Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
poniedziałek, 30 maja 2005
Ulewa
Oj, najedliśmy się dzisiaj strachu. Zostawiliśmy psiaki same w domu, przy otwartych oknach, bo upał panował straszliwy i chcieliśmy, żeby miały choć trochę tlenu, i udaliśmy się w gości. Tymczasem rozpętała się nad Wrocławiem POTWORNA ulewa i wichura - wyruszyliśmy więc w drogę do domu, pełni obaw o całość mieszkania i samopoczucie psiaków (najbardziej się bałam, że wrażliwiec Vigo przestraszy się i będzie problem z samodzielnym zostawaniem w domu). Decyzja o wyruszeniu w drogę nie do końca była przemyślana - na ulicach leżały zwalone drzewa i gałęzie, z powodu deszczu i gradobicia nic właściwie nie było widać przez przednią szybę samochodu, gałęzie spadały na przewody elektryczne, co chwilę widac było snopy iskier z trakcji. Pół Wrocławia bez prądu, nie było świateł na skrzyżowaniach, zupełnie nieprzejezdne niektóre ulice. Na szczęście w tej części Wrocławia, gdzie mieszkamy, było nieco spokojniej - na tyle, że nie łamało drzew. Psy zastaliśmy w niezłej formie, natomiast ciężko wystraszyły się kotki. Fotki nie mogliśmy przez dłuższą chwilę znaleźć, tak się zaszyła, a Szlufka nie wiedzieć czemu siedziała na ramie okna otwartego podmuchem wichury.
23:02, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
Gwiazdeczka
W najnowszym numerze "Mojego Psa" (czerwiec 2005) są zdjęcia Sunday w krótkim artykule poświęconym cocker spanielom i agility :o). Poniżej umieszczam zdjęcia wykorzystane w artykule, zostały zrobione wiosną zeszłego roku przez Leszka Kalisza.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Co prawda nie zgadzam się z tezą autorki, że spaniele mogą skakać niskie przeszkody już od 8 miesiąca życia - lepiej zaczekać, aż pies skończy rok, niż ryzykować jakieś urazy. Startować w zawodach i tak można dopiero, gdy pies skończy 18 miesięcy, więc naprawdę nie ma się co spieszyć.
Wcześniej możemy wyćwiczyć inne rzeczy: przede wszystkim posłuszeństwo, a poza tym to, co teraz robię z Vigockim - czyli tunele i slalom.
22:50, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 maja 2005
Zabawy z wykorzystaniem mokrego nosa
... naszego psa oczywiście.

To truizm, że dla psa węch jest znacznie ważniejszym zmysłem niż wzrok czy słuch. Grzechem byłoby nie skorzystać z tego - nawet jeśli nie marzy nam się wyszkolenie psa tropiącego czy lawinowego. Każdy pies umie i chce korzystać ze swojego nosa, warto to wykorzystać chociażby w zabawie:

1. Szukanie w domu - bawimy się z psem zabawką, po czym chowamy ją w drugim pokoju tak, by pies nie widział. Następnie prowadzimy psa do pokoju i zachęcamy go, by szukał tej zabawki, wydając równocześnie hasło "szukaj". Gdy znajdzie, chwalimy entuzjastycznie, nagradzamy smakołykiem lub zabawą.

2. Raz, dwa, trzy - szukaj! Wrzucamy psu piłeczkę w wysoką trawę. Pies widzi mniej więcej, gdzie piłka upadła, ale by ją znaleźć, musi jednak użyć nosa.

3. Zguba - idąc z psem upuszczamy jakiś przedmiot (na początek na przykład rękawiczkę przesiąkniętą naszym zapachem), tak by pies tego nie widział, idziemy dalej 10-15 kroków po czym dajemy hasło zguba i zachęcamy psa, by wrócił naszym tropem i znalazł przedmiot. Oczywiście znalezienie zguby entuzjastycznie chwalimy i nagradzamy. Stopniowo utrudniamy zabawę 'gubiąc' różne przedmioty (np. metalowe klucze czy bransoletkę - metal nie przechowuje zapachu tak dobrze, jak materiał). Można też przygotować niespodziankę: zanim wyjdziemy z psem zostawiamy jakiś nasz przedmiot na trasie spaceru i nagrodzić, gdy pies go wskaże.

4. Zabawa w chowanego - jedna osoba przytrzymuje psa, a my się chowamy. Na początku można bawić się w domu (jeśli dysponujemy lokalem o sporym metrażu) przy zgaszonych światłach, chowając się za drzwiamy, w kabinie prysznicowej etc. .


