Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
sobota, 30 maja 2009
Rozwiązanie zagadki
Dwa pyrki tarzające się w trawie.

Image and video hosting by TinyPic

Za najbliższą prawdy można wiec chyba odpowiedź medyka (VigoBrav) i Ewyrub (szczęście).
Obiecane nagrody dla obydwu Pań:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A tu jeszcze Brava w prawie pełnej krasie, o ile to można tak nazwać:

Image and video hosting by TinyPic

I Brava pomagająca się Eri przygotowywać do wystawy:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Tradycyjnie przed wystawą (na których to wystawach, jak już nieraz pisałam, w ogóle mi nie zależy) dostrzegam u swoich suk jedynie straszliwie wady i jak zwykle trzymam się jedynie tej nadziei, że zapewne jedna, jak i druga będzie jedynym okazem w swojej rasie...
22:16, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 maja 2009
Zagadka
Co to jest?

Image and video hosting by TinyPic

Dla autora najbardziej dokładnej odpowiedzi przewidziana symboliczna nagroda :)
23:28, orvokki , News
Link Komentarze (5) »
niedziela, 24 maja 2009
Zdjęcia i filmy z Bydgoszczy
Za zdjęcia dziękuję Medykowi i Justynie Damec, za filmiki fidzezmakiem i Krzyśkowi :).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Z uwagi na to, że spaniel jest super spanielem, rozpisuję konkurs na projekt pelerynki!

Filmik A3 sobotnie, 2 miejsce:



Agility open sobota:



Vigo, MA2 sobota, dis.



Vigo, MA2 niedziela, dis i totalna katastrofa:



08:45, orvokki , News
Link
piątek, 22 maja 2009
Wykład o klikerze odbył się wczoraj, mam nadzieję, że uczestnicy zadowoleni, bo ja całkiem całkiem :), a najbardziej nie z siebie, tylko z Vigo, który był moim demo-dogiem i wszystko ładnie pokazywał, a najlepsze jest, że w przerwach wracał do klatki i siedział w niej grzecznie, cicho i czasem nawet przy otwartych drzwiach - Crate Games naprawdę procentują niesamowicie (a nawet nie zrobiłam ich do końca jeszcze!) - nigdy bym nie przypuszczała, że TEN pies będzie kiedykolwiek w stanie być TAK wyluzowany w tego typu okolicznościach :D. Bardzo jestem z niego dumna naprawdę.

A poza tym życie toczy się dalej.
Sunday zakwalifikowała się na Mistrzostwa Świata w Dornbirn, co w sumie wiedziałam już po zawodach we Włocławku, ale teraz już wiem na 100%. Dzielny, mały, niezawodny, kochany spaniel.
Vigo... ma wymaganą ilość punktów i do drużyny i do indywidualnych ... ALE ... do drużyny nie mógłby się zakwalifikować, bo nie ma ukończonych 70% biegów. A z indywidualnych wyklucza go to, że nie ma ani jednego czystego biegu agility, mimo tego, że ma najwięcej punktów za czas ze wszystkich psów z medium. Jednym słowem strefy znowu nam się odbijają paskudną czkawką. Czarę goryczy dopełnia to, że te detki, które miał, to w większości efekt tego, że cofałam go na strefę. Jednym słowem skuteczność miały dużą, tempo ma naprawdę fajne, a przez te strefy ciągle nic nam się nie udaje wywalczyć. Ech.

Po ostatnich zawodach zarządziłam spanielowi powtórkę z komend na nawrotki wokół odkosów. Przy okazji postanowiłam spróbować jeszcze trochę te zakręty zacieśnić. W tym tygodniu ćwiczymy cik cik. W przyszłym tygodniu będziemy ćwiczyć ka ka. Vigo rzecz jasna na powtórkę załapał się przy okazji. Brava jak na razie robi to całkiem ładnie, rzecz jasna póki co z tyczką na ziemi - ale potrafi już to zrobić w sekwencji z tunelem. Z takich "problemów" mamy to, że nie zawsze chce się jej wracać z aportem, czasem fajniej jest uciec i go pomemłać - lepiej przynosi takie aportki, którymi się da poszarpać, więc tak się staram z nią pracować.

