Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
piątek, 27 czerwca 2008
Dla odmiany fotoblogowo

Mam tyle do napisania, że zamiast tego powklejam trochę zdjęć, bo dawno nie było :o)

Nastąpił wielki powrót ulubionej spanielowej rozrywki. Przy czym, drodzy rolnicy, mam sposób na suszę, nic się nie martwcie. Otóż, żeby spadł deszcz, potrzebne są dwa warunki. Muszę umyć podłogi w domu oraz podlać trawnik (i spaniela). I od razu jest deszcz, ulewa, burza z piorunami, oberwanie chmury, BŁOTO etc.

darmowy hosting obrazków

Pieski buszują w zbożu, szukając piłeczki:

darmowy hosting obrazków

Pieski dają w długą :o)

darmowy hosting obrazków

Pyrek:

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Spaniel:

darmowy hosting obrazków

Z cyklu w poszukiwaniu tożsamości - Czy ja lubię kości?

darmowy hosting obrazków

Bleee, nie lubię. Pieski lubią kości. Ja nie lubię kości. Ergo nie jestem pieskiem. QED.

darmowy hosting obrazków

23:15, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 czerwca 2008
Uwiąd wyobraźni
Wczoraj zdarzyła mi się taka rzecz, która, trzeba przyznać, w tej okolicy zdarza się rzadko. Mianowicie idę sobie z pieskami i z wózkiem, przed sobą widzę pana siedzącego na murku i biegającego obok dość dużego psiaka. Wzięłam więc Vigo na smycz, bo nigdy nie wiadomo, co jemu do głowy strzeli, Sundaya zostawiłam luzem, bo ona sama z siebie nigdy nie podchodzi do żadnego psa ani człowieka. Ma ważniejsze sprawy :o). Piesek nas zauważył, stanął i zaczął szczekać. Pan na to rzucił moim ulubionym tekstem:
- On nic nie zrobi, on tylko szczeka!
Wprawdzie fenomen psa, który nic nie robi tylko szczeka ;o), jest mi znany z autopsji aż za dobrze, jednakowoż poprosiłam, żeby pan pieska odwołał, bo mój piesek może się zdenerwować.
Pan na to:
- No to najwyżej go ugryzie, niech się nauczy! (czyli rzucił drugim moim ulubionym tekstem).
Na co ja już z lekka zeźlona:
- Ale ja sobie nie życzę, żeby pana pies uczył się czegoś na moim psie lub vice versa.
Pan na to zaczął pieska nieco bez przekonania i z obrażoną miną przywoływać:
- Edziu, chodź tu, bo pani sobie nie życzy!
Piesek pana miał w odwłoku, obwąchał Sunday, chciał też przywitać się z Vigockim, który już zaczynał fukać, wreszcie jednak postanowił wrócić do właściciela.
Kurka wodna.
Mój piesek nie kocha całego świata. Nie musi, jest posłuszny, wraca na wołanie, potrafi się skupić na pracy ze mną również w obecności innych psów, a ja dbam o to, żeby z nikim nie zadzierał, nawet jeśli czasem miałby ochotę, jednym słowem jest pod kontrolą.
Szłam z wózkiem, w wózku siedziało dziecko, więc nawet gdybym była wyznawczynią teorii, że najlepiej będzie, jeśli pieski sobie dadzą po razie, to chyba nie był to najlepszy moment?
 
