Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 28 kwietnia 2009
Sukcesy i wyzwania
Fajne w posiadaniu kilku psów jest to, że mimo tego, iż z każdym kolejnym jest jakby nieco łatwiej (no dobra, za wyjątkiem Vigo...) i człowiek nie popełnia już pewnych błędów, to i tak pojawiają się nowe wyzwania i oczywiście nowe błędy pewnie też. Zabawne, że to, czego jednego psa nauczyć przyszło nam bardzo łatwo (i co oczywiście przypisaliśmy początkowo temu, że jesteśmy super szkoleniowcami), z drugim okazuje się wielkim problemem.

I tak na przykład Eri bardzo szybko i bez większych problemów opanowała zostawanie na "siad" i "waruj" i robi to bardzo ładnie: nie rusza się, nie przesuwa, jest skoncentrowana i siedzi/waruje do komendy zwalniającej. Z Bravą zaczęłam nieśmiało próbować jakiegoś mini-mini zostawania (niezbędna rzecz, żeby ustawić czteropak razem w jednym kadrze) i zonk. Brava siedzi i waruje całkiem długo pod warunkiem, że znajduję się tuż obok. Jeśli znajduję się kawałek dalej, to znaczy, że trzeba znaleźć się obok mnie i mocno przytulić. W dodatku najwyraźniej opcja, że ma za mną nie iść, niebywale ją stresuje. Vigo też miał problemy z zostawaniem, acz na zupełnie innym tle: po prostu nie potrafił usiedzieć na tyłku, wszystko go rozpraszało, nienawidził bezruchu. Brava może siedzieć nieruchomo dość długo jak na szczeniaka, pod warunkiem, że będzie siedzieć mi na głowie. To ostatnie należy rozumieć dosłownie - ostatnio się położyłam na trawie celem zrobienia zdjęcia jakiegoś badyla i naprawdę w sekundzie miałam szczeniaka na głowie, gdzie się usadowił wygodnie i pozostał...

Image and video hosting by TinyPic

Trzeba będzie więc zastosować malutkie kroczki do nauki zostawania, bo to się jednak tu i ówdzie przydaje :). Crate games na pewno nam też pomogą, bo jak ćwiczymy, to Brava zostaje w otwartej klatce nawet jak odchodzę na dwa metry, co w innych warunkach jest zupełnie niemożliwe...

Image and video hosting by TinyPic

Poza tym dochodzę do wniosku, że jednak pyrki to jest moja rasa i są najlepsze na świecie. Uwielbiam ich sposób poruszania się, uwielbiam to, że Brava przybiegając na wołanie wykonuje pionowy podskok przede mną, a potem dopiero siada (Vigo jak był młodszy to po prostu wpadał na mnie z całym impetem, gruchocząc mi kolana albo wskakiwał na ręce), uwielbiam to, że wszędzie potrafią wleźć (Brava już zdobyła kuchenny parapet, na którym stoją kocie miski), że tak ślicznie patrzą w oczy, ich niegasnącą energię i wieczny uśmiech na pysku, jak również szalone pomysły:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic
23:23, orvokki , News
Link
czwartek, 23 kwietnia 2009
Ostatni filmik...
W poniedziałek wzięłam się za nagrywanie filmików, nagrałam sesję z Bravą, zamieszczoną poniżej, sesję z Eri, która była źle skadrowana i nadawała się do kosza, a potem wzięłam aparat na spacer, żeby nagrać, jak psy pływają i bawią się razem. Niestety pomysł okazał się nieszczęśliwy, na skutek nieszczęśliwego splotu wydarzeń oraz nieuniknionej złośliwości przedmiotów martwych aparat wylądował w Odrze i mimo błyskawicznie przeprowadzonej akcji ratunkowej i wyłowienia go, poległ tragicznie. Szukam sponsora na kamerę...

Niniejszym prezentuję więc ostatni nagranyprzeze mnie filmik:



Nikoś na szczęście miewa się w miarę dobrze, więc zdjęcia są i będą, mam nadzieję... Usiłowałam małej zrobić fotkę, ale ciągle mi się jakiś inny stwór pchał w kadr:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Ale czasem się udawało:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Mała trochę osiąga etap brzydkiego kaczątka:

Image and video hosting by TinyPic

A tu pyr starszy, udający pointera:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Młoda kadra wzorem Vigo uczy się łazić po drzewach:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Potem jeszcze trochę przeciągania się zabawką ze starszą koleżanką:

Image and video hosting by TinyPic

i osiągamy wymarzony efekt dobry pyrek to zmęczony pyrek:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