Mam trochę zaległych zdjęć z zeszłego tygodnia jeszcze:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Pokraka mała:

Image and video hosting by TinyPic

To jest zdjęcie obrazujące roboczą odległość spacerową moich psów. Zwróćcie uwagę na małą białą kropkę na horyzoncie... pyra jeszcze ciągle lubi plątać się pod nogami, ale obawiam się, że wielkimi krokami zbliża się dzień, w którym jej to przejdzie, niestety...

Image and video hosting by TinyPic

Tu jeszcze kilka małych uroczych pyranii:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
 
20:08, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 maja 2009
Bydgoszcz - Brother Cup 16-17. maja 2009
Weekend spędziliśmy na zawodach w Bydgoszczy. Bydgoszcz to jest takie miejsce, które jakoś mi się tak ciepło kojarzy: ludzie mili, ładnie jest dosyć (chociaż tym razem nie miałam okazji tego docenić), pyra jest z Bydgoszczy :) i zawody są tam miłe, fajne i na ogół dla nas szczęśliwe. Tym razem nie były bardzo szczęśliwe, ale i tak było fajnie.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

W sobotę lało przeokropnie, na dodatek było zimno, bo wiał jakiś lodowaty wietrzyk, dawno tak nie zmarzłam straszliwie, nie mówiąc już o tym, że osiem godzin chodzenia w mokrych butach to ostry hardcore :). Dziwna sprawa, wstaje człowiek w środku nocy, tłucze się parę godzin po polskich drogach, potem sterczy w deszczu przez kilkanaście godzin i jeszcze się z tego cieszy. Co prawda były chwile, kiedy wszyscy mówili, że przestawiają się na inne hobby, typu brydż, szachy albo tenis stołowy, których to wspólną cechą jest to, że odbywają się pod dachem zwykle, ale to tylko chwile słabości, które szybko mijały.

Image and video hosting by TinyPic

Spaniel i w sobotę i w niedzielę bez większych sukcesów, jakieś głupie błędy nam się trafiały typu ja skręcam w prawo, a spaniel w lewo, przez co musiałam się rozpaczliwie ratować przed skoczeniem hopki pod prąd i w końcu dostałyśmy odmowę, albo wchodziła w slalom w drugą bramkę etc. No cóż, kiedyś trzeba mieć ten spadek formy - tak czy siak, Sunday na 12 biegów kwalifikacyjnych do Mistrzostw Świata Agility nie ma ani jednej detki, a 8 z tych biegów było na czysto, pozostałe z jednym błędem.
Vigo w sobotę raz kładkę skoczył, więc poprawiłam i zeszłam z toru, raz z niej zleciał, bo było ślisko, a potem już zrobił dobrze, za to skoczył palisadę (poprawiłam), w niedzielę kładkę robił jak trzeba, za to palisadę skoczył dwa razy, z czego poprawiłam raz, bo już mi wszystko opadło, a zresztą byłam za bardzo z tyłu, żeby coś z tym zrobić. Z tą skoczoną palisadą zajął czwarte miejsce w tym biegu, a potem wygrał jumping bardzo ładnie i ostatecznie w łącznej wylądował na drugim miejscu. Kurcze, on fajnie biega, szybko, ładnie skręca, tylko te strefy wiecznie nam wbijają nóż w plecy i chyba nie mam innego wyjścia niż poświęcić kilka najbliższych zawodów na treniningi. Tym, którzy uważają, że na zawodach trenować nie należy (a są tacy, bo jak poprawiałam z Vigo palisadę to słyszałam "buuu" z pewnej strony), uprzejmie wyjaśniam, że Vigo na treningu strefy zalicza sto na sto i choćbym stawała na głowie nie udaje mi się go sprowokować do błędu. Jest to jednak piesek specjalnej troski, bardzo pobudliwy, więc zawody dla niego to zupełnie inna inszość i wymagają pracy na zawodach po prostu. Przeginać rzecz jasna nie należy, nie powtarzam tych stref trzysta razy, bywa tak, że powtarzam i schodzę z toru, jeśli czas nagli, no ale to jest nasza ostatnia szansa, więc muszę ją wykorzystać, albo będę się z nim bujać do końca życia w dwójkach...

