Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
niedziela, 31 sierpnia 2008
Zawody agility Wrocław - dzień 2.
No więc dzisiejszy dzień nieco mniej sukcesów mi przyniósł, ale jeden wyjątkowo wyczekany. Mianowicie Vigo, po długich latach bujania się w klasie A2, zdobył dzisiaj PIERWSZĄ nóżkę do A3. Oznacza to, że wszystkie strefy miał zaliczone :o) Hip hip hurra! Wygrał też jumping. Sunday za to miała drugie miejsce w SA3, a potem... khm. Ktoś postawił miskę z żarciem tuż przy ringu, bardzo inteligentnie, a spaniel to węch ma dobry. Więc zrobiła hop hop hop i rajd do karmy :) Poza tym detka w agility. Ogólnie fajnie było. Po 5 dniach agilitowania trochę zmęczeni jesteśmy, ale zadowoleni.
I znowu wpadliśmy Wandzie Krawczuk w obiektyw:

Vigo kładka


Vigo huśtawka

Phiii, takie tory to ja z zamkniętymi oczami mogę pokonywać:

22:04, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 sierpnia 2008
Zawody agility - Wrocław - dzień 1.
Ha, fajnie tak mieć zawody na swoim terenie i móc sprawozdawać na bieżąco :)
Wbrew wczorajszym moim obawom, pieski wstał dzisiaj rześkie jak dwa Grześki i nie kulawe :), ja zaś roztropnie postanowiłam użyć tym razem pojazdu dwuśladowego miast jednośladowego, dowożąc je na miejsce w niezakłóconym stanie rześkości :)
 
Co prawda pierwszy przebieg (MA2 z Vigo) zdetkowałam (i mignął mi podczas tego przebiegu ten oszołomiasty wzrok, kiedy zupełnie traci ze mną kontakt...), ale potem już było coraz lepiej -  najpierw Sunday zdobyła 2. miejsce w SA3. Potem był przebieg open agility, w którym był taki fragment, wobec którego pozostawało mi jedynie opuścić rączki albo się popłakać (prosta, pies rozpędzony, hopki blisko siebie, a trzeba było zawrócić o 180o na kładkę). Ostatecznie przyjęłam koncepcję: "po drugiej hopce robię AAAAA!", a jak się Vigo na mnie popatrzy, to go skieruję na kładkę". Mniej więcej tak to zrobiłam, co postaram się udokumentować filmikiem, bo wiem, że jest nagrany. Bardzo mi zależało na tym przebiegu, albowiem zjawił się na zawodach nasz cudotwórca i dobroczyńca, czyli dr Bieżyński i chcieliśmy się popisać :) Dr się śmiał, że połowa zawodników to jego pacjenci (chciałam tu dla porządku zauważyć, że owe psy bynajmniej nie skontuzjowały się na torze - Vigo miał przecięte ścięgna na butelce, inne psy złamane łapy na skutek: zabawy z dużym psem, potrącenia przez samochód i upadku z wysokości... fakt, że są to psy agilitowe pewnie za to sprawił, że właścicielkom bardzo zależało, żeby je poskładać do kupy... tak się złożyło, że dzisiaj wszystkie te psy znalazły się na podium :o))). 
Vigo miał CZYSTY przebieg agility (i pierwsze miejsce) - wszystkie strefy zaliczone! TA DAM!
Co prawda myślałam, że padnę i się nie podniosę :) ze zmęczenia oraz emocji. Pani sędzia Angela Unger strzeliła mi potem komplement, że aż jej ciarki z wrażenia poszły po plecach przy tym biegu :)
Podnieść się musiałam, bo zaraz biegłam z Sunday, która pobiegła to trochę mniej ładnie niż Vigo, ale i tak znalazła się na drugim miejscu.
Potem był straszny jumping, polegający głównie na odwoływaniu psów od tuneli :), z Vigo miałam w jednym miejscu głupią odmowę (ale i tak 3. miejsce), Sunday znowu 2. miejsce .W klasyfikacji łącznej 2. miejsce z Vigo w M i z Sunday w S. Aż dziwnie, tak z dwoma psami coś wybiegać, a nie tylko z niezawodnym Sundaykiem.
 
Zawody jutro też będą, zaczynają się o 9 i potrwają pewnie do 14-15, chętnych zapraszam do kibicowania :) 
23:13, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 sierpnia 2008
Co się polepszy to się ...

Przedwczoraj i wczoraj trenowaliśmy pod czujnym i uważnym okiem Magdy Ziółkowskiej z warszawskiego klubu FORT. Fajnie sobie czasem poćwiczyć u kogos innego, kto ma świeże spojrzenie na nasze bieganie. Co prawda z Vigo jedną sekwencję tłukłam chyba z 10 razy, zanim w końcu mój piesek rozpędzony po prostej zdołał wyrobić ciasny zakręt, ale ogólnie fajnie biegał i jestem zadowolona, a raczej byłam.