12:22, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
sobota, 28 maja 2005
Pływanie dobre jest na upał :o)
Dzisiaj dzięki uprzejmości Magdy mieliśmy radochę w postaci wyprawy nad jezioro. Trochę trzeba było się naszukać miejsca z dala od ludzi (zwłaszcza tych z grillami :o))) i w efekcie wylądowałyśmy w strasznych chaszczach. Za to nawet Vigo z rozpędu wpadł do wody za spanielami. Oczywiście dał się na to nabrać tylko raz i potem rozpaczliwie płakał na brzegu, zwłaszcza jak oprócz psów do wody wlazły też Pańcie... Sunday za to była przeszczęsliwa, przemogła się nawet jeśli chodzi o nieprzyjemne dość zejście do wody i wskakiwała wielkim łukiem i z dużym pluskiem. Aportowała z wody, aportowała na lądzie i zdawała się nie mieć dosyć... A w domu okazało się, że nawet się biedna nie ma gdzie połozyć, żeby odpocząć po tym wszystkim, ponieważ jej posłanie zaanektowała Fotka :o)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us



17:54, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
piątek, 27 maja 2005
Gorąco
Dzisiaj przyszło lato. Po wyczerpującym porannym treningu (Sunday dostała łatwy torek, bo coś ostatnio się nie dogadujemy, Vigo robi już prawie zupełnie prostą czwórkę slalomu, plus dalsza sesja frisbee - z ręki skubaniec łapie coraz szybciej, chyba wreszcie czas zacząć rzucać ;o) ), psiaki wróciły do domu i padły. Ja też. Przeleżeliśmy z Vigo na kanapie do trzeciej, potem krótki spacerek i psiak śpi dalej. Trzeba będzie go wieczorem przeciągnąć po wertepach, bo nam spać nie da.

A rano w drodze na ośrodek spotkaliśmy jeża. Vigo oczywiście go oszczekał, prawdopodobnie go nie widziąc, tylko słysząc w krzakach podejrzane szelesty. Jeż to olał kompletnie :o).
16:41, orvokki , News
Link
środa, 25 maja 2005
Kleszcze, dreszcze i coś jeszcze
Uch, uch. To, że mimo Frontlinu wyciągam codziennie kleszcze albo z Sunday albo z Vigo (częściej z niego), to jeszcze nic. Dzisiaj brałam prysznic po porannym treningu i zobaczyłam kleszcza wpitego w moje biodro!!! Coś ohydnego. Kolejny powód, żeby nie mieć psa. Człowiek chodziłby wtedy po chodnikach, jak Pan Bóg przykazał, a nie po jakichś chaszczach i żadne kleszcze by się go nie imały.

Kupiłam Vigo frisbee z materiału i będziemy się uczyć. Doświadczona osoba poradziła mi co następuje:

1. Najpierw uczymy psa łapania frisbee trzymanego w ręku, na przykład na hasło "łap". Jak tylko pies chwyci frisbee puszczamy je, wychwalamy psa pod niebiosa, po czym uciekamy psu, żeby nas z nim gonił :o) Jak dogoni, zabieramy frisbee i nagradzamy smakołykiem.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

2.Następnie uczymy psa łapać frisbee trzymane w ręce, gdy biegniemy.

Na przykładzie Sunday:
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

I Vigo:
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Tu widzimy, że Pańcia skacze z radości, że się pieskowi udało :o)
Image Hosted by ImageShack.us

3. Uczymy też psa oddawania frisbee na hasło i komendy "kółeczko" - to ćwiczenie zaczynamy od tego, że pies siedzi przed nami patrząc na nas, na hasło okrąża nas od tyłu i wtedy rzucamy frisbee. Chodzi o to, żeby pies nie skakał na nas próbując złapać frisbee, gdy rzucamy i by startował do frisbee na wprost. Najlepiej, gdy pies łapie frisbee gdy jest ono przed nim, nie z boku i nie za nim - chodzi o zmniejszenie ryzyka urazu.

4. Kiedy pies umie już łapać frisbee w ruchu, zaczynamy rzucać, najpierw nisko i blisko :o).

No, to w teorii jesteśmy obryci, przystępujemy do praktyki :o).

Image Hosted by ImageShack.us


18:09, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 23 maja 2005
Sundaykowe poczucie humoru :o)
W niedzielę byliśmy na spacerze nad Ślęzą, Sunday postanowiła popływać, więc zaczęliśmy rzucać jej piłeczkę do wody. Raz i drugi przyniosła, a za trzecim popłynęła po piłkę i wyszła z nią na brzeg z drugiej strony, po czym zostawiła ją tam i wróciła do nas :o). Próby namówienia jej do przyniesienia piłeczki spełzły na niczym, więc chcąc nie chcąc musiałam się przeprawić przez rzeczkę...

Image Hosted by ImageShack.us
22:02, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3