Brava pojechała z nami się socjalizować z psami głównie, W samochodzie niestety kręciła się jak wrzeciono oraz rzygała, w wyniku czego na miejsce dojechała po prostu zmęczona, a ja po raz kolejny mogłam się przekonać, że jak jest zmęczona, to reaguje wycofaniem/przestrachem na bodźce, które normalnie przyjmowała by spokojnie. Tak więc w sobotę z racji tego, że pyra zachowywała się w duchu "Dajcie mi wszyscy święty spokój, idę do klateczki spać" oraz ze względu na pogodę socjal spalił trochę na panewce. Za to w niedzielę już ją trochę pomęczyłam spacerami wśród dużych psów (akurat obok nas dogi miały ring), udało mi się ją rozkręcić zabawkowo i trochę z nią poćwiczyć cik∩ na obcych odkosach od przeszkód :). Ponadto pyra została wymiziana przez mnóstwo ludzi, którym z wdzięczności wymyła buzie i uszy. Nastąpiło też rodzinne spotkanie z bratem Eytem oraz mamusią - Brava wciąż u Oxy szukała cycka, co się Oxie nie spodobało i dobitnie to małej wyjaśniła, przewracając ją do góry kołami i mówiąc "wrrr". Nieczułe właścicielki spoglądały na to z kamienną twarzą, za to się jakieś panie zdenerwowały, że się psy zagryzają, a my nic. Zaniepokojonym melduję, że pyra jest cała i zdrowa i nawet nie ostudziło to zanadto jej chęci nękania rodzicielki.

c.d.n.
23:48, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 maja 2009
Podobieństwa i różnice
Strasznie fajnie jest mieć dwa psy tej samej (i ukochanej) rasy. Wreszcie mogę poczynić jakieś obserwacje na temat tego, co jest cechą rasy rzeczywiście, a co jest cechą ogólnie owczarków, a co jest cechą osobniczą.

Brava z jednej strony zachwyca mnie tym, czym się od Vigo różni:
- że w każdym nowym miejscu czuje się jak u siebie i potrafi się tam położyć i zasnąć,
- że kocha wszystkich ludzi,
- że ma ogon i nim merdoli :o)
- że na razie jak na swoje szczenięce lata fantastycznie się koncentruje,
- że prawie nie leje w domu,
- że doskonale potrafi się wyciszać (i nawet zostaje w warowaniu na trzy kroki, hurra!),
a z drugiej zadziwia liczbą cech wspólnych:
- takie samo mlaskanie przy zasypianiu i ruszanie paluszkami u przednich łap przy przeciąganiu się,
- taki sam styl zabawy (nie do strawienia dla nie-owczarków, ponieważ obfituje w szczekanie, warczenie, podgryzanie, wieszanie się na kołnierzu, zaczajki i nagłe napaści zza winkla i tym podobne rozrywki),
- te same głupkowate reakcje na jakieś nowe bodźce wzrokowe - tzn. u Bravy one są mniej paniczne niż u Vigo, niemniej jednak ta ogólna wrażliwość "coś tu jest, a wczoraj tego nie było" jest jednak ogólnie typowa dla nich,
- dokładnie takie samo zabieranie piłki innym psom, zwłaszcza, jak aportują z wody. Pyrania czai się na płyciźnie, czeka, aż ten drugi frajer zaaportuje piłkę ze środka jeziora, bo czym rzuca się z wrzaskiem i osłupiałej ofierze wyrywa zdobycz z pyska i ucieka z nią w tempie zawrotnym przez krzaki. Słowo daję, że to nie Vigo jej to pokazał, bo rzadko chodzą razem na spacery, ale jest to IDENTYCZNE u obojga. Sunday i Eri przyjmują to odpowiednio z minami męczennic i czekają, aż rzucę drugą piłkę - one sobie za nią płyną, ja odzyskuję piłkę pierwszą od pyrani i apiać od nowa.
- i niestety to samo obszczekiwanie innych psów. Przedszkole konieczne, czekam tylko na koniec szczepień. Kiedyś pisałam o małym Vigo, że pyrki do szczęścia potrzebują swojego człowieka i ewentualnie owcy, na inne psy nie ma miejsca w ogóle. Znaczy własne psie stado w porządku, Brava bawi się z Eri godzinami, ale spoza własnego stada to już intruzi, wrogowie i istoty podejrzane mocno.