I wreszcie odnośnie tej dziwacznej teorii, że niech się pogryzą, to się nauczy. Owszem, często jest tak, że psy pozostawione samym sobie, bez interwencji człowieka i bez smyczy mają szansę wykorzystać swoją mowę ciała i jakoś się dogadać.
Pod warunkiem jednakowoż, że obydwa potrafią się tą psią mową ciała posługiwać. Niestety, z różnych przyczyn - czynniki genetyczne, brak socjalizacji, złe doświadczenia - wiele psów nie potrafi i na przykład nie respektuje ani sygnałów uspokajających ani bardzo wyraźnych oznak podporządkowania. Sunday kiedyś została stratowana i pobita kagańcem przez mieszańca owczarka niemieckiego, mimo tego, że była szczeniakiem i bardzo wyraźnie sygnalizowała, że jest malutka i nie ma nic złego na myśli. Pies, biegnący prosto w stronę drugiego ze szczekaniem też mistrzem psiej dyplomacji raczej nie jest i zachowanie takie w psim świecie jest uważane raczej za niegrzeczne. 
Szczerze mówiąc, uważam to za najpoważniejszy minus sensownej skądinąd książeczki Turid Rugaas o sygnałach uspokajających - nie wszystkie psy starają się unikać konfliktów. Niektóre po prostu kochają zadymę, inne nigdy nie nauczyły się innego sposobu interakcji z psimi pobratymcami.
I ostatnia kwestia: pies, który oberwie od innego psa niekoniecznie nauczy się, że nie należy temu drugiemu szczekać do ucha. Równie dobrze może się nauczyć uprzedzać atak.
Wreszcie - właściciel ma prawo sobie nie życzyć, by jego pies stawał się poligonem doświadczalnym dla drugiego. Może akurat jest to pies agresywny, lub lękliwy, może właściciel poświęcił dużo czasu na to, żeby pies zachowywał się normalnie i nie rzucał na wszystko co się rusza, a takie obcesowe zachowanie drugiego psa może w jednej chwili obrócić wniwecz tygodnie pracy. Pamiętam, jak mały Vigo bał się dużych psów i co mi się udało go przekonać, że duże psy są fajne, dzięki spotkaniu z jakimś zaprzyjaźnionym, zrównoważonym psem, to zaraz na spacerze podbiegał sobie jakiś wielki, nieokrzesany psiur bez smyczy i śmiertelnie przerażał mi szczeniaka w akompaniamencie beztroskich okrzyków właściciela "On nic nie zrobi, on chce się tylko bawić".  Spotkanie czy zabawa dwóch (czy większej ilości) psów powinno się odbywać jedynie za zgodą wszystkich właścicieli i pod ich kontrolą.  
22:32, orvokki , News
Link Komentarze (7) »
niedziela, 15 czerwca 2008
Krótkie sprawozdanie z zaległości

Czas pędzi jakoś zupełnie potwornie, podobno tak się dzieje, jak się człowiek starzeje, więc sądząc z tego, jak szybko mi biegnie dzień za dniem to już jestem zupełnie zmurszałym próchnem...

W ubiegły piątek zgodnie z planem braliśmy udział w "Nocy marzeń w zoo". Z naszego punktu widzenia rzecz okazała się trudniejsza, niż się spodziewałam, mianowicie w grę wchodziło też głaskania Vigockiego. Vigo jak wiadomo NIE jest dogoterapeutą, a jedynie współpracuje luźno z Dogolandią przy różnego rodzaju imprezach, pokazując swoje sztuczki. Na szczęście stanął na wysokości zadania i pozwolił się głaskać i miętolić mniejszym i większym dzieciom, PRAWIE się przy tym nie wiercąc. Ja też zostałam pogłaskana przez jakiegoś miłego chłopca :)

darmowy hosting obrazków

Oprócz tego jak zwykle pokazywał sztuczki i to kilka razy pod rząd, wymiękł dopiero jak obok zaczęły równoecześnie meczeć wszystkie kozy - chyba akurat dostawały jeść :). Ogólnie rzecz biorąc jednak wystawiam mu piątkę z plusem i z koroną, naprawdę potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć.

W niedzielę już obydwa psiaki wzięły udział w Pieskownicy, biegając po torze agility i pokazując sztuczki.

Ubiegły tydzień mnie minął pracowicie, a pieskom leniwie, nie licząc tego, że postanowiłam nauczyć je zakładania łapy na łapę :) Filmik mam nadzieję wkrótce, ponieważ u Vigo zaczyna to już wyglądać dość obiecująco. 

18:04, orvokki , News
Link
wtorek, 10 czerwca 2008
Nie daj się zrobić w balona, czyli o rasowych mieszańcach...