Bo dzisiaj mieliśmy z kolei poćwiczyć sobie trochę u Beaty Banaszak z wrocławskiego De lux - ale nie wyszło. Vigo wyraźnie zmęczony, więc mu odpuściłam i tylko poćwiczyłam strefówki, ale coś mi w ogóle potem zezchizował i jakoś nagle strasznie się rozproszył ludźmi i wszystkim. Sunday za to zakulała na slalomie. Potem niby przestała, ale i tak się martwię...  i biję z myślami, czy już ją wycofać z zawodów, czy dopiero po pierwszym biegu. 

W temacie ćwiczenia strefówek, to ponieważ chcę uniezależnić zatrzymanie Vigo od swojego ruchu, to wczoraj wpadłam na pomysł wykorzystania pomocnika (dziękuję Bożenie :o)). Ja leciałam do przodu, a pomocnik stał przy kładce i jak Vigo stanął na strefie to miał mu wcisnąć w dziób smakołyk. Nawet fajnie to wychodziło, więc od czasu do czasu coś takiego można wykorzystać. Od czasu do czasu, żeby pies z kolei się nie uzależnił od pomocnika :o)

15:47, orvokki , News
Link
czwartek, 28 sierpnia 2008
Parę fotek

Jak dla mnie po pyrku to jest super spokojne zwierzątko. Ona sypia czasem! I jak się nudzi, i nikt nie chce się nią zająć, to idzie się położyć na posłaniu. Dziwna jakaś :) Poza tym często gęsto siada sama z siebie, a czasem nawet jak się tego od niej oczekuje. Dzisiaj porobiliśmy trochę przywoływania ode mnie do Wojtka i z powrotem - zapyla :o) Sznureczkiem się szarpie. Bardzo przyjemny okaz. Tylko leje oczywiście, już zapomniałam, że szczeniaki aż tak często sikają. Przy czym szczeniakowy standard, na spacerze jest zajęta, więc leje, jak tylko wróci do domu. No i żeby nie było za różowo, drze gębę, jak zostanie sama w pokoju.

Trochę rowery jej się nie podobają, na widok takiego potwora zamiera w bezruchu i przestaje kontaktować. Ale popracujemy z naszym rowerem i myślę, że będzie okay.

21:52, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
środa, 27 sierpnia 2008
New kid on the blog :o)

Przerwa w nadawaniu bloga spowodowana była wyjazdem wakacyjnym, przypuszczam, że ostatnim w naszym życiu bez psów, z uwagi na powiększającą się liczbę tychże (dwa jeszcze dało się upchnąć moim rodzicom, ale jak dla nich było to co najmniej o jednego za dużo)... Zdjęcia z wyjazdu postaram się zamieścić wkrótce, chociaż nie psie, bo ładnie tam było.

A teraz za to będzie się działo...

Przedstawiam nasz nowy nabytek

(dobra, jutro mam nadzieję mieć jakieś lepsze zdjęcia).

To jest hiena, czyli owczarek holenderski, ELYTTIS DI RESSNAIS Wapini von Folge, po domowemu ERI.

I to nie jest mój pies, tylko mojego męża. Eri ma już swojego bloga, ale przypuszczam, że i tu się będzie pojawiać :o)

22:19, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 sierpnia 2008
O bankowości, psach i bażantach

Nie wiem, kto pierwszy wymyślił porównanie, że kiedy nagradzamy psa, to tak jakbyśmy otworzyli sobie rachunek bankowy. Każda nagroda, przyjemny bodziec związany z nami (wspólna zabawa z psem, smakołyki, głaskanie) to wpłata na ten rachunek. Wysokość wpłaty zależy od tego, jak bardzo atrakcyjne dla psa jest to, co mu dajemy. Jedna granulka karmy - 10 groszy. Kawałek kurczaka 50 groszy. Zabawa piłką 1 zł (oczywiście nie dla każdego psa akurat tak, zależy, co dany pies najbardziej lubi). Każda kara, albo po prostu brak nagrody - wypłata. Jeśli pies ma możliwość zdobywania sobie nagród środowiskowych samodzielnie - to tak, jakby otworzył sobie równoległe rachunki. Potem niekoniecznie chce korzystać akurat z tego rachunku, który my mu założyliśmy .

Mój dzisiejszy spacer z psami:

- bieganie przy rowerze - wpłata 3 złote

- nagradzanie za przywołanie - 10 razy granulka karmy - 1 zł

- ganianie za bażantami (Sunday) - 100 złotych na rachunek alternatywny "Rzeczy fajniejsze niż praca z pańcią"

 Jednym słowem, dałam plamę.

Po powrocie z urlopu wzmożony program NILIF dla spaniela i linka znowu (a już było lepiej). 

 

14:11, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
środa, 06 sierpnia 2008
Dowody rzeczowe

1. Na to, jak Vigo jest bardzo świadomy swoich tylnych nóżek, albowiem nie zrzucił tej tyczki:


2. No i na piękne robienie strefki (paluszek nieodzowny jest):

Za zdjęcia dziękuję Wandzie Krawczuk.

21:54, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2