20:46, orvokki , News
Link
sobota, 18 kwietnia 2009
Szczeniakowe sprawozdanie
Niech się nikomu nie wydaje, że nic nie robimy ;o). Głównie zajmujemy się socjalizacją, bo tego nie da się odłożyć na później. Brava wprawdzie trafiła do nas z bardzo dobrymi podstawami od hodowcy - poddawana była wczesnej stymulacji neurologicznej, poznała tam wiele osób, wychodziła na siusiu do ogródka, jeździła samochodem, wychowywała się w ruchliwym domu z małym dzieckiem (to mnie bardzo cieszyło i myślę, że właśnie między innymi dzięki temu tak dobrze się dogaduje z Sergiuszem), ale socjalizacja jest procesem ciągłym, więc zależy mi, żeby tych dobrych podstaw nie zmarnować.

Właściciel ośmiotygodniowego szczeniaka zawsze staje przed dylematem, czy posłuchać weterynarza i zachować kwarantannę, czy też olać kwarantannę i skupić się na socjalizacji. Ja wybrałam drugą opcję, z paru względów:
- jedynym moim psem, z którym dochowałam kwarantanny jest Vigo i jest też psem najmniej zrównoważonym, najbardziej pobudliwym i najbardziej nieprzewidywalnym. Oczywiście wpływ na to miało wiele innych czynników też, geny, postępowanie hodowcy etc., jednak czasem się zastanawiam, czy gdybym tę kwarantannę olała, to nie byłoby lepiej...
- mam też wrażenie, że ta cała kwarantanna to trochę taki polski wynalazek, nie znany za granicą...
- no i umówmy się, przy trzech innych psach w domu i tak byłaby fikcją,
- a dodatkowo mam ten luksus, że mieszkam na przedmieściu w pobliżu pól i lasu i nie muszę szczyla wyprowadzać na kompletnie zakupany miejski trawnik.

W każdym razie Brava ma za sobą:
- kilka wizyt u znajomych,
- dwa razy bytność na zawodach agility,
- jazdę autobusem i wizytę w stojącym na pętli tramwaju,
- spacery wzdłuż ruchliwej ulicy (tu się trochę musiałam przyłożyć, bo na początku jej się samochody nie podobały... ale zabawa i obiadek konsumowany w coraz mniejszej odległości od ulicy przekonał ją, że nie ma się czego obawiać)
- nocne spacery po osiedlu (wiele szczeniaków początkowo obawia się spacerów po ciemku),
- zetknięcie z różnymi domowymi odgłosami typu odkurzacz, mikser, dziecko rzucające pokrywkami od garnków (tak, półtoraroczne dziecko jest doskonałą pomocą socjalizacyjną i niewyczerpanym źródłem szatańskich pomysłów),
- zapoznanie z małym tunelem i różnymi rzeczami ruszającymi się pod łapami (deska na ręczniku, mały drewniany wózek, który odjeżdża, jak się stanie na nim przednimi łapami), zapoznanie z różnym rodzajem podłoża - kafle, panele, dywan, trawa, piasek, żwir, metalowa krata (na coś się straszliwy bałagan w naszym ogrodzie przydaje...),
- zapoznanie z różnymi ludźmi - ale muszę jeszcze gdzieś poszukać starca z brodą, w okularach i kapeluszu ;), siedzącymi, stojącymi, biegającymi, w czapkach... ciąg dalszy nastąpi. Generalnie jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi, ale jak zobaczy coś dziwnego, to zdarza jej się oszczekać - na szczęście po chwili podchodzi zbadać, co to takiego. Zastanawiałam się, w jaki sposób prowadzić zapoznawanie z ludźmi i doszłam do wniosku, że pozwolę jej podchodzić do wszystkich, którzy nie mają nic przeciwko i chcą pogłaskać, ale nie nagradzam jej za to z żaden dodatkowy sposób. Dla niej kontakt społeczny jest i tak przyjemny, a nie chcę, żeby kojarzyło jej się, że każdy obcy to żarcie :). Mam nadzieję, że z czasem będzie się zachowywać mniej więcej jak Sunday, która generalnie ludzi po prostu ignoruje, ale zaczepiana reaguje przyjacielsko.

Musimy jeszcze popracować nad kontaktami z innymi psami - ale z tym czekam jednak, aż skończy program szczepień i pójdziemy do przedszkola. Mała jest dość nieufna do innych psów, trochę się ich boi, czasem oszczekuje, więc zdecydowanie jest tu pole do popisu. Znowu - moim ostatecznym celem jest, żeby podobnie jak Sunday, inne psy po prostu ignorowała, ale w razie czego potrafiła się z nimi przywitać zgodnie z psim savoir-vivrem.

