Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
poniedziałek, 31 lipca 2006
PPA Łąck 2006
W ten weekend biegałam z moim psiakami na zawodach agility w Łącku. Było bardzo fajnie, na szczęście nawet pogoda trochę się nad nami ulitowały i nie tylko się nie usmażyliśmy, ale nawet chwilami wiało jakże miłym chłodkiem :) Mój kochany Vigocki zrobił ogromne postępy od zawodów w Warszawie - nie widać tego po wynikach, bo znowu mieliśmy same detki, ale jego styl pracy był zupełnie ale to zupełnie inny, nie robił już takich głupich błędów typu omijanie strefówek etc, byłam zaskoczona, jak dobrze dawał się prowadzić na odległość, no w ogóle jestem zbudowana. Sunday biegała świetnie, pomijając to, że znowu coś jej się zapomniało o strefkach... grrrr. Mimo wszystko w sobotę zajęła trzecie miejsce w agility, drugie miejsce w jumpingu oraz drugie miejsce w klasyfikacji łącznej (znowu punkciki uciułane do klasyfikacji generalnej PPA), zaś w niedzielę drugie miejsce za open agility i pierwsze miejsce w zabawie agilitowej zorganizowanej przez klub de Luks. Ha, byłabym zapomniała - w tej zabawie Vigo zajął drugie miejsce, zdobywając tym samym swoje pierwsze agilitowe trofeum :o)

Z zawodów na zawody coraz lepsza jest obsługa fotograficzna, tym razem załapaliśmy się na piękne fotki Marii Pajzderskiej:


Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
22:02, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 lipca 2006
Upalne spacerki

Wczoraj Vigo postanowił, że kosteczka na spacer idzie z nami, po czym ułożył się w pierwszym lepszym cieniu tuż po wyjściu z bramy i zaczął ją sobie ogryzać.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Sunday, która nie była tak sprytna, by na spacer zabrać własny prowiant, krążyła wokół, spoglądając zazdrośnie i oblizując się znacząco:


Image Hosted by ImageShack.us

Nagle zobaczyła na horyzoncie nadciągającą nieoczekiwaną pomoc...


Image Hosted by ImageShack.us

... to Funia, pierwsza i największa miłość Vigo.


Image Hosted by ImageShack.us

Vigo porzucił kostkę i zajął się wymianą czułości...


Image Hosted by ImageShack.us

Tymczasem widoczny fragmentarycznie na drugim planie Sundayek przejął kosteczkę:


Image Hosted by ImageShack.us

(ostatecznie kosteczkę przejęłam ja, ponieważ w przeciwnym wypadku chyba nigdy nie wyruszylibyśmy sprzed bramy). Vigo, który kiepsko znosi upały, jak zwykle przemykał się statecznym truchcikiem od cienia do cienia...


Image Hosted by ImageShack.us

...po to, by znienacka dostać głupawki i zacząć biegać w kółko jak oszalały:


Image Hosted by ImageShack.us

Sunday zachowywała się stateczniej:


Image Hosted by ImageShack.us

12:23, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
niedziela, 23 lipca 2006
Z psem za pan brat
    Podobnie jak w zeszłym roku, tego lata również uczestniczymy w pokazach agility w ramach akcjji "Z psem za pan brat". Byliśmy już w Łodzi, Poznaniu i dzisiaj w Krakowie. Praca ciężka dla mnie i dla psów, zwłaszcza, że jakoś uparcie prześladują nas wysokie temperatury. Mimo wszystko gra warta jest świeczki, bo zwłaszcza dla Vigo jest to świetny trening i socjalizacja z bieganiem w trudnych warunkach (obce przeszkody, hałas, tłum ludzi etc). Na pokazach w Łodzi Vigo był całkowitym świrkiem, który w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, był straszliwie rozproszony. W Poznaniu było już trochę lepiej, a dzisiaj w Krakowie z prawdziwą przyjemnością stwierdziłam, że Vigocki poczynił ogromne postępy i wreszcie zaczynamy tworzyć zespół. Nie chcę zapeszać, ale jeszcze parę miesięcy i będziemy wymiatać :o))).

    Za to Sunday zrobiła mi dzisiaj kawał - poproszono nas o dodatkowy przebieg przed kamerą dla lokalnej telewizji. Nie wiem, czy przez to, że było głośno i Sunday nie słyszała moich komend, czy z jakiegoś innego powodu, ale mała nagle postanowiła pobiegać sobie po przeszkodach zupełnie bez patrzenia na mnie - czegoś takiego nie zaznałam z nią chyba nigdy wcześniej, po prostu zero kontaktu. I to tylko w tym jednym przebiegu. Hmmm.
21:50, orvokki , News
Link
piątek, 21 lipca 2006
Nowa fryzura, ale reszta po staremu
Przedstawiam Sunday w nowej fryzurze z kolekcji lato 2006. Straciłyśmy ostatnio obie cierpliowość do wypłukiwania po każdym spacerze ton błota (jakby ktoś miał wątpliwości, że spaniel potrafi się ubłocić w takie upały, odpowiadam: potrafi. Wystarczy, że przejdzie rano po rosie, a potem po trawie), patyczków (szkoda, że nie mamy pieca, nie musielibyśmy się martwic o opał) i ostatnio wrednych i groźnych kłosków (przy okazji strzyżenia odkryłyśmy dwie ranki od kłosów pod pachą).

