Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
środa, 29 czerwca 2005
Zasada trzech
Przeholowałam dzisiaj rano ze slalomem. I Vigo robił ładnie, a potem się popsuł i zaczął ze slalomu wypadać. Mój błąd oczywiście. Błąd do którego mam tendencję tak w ogóle w szkoleniu - jakiś głupi perfekcjonizm mi się włącza i myślę sobie "zrobimy to jeszcze ten jeden ostatni raz i poprawimy", no a potem może jeszcze jeden i tak pies ma dość :o(((.

Zatem wprowadzam zasadę trzech :o) czyli ćwiczymy maksymalnie trzy minuty, potem przerwa, albo w ogóle koniec sesji. Albo: dane ćwiczenie powtarzamy maksymalnie trzy razy. Lepiej za mało niż za dużo w tym przypadku. Fakt, że Sunday w Kadaniu miała lepsze czasy niż startujące tam bordery, wynikał właśnie z takich błędów właścicieli borderów: widziałam, jak babka ćwiczyła z psem "ósemki" na stacjonatce - raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty zanim pies wreszcie dostał piłeczkę. I co się dziwić, że potem na torze biegał wolno...

Ale za to palisada nam dzisiaj wychodziła znacznie znacznie lepiej. :o))) Poza tym Vigo jak już zdobył jedną pochyłą płaszczyznę, to natychmiast zainteresował się innymi: przebiegł samodzielnie przez kładkę i wlazł na huśtawkę, którą szczęśliwie zdążyłam zlapać i powoli opuścić, żeby nie rąbnął o ziemię. Niewątpliwie Vigo potrafi przejawiać inicjatywę :o) i samodzielnie wpadać na różne pomysły :o)
10:42, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
Wczorajsza wieczorna sesja frisbee
Cóż, nie mogę powiedzieć, żeby nasze postępy we frisbee były olśniewające, ale mogę już rzucać, choć na razie na niewielką odległość (muszę dopytać ekspertów, jak to zrobić, żeby on wreszcie załapał, że trochę dalej też trzeba łapać). Po stronie plusó zapisuję, że coraz bardziej mu się to podoba :o)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us
10:38, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 czerwca 2005
Jeszcze trochę Kadania
Obok terenu zawodów była taka kopalnia nie wiadomo czego - jakiś taki drobny biały pył, ni to piasek ni to co. Pieski miały radochę z biegania po górkach:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


A Vigo to te nogi to chyba ma za długie...
Image Hosted by ImageShack.us
11:08, orvokki , News
Link
Palisada
    Baaaaaardzo jestem zadowolona. Vigo w drodze na ośrodek nie zaszczekał ani razu :o), na ośrodku porobiliśmy trochę slalom, tunele i palisadkę nisko rozłożoną. Z palisadką trochę jest problem, tzn. Vigo albo nie chce na nią wejść (tak się zastanawiam, czy to nie dlatego, że się na nią pchał jak był mały, a ja go ustawicznie ściągałam, co prawda spokojnie, ale i tak widać sobie zakonotował, że palisadka jest be), albo wbiega i zbiega w trzech wielkich susach, jakby chciał to mieć jak najszybciej z głowy. O strefach można sobie pomarzyć. Ale na koniec zupełnie spontanicznie wbiegł na palisadę z małego rozpędu (wcześniej musiałam go naprowadzić ręką) i nawet zbiegł do samego dołu, więc dostał w nagrodę piłeczkę. Slalom idzie nam całkiem ładnie, robi osiem tyczek na obie ręce, trochę teraz trzeba popracować na przyspieszeniem, tylko znowu mi będzie obserwator potrzebny (ja lecę nie patrząc na Vigo, a obserwator patrzy i daje mi sygnał, czy Vigo zrobił do samego końca).

    Leszek mi kazał przy uczeniu się toru na KAŻDEJ przeszkodzie sprawdzać, co widzi pies, więc od jutra będę się zapoznawać z torem na czworakach :o). Oprócz tego mamy zadanie bojowe, czyli praca nad treningiem kondycyjnym - innymi słowy rowerek, bo Sunday dość kiepsko znosi upały.

