiś niemrawy jak na siebie. Tak serio to on bardzo kiepsko znosi upały i nie wiem, czy też się na coś sierpniowego nie uczula. Ale gębę ma siłę drzeć :D.



Chyba czas przejść do następnego etapu, czyli targetu na desce, u ha ha. Ostatnio dwa razy mi się śniło, że Vigo zaliczał strefę na kładce na zawodach, szkoda, że mi się nie przyśniło, jak tam palisada i huśtawka :P.
23:52, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 sierpnia 2009
Nieustanne poszukiwanie równowagi
... to jest zdanie, które jak dla mnie najlepiej opisuję specyfikę szkolenia agility. W końcu musimy mieć psa, który jest bardzo szybki, ale jednocześnie sterowny, potrafi pracować blisko człowieka, ale też potrafi pracować w dużej odległości, "wysyłać się". Potrzeba szczypty szaleństwa, ale i kontroli.  Wszystko to sprawia, że szkolenie psa do agility nie jest takie znowu proste i nie można w nim skupić się na doskonaleniu tylko jednego rodzaju umiejętności. Na dodatek psy jakoś też nie są z jednej sztancy i każdego uczyć trzeba trochę inaczej.
Z Sunday na początku pracowałam głównie nad zwiększaniem motywacji, przyspieszaniem, robiłyśmy dużo prostych, kombinacji z tunelami, bo tunele są super i tym podobnych rzeczy. Potem próbowałam robić tak samo z Vigo i w efekcie dostałam psa, który nauczył się grzać przed siebie i skakać wszystko przed sobą, nie zważając na mnie. Dopiero potem udało mi się nauczyć go skręcać :o). Z Eri z kolei zaczęłam od nauki skręcania i w efekcie dostałam psa zanadto uważnego, który trochę za bardzo się kontroluje, a za mało szaleje - teraz więc tłuczemy proste... Brava dla odmiany ma problem, którego jeszcze z żadnym moim psem nie miałam, czyli patrzy się na mnie tak mocno, że w ogóle nie widzi przeszkód. Pierwszy raz trafił mi się pies, który nie potrafi zrobić dwóch hopek po prostej :). W związku z tym w trybie pilnym zarzuciłam próby robienia z nią tego typu kombinacji i poćwiczyłam trochę wysyłania na jumping grids Susan Salo. Ostatni trening z kolei poświęciłam na prostą hopka - hopka - tunel prosty, zaczynając od końca, czyli najpierw wysyłanie do tunelu, potem wysyłanie przez hopkę do tunelu, potem wysyłanie przez dwie hopki do tunelu. Dzisiaj machnęłam z nią sobie kawałek 8-9-11-15:
Image and video hosting by TinyPic
i w efekcie po chwili nie mogłam jej skręcić po 10 na 11 :D, bo się rozbujała :).  Bardzo jestem ciekawa, co mi się z niej uda wyciągnąć :D.
15:34, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
sobota, 15 sierpnia 2009
Rezultat rozważań poniżej...
... czyli przekuwamy słowa w czyn:


22:21, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
środa, 12 sierpnia 2009
Rozważania okołostrefowo-Vigusiowe
Tak sobie siedzę i myślę...
Od pół roku cofam Vigo na kładkę na zawodach (w sensie na całą kładkę, wcześniej też cofałam, tyle że na samą strefę). Skutek mizerny.
Ostatnio w Legnicy, gdyVigo na komendę "Stóóój" obejrzał się na mnie, łypnął okiem, po czym przyspieszył i przeskoczył strefę, naprawdę się na niego wściekłam. Rzecz jasna nie urwałam mu głowy, chociaż miałam ochotę, ani nie sprałam nikogo po gębie, chociaż tez miałam ochotę dla rozładowania negatywnych emocji, ale naprawdę się zagotowałam. Vigo to wie, bo Vigo wie takie rzeczy.

I tak mi się przypomniało z naszego obozu, że po pierwsze, first rule of agility (Agility is fun), a po drugie przypomniało mi się pytanie Nigela, akurat nie do mnie, czy przypadkiem przewodnik nie wywierał na psa zbyt dużej presji w kwestii strefowej.