Tak czy siak, ze wszystkimi wadami i zaletami - pyrki są the best.
22:39, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
sobota, 09 maja 2009
Najgorsze chwile z psem (oraz innymi zwierzętami...)
Pojawił się na dogomanii taki przeuroczy wątek pod tytułem "Najgorsze chwile z psem", który stał się dosyć zabawny nawet, aczkolwiek wierzę, że bohaterom wydarzeń w danej chwili szczególnie do śmiechu nie było. Oto więc garść strasznych wspomnień nagromadzonych przez kilka lat mieszkania z coraz liczniejszym zwierzyńcem:

- Sunday przyaportowała mi kiedyś pół myszy z wnętrznościami na wierzchu,
- również Sunday znalazła na wpół zmumifokowanego szczura i biegała z nim radośnie po podwórku
- królewna wlazła kiedyś do rowu z czarną, cuchnącą, praktycznie niezmywalną mazią. Prałam ją kilkukrotnie w coraz to nowszych środkach (wliczając w to płyn do mycia naczyń), nim w miarę odzyskała normalne kolory i dało się z nią wytrzymać w jednym pomieszczeniu,
- Vigo swego czasu na seminarium agility pod Warszawą wytarzał się podczas spaceru na siusiu w krowiej kupie, nie było go gdzie umyć. Całą drogę do Wrocławia jechał w klatce na tylnym siedzeniu i śmierdział
- Vigo dość regularnie tarza się w rybich łuskach i wątpiach nad Odrą (taaaak, lubimy naszych braci wędkarzy lubimy, nie ma to jak sobie od razu oprawić rybkę po złowieniu, a odpadki zostawić na trawce, mniam mniam),
- Eri namiętnie żre ludzkie kupy, przy czym miejsca w jakich je znajduje, stanowią ciekawy przyczynek do higienicznych nawyków rodaków...
- Eri kiedyś podczas naszej dwugodzinnej nieobecności dostała rozwolnienia i załatwiła cały przedpokój i kuchnię. Na dodatek ściągnęła moją kurtkę z wieszaka i też ją w tym wybabrała, smród ogólny naprawdę niewyobrażalny,
Koty też nie są takie niewinne:
- nieodżałowany Córek kiedyś, gdy zabraliśmy mu piasek z kuwety, ponieważ w celu pobrania moczu do badania miał nasikać do pustej, na znak protestu zrobił nam w nocy kupę do łóżka i ja w nią rano wdepnęłam. Doprawdy własne łóżko jest ostatnim miejscem, gdzie się człowiek czegoś takiego spodziewa,
- Fotka przyniosła nam do łóżka żywą żabę,
- szczyt szczytów natomiast stanowiła moja wyprawa do weterynarza z właśnie znalezioną Kicią. Mała była półdzika i ostro przerażona. Najpierw w taksówce wlazła mi pod kurtkę i się zesrała. Potem u weterynarza została odpchlona - dawne to były czasy, więc wyglądało to tak, że posypano ją jakimś proszkiem, zawinięto w ligninę i kazano mi ją tak trzymać przez 20 minut. Utrzymanie wyrywającego się dzikiego kociaka samo w sobie było niezłą jazdą, ale potem wsiadłam z nią do tramwaju i tu się zaczęło. Mianowicie pchły zaczęły się z niej ewakuować na moją bluzkę, siedzenie i parapet. Wyobraźcie to sobie: siedzi dziecko w tramwaju z drącym się kociakiem, a dookoła łażą i zdychają dziesiątki pcheł. Do tej pory się dziwię, że nikt mnie z tego tramwaju nie wyrzucił...

To są takie chwile, kiedy się człowiek zastanawia, po co w ogóle ściągał sobie taki kłopot na głowę...
08:31, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2