Z rzeczy szkoleniowych:
- "siad" i "waruj" na komendę,
- ładny aport nieformalny prawie wszystkiego, choć zdecydowanie lepiej przynosi rzeczy, którymi można się poszarpać,
- początki Crate games wg Susan Garrett. Na razie jesteśmy na etapie "I love my crate", czyli nagradzania w klatce w taki sposób, że smakołyk podaje się z tyłu klatki i wysoko, tak by pies usiadł, każdorazowo pomiędzy podaniem smakołyków zamykając drzwiczki. Powoli zaczynam przechodzić do etapu drugiego "Are you a gambler?", czyli przedłużam czas, przez jakie drzwiczki są otwarte nim podam smakołyk, odchodzę na krok od klatki etc.
- kółeczka w lewo i w prawo, na razie naprowadzane
- parę sesji klikerowych z kształtowania, takiego z lekka oszukiwanego, bo od czasu do czasu jej pomagam naprowadzaniem, jak się zawiesza, takich rzeczy jak: wchodzenie do miski, wchodzenie do drewnianego wózeczka (zabawka Sergiusza), stawanie łapami na misce, pchanie wózka etc. Lekko się już rozruszała i widzę, że z sesji na sesję zaczyna więcej kombinować.
10:22, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 kwietnia 2009
Mam jakieś zyliardy zdjęć (pogoda, wiosna i szczeniak wyzwalają we mnie radosnego pstrykacza), oraz mało czasu. Donoszę pospiesznie, że u nas jak zwykle: spacerujemy, pracujemy, ćwiczymy, szkolimy i socjalizujemy szczeniaka. Bardziej obfite sprawozdanie niebawem.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Pyra po wpadnięciu do Odry (zaraz potem wytarzała się w popiele z ogniska, ale nim doszła do domu była suchutka i czyściutka... uwielbiam pyrkową sierść):

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Pyrkowe ślepka:

Image and video hosting by TinyPic

Co dzień oglądam tego typu drastyczne sceny:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A oto co robię, jak mam ich wszystkich dosyć:

Image and video hosting by TinyPic

Nota bene, zażyłośc Bravy i Sergiusza kładzie mnie na obie łopatki :loveu:
23:44, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
Pracowite Święta :o)
Z okazji Świąt nasze pieski miały spacery dwa razy dłuższe niż zazwyczaj i na dodatek w pełnym składzie, bo mogliśmy iść oboje, tzn. właściwie to we troje, ale Sergiusz zalicza się do tej części wycieczki, której też trzeba pilnować, zwłaszcza, że ostatnio z dość dużą konsekwencją obiera przeciwny do naszego kierunek marszruty i dość uporczywie się go trzyma. Przywołania to dziecko nie ma żadnego, może dlatego, że niespecjalnie go kręcą gotowane serduszka drobiowe i parówki.

Pyra dzielna jest niemożliwie, usiłowała za zabawką wskoczyć do Odry, na szczęście po przepłynięciu (sic!) kawałka zrezygnowała. Poza tym można ją podnieść na zabawce do góry, generalnie nad puszczaniem pracujemy :o).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Poza spacerami młodsza część czteropaku jeździła w gości - bardzo jesteśmy zadowoleni, bo suczeńki ładnie się w gościach zachowują, nie żebrzą, idą spać pod stołem i nie zawracają nikomu głowy. Małe puchate zostało oczywiście wygłaskane na trzecią stronę, no i bardzo dobrze. Ian Dunbar pisze, że szczeniak do 8 tygodnia musi poznać 100 osób, a do 16 kolejne 100, i jesteśmy na najlepszej drodze do realizacji tego planu :o).

Vigo wczoraj załapał się na dodatkowy spacer, bo na spacerze pierwszym udało mi się zgubił komórkę. W dodatku zorientowałam się dopiero po paru godzinach, więc nim poszłam jej szukać, był już wieczór. Vigo poszedł ze mną, bo jak natrafi na mój przedmiot, to go przynosi - jednak w sumie telefon udało mi się znaleźć dzięki temu, że co chwilę dzwoniłam na niego z telefonu Wojtka :o). Trochę się wieczorem nad Odrą zrobiło nieprzyjemnie, w krzakach jacyś wędkarze siedzą :o) i żałowałam, że nie mam ze sobą Eri, która przynajmniej wygląda groźnie, niestety Eri pod koniec pierwszego spaceru przecięła sobie poduszki w prawych łapach, niezbyt głęboko, ale boleśnie i jest uziemiona.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Dzisiaj Brava przejechała się ze mną autobusem na pętlę tramwajową na Sępolnie (tak tak, kiedyś się mieszkało w blokowisku, to nie było problemu z socjalizacją szczeniaka, teraz trzeba się specjalnie fatygować, żeby pokazać maluchowi takie zjawisko jak tramwaj). Poszarpałam się z nią smyczą obok torowiska (torowisko za płotkiem), potem wsiadłam z nią do stojącego tramwaju, mała się porozglądała, powąchała, skonsumowała parę smakołyków i na tym dzisiejszą przygodę z tramwajami zakończyłyśmy. Pod koniec tygodnia zamierzam się z nią wybrać do miasta, na liście socjalizacyjnej mam jeszcze m.in. fontannę i pomniki :o)