I tak sobie myślę, że skoro Vigo na treningach robi strefy sto na sto i to w różnych konfiguracjach (jestem za nim, przed nim, 15 metrów z boku etc), a na zawodach zasadniczo nie robi ich wcale, albo okazjonalnie i to w szczególnych okolicznościach (typu: na zawodach poza ringiem stoją strefówki i można je ćwiczyć) i skoro usilne tłumaczenie mu, że jednak ma je robić, nie pomaga ; i skoro aż tak bardzo MNIE to frustruje i złości, to chyba problem nie leży w tylko w szkoleniu, ale też w emocjach.

Przypomina mi się też, że Vigo na początku kładki okrutnie nie lubił, bo kazałam mu się na niej zatrzymywać i tylko dlatego pozwoliłam mu ją w końcu biegać przeskakując strefy, że chciałam go trochę odblokować. Chodzi mi o to, że niezależnie od mojej obecnej nerwicy strefowej w stadium zaawansowanym, dla Vigo samo zatrzymanie się jako takie było stresujące. Trochę mi się to udało odpracować bardzo intensywnym nagradzaniem - surowe mięsko, żółty serek, gotowane serduszka i inne frykasy - ale może ciągle gdzieś to w nim tkwi?

Po zawodach w Legnicy zastanawiałam się, co jeszcze mogę z tymi jego strefami zrobić i gotowa byłam sięgnąć po rozwiązanie jak dla mnie ostateczne - tzn. po skoczonej strefie zabrać go z toru i zamknąć w klatce bez nagrody. Co prawda kolejnym krokiem, jaki planowałam, było powiadomienie sędziego przed kolejnym biegiem, że biegnę z kiełbasą i nagrodzenie Vigo na strefówkach, żeby mu dobitnie uświadomić, że nie ma strefek, nie ma nagrody, są strefki, pańcia szcęśliwa i nagroda jest, ale i tak mam wewnętrzne opory przed tym rozwiązaniem. Chyba głównie dlatego, że mi się własne nastawienie w tym wszystkim przestało podobać.

Miła Szwedka spotkana na IABC2009 i biegająca z pyrkiem skaczącym strefy, a jakże, powiedziała mi beztrosko, że ona po prostu biegnie, jak są strefy, to fajnie, jak nie ma to nie ma. Zero stresu, zero presji. Zważywszy, że w naszym przypadku tych stref i tak nie ma, to może też powinnam przyjąć takie podejście, przynajmniej lepiej byśmy się oboje bawili?

Chodzi mi jeszcze po głowie całkowicie szalony i absurdalny plan wypróbowania na Vigo kolejnej metody. Wprawdzie powinno się wybrać konsekwetnie metodę nauki stref, a następnie należy się jej trzymać, no ale skoro i tak te strefy leżą i kwiczą i tak, to w sumie co mam do stracenia?
21:18, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 sierpnia 2009
Fontanna Milenijna
W ramach zapewniania rozrywki marudnemu potomkowi oraz nieustającej socjalizacji pyry wybrałam się dzisiaj ze smarkaterią obejrzeć Fontannę Milenijną. Nie powiem, gitna jest. Jakby jeszcze obok nie szalał plac budowy z młotami pneumatycznymi, to byłoby jeszcze ślicznej, tak to ciężko o dobre tło do zdjęcia. Jak widać smarkateria miała uciechę:


Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Pyra w kwestii fontanny oraz towarzyszących jej atrakcji, typu grzmiąca muzyka, biegające dzieci oraz wzmiankowane młoty pneumatyczne zachowała pełen spokój. Piłka ważniejsza :D.
23:25, orvokki , News
Link
Sierpień...
Suuummmer tiiime! Rżyska, baloty, pływanie... wreszcie można było się pocieszyć prawdziwym latem. Pyra zadziwiająco odporna na upały, w odróżnieniu od pyra starszego, który generalnie wymięka i przemieszcza się od cienia do cienia statecznym truchcikiem - czasem sobie tylko na jakieś drzewo lub balocik wskoczy, albo przy wodzie się ożywi :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
10:37, orvokki , News
Link
 
1 , 2