    A w drodze powrotnej spotkaliśmy panią z dwójką małych dzieci, z których dziewczynka bardzo chciała pogłaskać pieski. Dziewczynka się załapała na instruktaż, pieski na powtórkę sesji szkoleniowej "siedzimy grzecznie przy głaskaniu". Całkiem nieźle wyszło, chociaż lizak w ręku dziewczynki troszeczkę przeszkadzał. :o)))
10:31, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 czerwca 2005
Kadań
Weekend spędziliśmy oczywiście na zawodach, w ślicznym czeskim miasteczku Kadań. W sobotę był okropny upał, wokół terenu zawodów krążyła burza, na którą czekaliśmy z utęsknieniem w nadziei na odświeżenie powietrza, a która jednak nie nadeszła. Pieski biegały jakby w zwolnionym tempie, Sunday wyraźnie miała pewne opóźnienie w reagowaniu na komendy, co sprawiło, że w sobotę nic nam się nie udało wybiegać. Wieczorem poszliśmy pozwiedzać Kadań:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Tu stoimy przy wejściu na Katową uliczkę:

Image Hosted by ImageShack.us

A to Katowa Uliczka w całej swojej urodzie:

Image Hosted by ImageShack.us

Za to w niedzielę pogoda była super: chłodno, trochę pochmurno, lekki wiaterek. W tej sprzyjającej aurze Sunday wygrała bieg w klasie SA1 (co daje nam awans do klasy SA2 - udało nam się to zrobić tak szybko, jak tylko się da, na trzech kolejnych zawodach, za każdym razem uzyskując lokatowe miejsca!), a potem w kolejnym biegu zajęła drugie miejsce (z powodu zrzutki). Muszę ją pochwalić, że w obu przypadkach zdystansowała konkurencję, jeśli chodzi o szybkość przebiegu - ze wszystkich psów w A1 szybszy był tylko jeden border collie z klasy Large!

Sunday odpoczywa po przebiegach:

Image Hosted by ImageShack.us

A tu popisowy numer Vigo, czyli plecaczek, dzięki uprzejmości Violetki Kalisz wreszcie uwieczniony na zdjęciu:

Image Hosted by ImageShack.us

Jeśli chodzi o Vigo, to był bardzo grzeczny. Nie wiem tylko, kto to wymyślił o owczarkach pirenejskich, że są nieufne w stosunku do obcych, Vigo biegał sobie wesoło między ludźmi i ze wszystkimi się zaprzyjaźniał, rozdając buziaki na prawo i lewo i przymilając się o smakołyki. James Herriot w swoich książkach o przygodach wiejskiego weterynarza zauważa, że jedni ludzie nieodmiennie wychowują agresywne psy, podczas gdy inni z biegiem lat przyprowadzali mu kolejne wesołe, przyjacielskie pieski, których miłości do człowieka nie były w stanie zachwiać nawet bolesne zabiegi u weterynarza. Szczęśliwie wydaje się, że moje oba psiaki zaliczają się do kategorii mały przyjaciel całego świata.
09:17, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 czerwca 2005
Mała rzecz, duży kłopot
Wracając ze spaceru zauważyłam, że Vigo zaczął trzepać głową, więc od razu pomyślałam, że pewnie mu jakiś kłosek wleciał do ucha. Sama niczego nie mogłam wypatrzeć ani tym bardziej wyjąć, więc popędziliśmy do weterynarza. No i kłosek był, na dodatek na samym dnie przewodu słuchowego. Na żywca wyjąć się nie dało, bo było to dla Vigo nieprzyjemne i kręcił się bardzo, więc biedaczek załapał się na głupiego jasia. Kłosek (a właściwie nie kłosek tylko wielkie paskudne kłosisko) został wyjęty, po czym się okazało, że narobił wielkich szkód - dziurka w błonie bębenkowej... :o((( Vigo dostał antybiotyk, leki przeciwzapalne i za tydzień musimy przyjść do kontroli. No a Pańcia wyszła z gabinetu biedniejsza o 79 złotych... wrrrrr.

Teraz po raz pierwszy w życiu (i mam nadzieję ostatni) Vigo jest spokojny i niemrawy, odsypia w klatce swoje stresy u weterynarza.
12:12, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
czwartek, 23 czerwca 2005
Koń jaki jest, każdy widzi
Dzisiaj rano zabrałam znowu psiaki na przebieżkę przy rowerze (rano jeszcze temperatura była znośna), w pewnym momencie wśród szczerego pola zrobiłam postój (postój był dla mnie, psiaki pochleptały wody i wpadły na pomysł, że teraz może trochę dla odmiany pobiegają), gdy wtem zza zakrętu wyłonił się koń. Nie sam, z jeźdzcem na grzbiecie oraz psem do towarzystwa. Przyznam, że w pierwszej chwili z lekka zdębiałam, ale w drugiej chwili odwołałam psy i przytrzymałam, gdy nas to towarzystwo mijało. Vigo konia oszczekał, Sunday zdaje się miała ochotę się z takim dużym pieskiem pobawić, ale po chwili obydwoje się uspokoili i potem już nie zwracali uwagi, gdy z kolei kawałek dalej koń zatrzymał się na popas.

Ale jak rany, tego jeszcze nie grali. Zaznaczam, że spotkanie miało miejsce na wałach w okolicy Nowego Dworu, czyli jednego z większych blokowisk. Kto wie, jak się zapoznaje psa z koniem???
17:00, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4