Staruchy za to dzisiaj pojechały na trening. Biegaliśmy dzisiaj znowu torek Huppego, którego ogólnie rzecz biorąc uwielbiam:



Jak człowiek przećwiczy sobie jego tory, to już go potem nic nie zaskoczy...Zależało mi dzisiaj na tym, żeby móc zostawić psa na kładce i czekać na niego za lewym (patrząc od psa) odkosie przeszkody nr 5. Nawet nieźle mi to wychodziło, ale potem jeszcze sobie to ćwiczyłam i poprosiłam Leszka, żeby mi nagradzał psy na strefie, podczas gdy ja sobie biegałam nawet za palisadą. Sunday się za pierwszym razem mile zdziwiła: "O, smakołyczek!", a potem fajnie wychodziło (tzn. ładnie się zatrzymywała na końcu, inkasowała smakołyk i na "go" leciała dalej), ale Vigo się speszył i zaczął pełzać po tej kładce (o rany! tam czeka jakiś straszny człowiek! ze smakołykiem! TO STRASZNE). Chwilami mi wszystko opada przy tym psie.

No i ponieważ nie zabrałam dzisiaj Eri na trening z uwagi na łapki, to jakby mi czegoś brakowało :oP,a  do tej pory mi się wydawało, że trzy psy na treningu to jednak za dużo i wracałam wypompowana...
17:46, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 kwietnia 2009
Park Szczytnicki, frisbee i dzień pełen wrażeń
Byliśmy dzisiaj w parku ze smarkaterią, pyra widziała tramwaje, na razie z dość daleka, ale nie chciałam robić terapii szokowej ;o). Strasznie się człowiek musi napracować, socjalizując szczeniaka.
Poszliśmy na łączkę porzucać Eri frisbee. Niestety plan nie do końca wypalił, bo ktoś hienie przechwytywał rollery:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Brava na widok dużej żółtej zabawki dostała amoku i RZUCIŁA się za talerzem. Zupełnie się tego nie spodziewałam. W wyniku tego załapała się na pierwszą, nieplanowaną lekcję frisbee pt. szarpanie się talerzem i roller. Nie chce wracać ze zdobytym talerzem, najwyraźniej doszła do wniosku, że TAKA zabawka to coś zbyt fajnego, żeby się tym dzielić... ale spoko, spoko.

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Poza tym był miły spacerek i aportowanie innych rzeczy (ciekawe, piłkę przynosi...):

Image and video hosting by TinyPic

Potem pyra się zmęczyła i wlazła do wózka (serio serio, raz ją włożyłam kiedyś, a teraz już sama włazi):

Image and video hosting by TinyPic

Panowie się relaksowali na ławeczce:

Image and video hosting by TinyPic

synchronicznie:

Image and video hosting by TinyPic

Wieczorem pyrki dwa pojechały w gości nagrywać filmik. Trudno o sytuację, która lepiej obrazowałaby kontrast pomiędzy Vigo a Bravą: Vigo był super pobudzony, oferował tysiąc sztuczek na raz, poproszony o jedną robił inną, sapał, skakał, szczekał etc. Brava walnęła się spać pod krzesłem. Potem trochę potargetowała i pobawiła się piłeczką, jak również zademonstrowała piękne "siad" i nieco mniej piękne "waruj". A potem walnęła się spać pod krzesłem. Vigo co prawda osiągnął w końcu taki stan, że położył się pod biurkiem, ale było to po 1,5 godziny bytności tam oraz wykonaniu wszystkich pyrkowych sztuczek w kolejności dowolnej. No i jakoś nie widzę, by w wieku 10 tygodni zachował się tak jak Brava...
23:21, orvokki , News
Link
środa, 08 kwietnia 2009
Pyra zabawkowa...
czyli dostałam od Marysi Pajzderskiej cudne fotki Bravy bawiącej się w Czeladzi:







... czyli jak widać, Brava słodka jest i basta :).
22:50, orvokki , News
Link
 
1 , 2