Wczoraj dostałam linka do takiej kuriozalnej strony, której nie zalinkuję, bo mam taką zasadę, żeby nie linkować rzeczy, którym jestem z gruntu przeciwna. Portal ów ma w nazwie coś z kynologią i coś z ekologią, khe khe, i poświęcony jest "rasowym mieszańcom". Czymże jest rasowy mieszaniec? Dla mnie to oksymoron, ale dla autorów strony jest to potomstwo dwóch rodowodowych psów, ale różnych ras. Czemu ma służyć tego typu kojarzenie? Otóż proszę państwa wyelmininowaniu chorób psów rasowych, które wynikają z PRZERASOWIENIA (podobno weterynarze twierdzą, że psy rasowe chorują, ponieważ są przerasowione... hmmm) oraz jednoczesnemu uzyskaniu potomstwa o przewidywalnych (tu mną śmiech pusty zatrząsł) cechach psychicznych i fizycznych.

Cały portal de facto jest czyimś wspaniałym pomysłem na trzepanie kasy, albowiem za niewielką opłatą można tam dla wyhodowanych zgodnie z przedstawionymi na stronie zasadami kundli uzyskać CERTYFIKAT, który jak rozumiem ma potwierdzać powyższe wspaniałe cechy. Autor tego portalu wykorzystuje kilka bardzo na topie obecnie zjawisk, czyli pojawienie się tzw. designer dogs, czyli właśnie mieszańców dwóch ras w stylu labradoodle czy cockapoo, co jest teraz podobno bardzo modne, oraz niby ekologię. Niby, bo rzetelnej wiedzy w tej stronie doszukać się nie sposób, ale przecież przyrostek eko bardzo trendy jest.

Nie wiem dlaczego mit o doskonałym rzekomo zdrowiu kundli ma tak długi żywot, znane mi są przypadki kundli zapadających na wszelkie możliwe przypadłości od alergii do poważnych zaburzeń zachowania. Niestety choroby nie są zastrzeżone dla psów rasowych. Powiedzmy, że rzeczywiście istnieją rasy obarczone ryzykiem pewnych chorób, ale po pierwsze nie dotyczy to wszystkich ras, po drugie przynajmniej temat jest z grubsza zbadany i wiadomo jakie to choroby i co robić, żeby starać się im zapobiegać, po trzecie, ach, gdybyż świat był taki prosty, że skrzyżowanie psa rasy obarczonej ryzykiem danej choroby z psem innej rasy automatycznie wyeliminowałoby problem!

DISCLAIMER: nie mam nic przeciwko kundlom jako takim. Pies to pies. Mam za to za złe ludziom, którzy popierają bezsensowne, bez ładu i składu rozmnażanie zwierząt w sytuacji, gdy generalnie podaż psów znacznie przewyższa popyt (czyli po ludzku mówiąc, gdy olbrzymia ilość psów nie ma domów ani nawet szans na takowy), a jeszcze usiłują przy tym zarobić na ludzkiej naiwności...

21:41, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 czerwca 2008
Lansujemy się

... czyli mamy tydzień pokazów. Wczoraj dla Szkoły Podstawowej przy Horbaczewskiego (tak, zagościliśmy na starych śmieciach) - Sunday pięknie przebiegła torek agility, Vigo torek przebiegł paskudnie, ale to przez pańcię, za to pokazywał fajne sztuczki i na dodatek dał się potem wygłaskać jakimś setkom dzieci (czego się nie robi dla kiełbasy) :). W ogóle to dobrze, że na miejsce przyjechałam trochę wcześniej, bo pieski trochę zdziczały tu na wsi i przez pierwsze parę minut były mocno podekscytowane blokowym otoczeniem. 

Jutro będziemy uczestniczyć w Nocy marzeń w zoo wraz z Dogolandią, dzisiaj poszłam Vigo posocjalizować z ogrodem zoologicznym, tj. jego częścią, do której pozwolono nam wejść. Żyrafy, kozy i zebry są spoko, ale lamy i strusie jakieś podejrzane z pyrkowego punktu widzenia. Mimo wszystko całkiem dobrze sobie Vigo poradził, biorąc pod uwagę, jakie zapachy musiał tam wyczuwać.

A w niedzielę w Szkole dla Psów Leszka Kalisza PIESKOWNICA, czyli impreza dla dzieci, z której dochód przeznaczony będzie na wsparcie Fundacji Dogoterapii DOGOLANDIA - będzie pokaz agility, sztuczek i pewnie wiele innych atrakcji, podobnie jak w zeszłym roku.  

21:33, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 czerwca 2008
:o)
darmowy hosting obrazków
19:24, orvokki , News
Link Komentarze (6) »