Image Hosted by ImageShack.us

Poza nową fryzurą, wszystko po staremu. Pieski biegają za piłeczkami, taplają się w Odrze, podtapiają się nawzajem, gubią piłki w trawie i takie tam.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Na koniec ostrzeżenie: w wodach polskich rzek pływają piranie!

Image Hosted by ImageShack.us
10:47, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 lipca 2006
Akcja z serii "Nie miała baba kłopotu..."
   Przyszedł mężunio z pracy wieczorem, a tu spaniel nie przychodzi się witać. Siedzi smutny w kąciku i łepek przechyla na jedną stronę, żałośnie popiskując. Znaczy się - coś z uchem. Jako że spaniel w porze kolacji był wciąż dziarski i wesoły, sprawa nagła. Czyli kłosek.
    Zgodnie z prawem Murphy'ego godzina była 22:30. O 22 zamykają taką jedną lecznicę, która jest niedaleko nas, w związku z czym pozostawała jedynie opcja nocnego dyżuru na Januszewickiej. Oraz opcja taksówka, bo już nic nie jeździ, a zresztą pies cierpiący.
Taksówka na Januszewicką: 29 złotych.
Akcja u weta, trwająca może z minutę: 15 złotych.
Taksówka do domu: 27 złotych.

Cóż.
23:58, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 lipca 2006
Święto frisbee we Wrocławiu
Wymęczywszy wczoraj psiaki, mogłam je dzisiaj zostawić w chałupie i spokojnie udać się popodziwiać zawody frisbee. Oj, było na co popatrzeć - w Polsce frisbee rozwija się w zawrotnym tempie, jeszcze trzy lata temu nikt o tym nie słyszał, a dzisiaj odbywają się tu zawody międzynarodowe.

Warunki do fotografowania nie najłatwiejsze, raz słoneczko, raz chmurka i w odróżnieniu od agility, gdzie pies jednak zasadniczo skacze przez przeszkody, które stoją w określonym miejscu, co pozwala fotografowi przygotować się na to co nastąpi, tutaj nigdy nie wiemy, gdzie i jak wysoko pies skoczy. Za to jak się przypadkiem coś uda złapać, to jest to fotograficzny samograj:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
23:58, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
Dzień piłeczkowo- chilloutowy
Image Hosted by ImageShack.us

Wczoraj, dzięki zaproszeniu Kasi od Canelki, spędziłam wraz z psiakami cudowny dzień w rajskim miejscu. Słońce, przestrzeń, woda... mmmm. Co prawda wypoczynek z Ekstremalnymi Psami polega początkowo na tym, że trzeba dwie godziny rzucać piłkę, ze trzy razy pokąpać się z psami w rzece, najlepiej płynąc pod prąd, a dopiero potem można spokojnie zalec w leżaczku. Odnośnie pływania w rzece - przeżyłam wielkie zdziwienie, gdy nagle wielkim zapałem do walki z bystrym nurtem wykazała się nie Sunday, tylko Vigo, bez wahania rzucający się w wodną toń za swoją pańcią oddalającą się w górę rzeki. Dla Sunday nurt okazał się chyba za silny, trochę się wystraszyła i potem już tylko ostrożnie taplała się przy brzegu.

Buszujący w zbożu:

Image Hosted by ImageShack.us

System na pływanie w rzece był następujący: najpierw forsowny marsz w górę rzeki (próba płynięcia kończyła się w najlepszym razie staniem w miejscu, a na ogół po prostu płynięciem w tył...), potem zanurzenie i spływ w dół.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Wielki wspaniały sznur do przeciągania. Dzięki jego długości bez niesnasek mogło się nim bawić kilka psów jednocześnie.

Image Hosted by ImageShack.us

Huśtawka ze specjalnym sznurkiem, dzięki któremu pies mógłby huśtać właściciela, gdyby tylko ciągnął w dobrą stronę... Vigo ciągnął w złą, ale za to miał zabawę przez jakieś 15 minut.

Image Hosted by ImageShack.us

Obszerniejsza fotorelacja znajduje się na stronie www.xtreme.dog.pl, a dokładniej tutaj

Image Hosted by ImageShack.us
09:45, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2