Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
piątek, 31 marca 2006
Bye bye gipsiku
Vigo już bez gipsu. Miał go nosić do poniedziałku, ale wczoraj wieczorem go sobię pękł :o) i dzisiaj rano Wojtek pojechał z nim do Bieżyńskiego i zdjęli. I dalej nic nie wiadomo, Vigo bowiem uznał, że ma tylko trzy nogi. Na czwartej nie staje.
Noga chuda, krótkowłosa (czego lekarze nie wygolili wcześniej, to dzisiaj ja wycięłam wraz z ohydnymi sfilcowanymi kołtunami) i poodparzana (wcześniej nie, dopiero teraz przez te parę dni z tą longetą gipsową). Małego drania pozostaje związać, zakneblować i zamknąć w klatce, bo najpierw udaje małego biednego pieseczka z bolącą nóżką, a potem zaczyna nie z tego ni z owego skakać po meblach.
Vigo wsuwa kapsułki dla pakerów na wzmocnienie i regenerację ścięgien, pańcia delikatnie masuje łapkę i dalej się zamartwia.
19:03, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
czwartek, 30 marca 2006
Agility - kilka najważniejszych zasad
Agility jest najwspanialszą zabawą dla człowieka i psa, doskonale też służy budowaniu i wzmacnianiu ich wzajemnej więzi. Jest jednak kilka zasad, których powinniśmy przestrzegać, by nie popsuć psu zabawy, a także by osiągnąć jak najlepszy wynik szkolenia (ten najlepszy wynik to niekoniecznie wygrane zawody: efektem finalnym powinien być przede wszystkim pies, który na widok toru agility dostaje świra z radości i który biega po torze jak najszybciej potrafi... reszta stopniowo przychodzi sama).

- bezpieczeństwo psa: odpowiednie przeszkody (tyczki w stacjonatkach powinny być lekkie i łatwo spadać, przeszkody strefowe powinny mieć powierzchnię  uniemożliwiającą ślizganie się, muszą być stabilne, nie uginać się pod ciężarem psa), rozgrzewka przed treningiem (trochę marszu, ćwiczenia rozciągające typu dotknięcie nosem ogona, ukłon, slalom między nogami, kilka pogoni za aportem), w razie najmniejszych wątpliwości wizyta u weterynarza pozwalająca na wykluczenie chorób aparatu ruchu i serca (większym, cięższym psom w ogóle warto zrobić prześwietlenie stawów biodrowych zanim przystąpimy do treningów). Od pierwszych treningów ćwiczymy z psem bez smyczy.

- motywacja - jest to właściwie najważniejszy element szkolenia agility. Zanim zaczniemy, warto odkryć co naszego psa najbardziej kręci: szarpanie się zabawką, aportowanie czy smakołyk. Z uwagi na wyrabianie prędkości, w szkoleniu agility najlepiej sprawdza się aportowanie jako nagroda: pies opuszczając przeszkodę jak najszybciej pędzi za uciekającą piłką. Nigdy nie zmuszamy psa siłą do  pokonania jakiejkolwiek przeszkody: nie wleczemy przez tunel, nie przeciągamy na smyczy przez stacjonatki, nie wciągamy na przeszkody strefowe. Naszym zadaniem jest takie ułatwienie psu pokonania przeszkody, by pies mógł ją pokonać bez najmniejszych trudności i chętnie. Kończymy trening zanim pies się zmęczy czy znudzi. Zaczynamy od pojedyńczych przeszkód i bardzo stopniowo wprowadzamy coraz dłuższe ich kombinacje.

szybkość - jest jednym z najważniejszych elementów agility. Z tego względu zwracamy na nią uwagę już od pierwszych treningów, odpowiednio dobierając metody nauki (na przykład nie uczymy slalomu prowadząc psa przez niego ręką za smakołykiem...). W ogóle smakołyki nie są tak naprawdę najlepszą nagrodą w agility: pies musi się bowiem zatrzymać, by smakołyk zjeść :o)

ABSOLUTNIE ZAKAZANE JEST:

- używanie smyczy podczas treningów agility. Smycz stwarza zagrożenie na torze (pies może się w nią zaplątać, zaczepić o przeszkodę etc), absolutnie uniemożliwia trening szybkości (nawet mały pies jest jednak na ogół dużo szybszy od człowieka), może negatywnie wpływać na motywację (chociażby przez mimowolne szarpnięcia, zmianę naturalnego niewymuszonego toru biegu psa etc). Szczytem wszystkiego jest zmuszanie psa do pokonania jakiejkolwiek przeszkody za pomocą smyczy! To absolutnie niedopuszczalne. Jeśli mamy problemy z posłuszeństwem czy motywacją psa, postarajmy się najpierw wypracować te niezbędne podstawy, nim przejdziemy do wyższej szkoły jazdy.

- jakiekolwiek karanie psa na torze. Jeśli pies zrobi coś nie tak, niewątpliwie jest to wina... przewodnika. Źle nauczył, źle pokazał, nie wypracował dostatecznie danego elementu, oczekiwał zbyt wiele. Dlatego nigdy nie złościmy się na psa, nie krzyczymy na niego, a tym bardziej nie stosujemy kar fizycznych.

- zmuszanie psa do czegokolwiek. Pies ma swoje powody, by czegoś nie chcieć zrobić, postarajmy się je zrozumieć i stwórzmy takie warunki, by pies chciał dla nas pracować, lub nie bał się czegoś zrobić.

W przypadku niektórych psów nawet drobiazgi mogą się odbić bardzo niekorzystnie na motywacji i chęci do pracy. Sama popełniłam kiedyś następujący błąd: Sunday zachciało się załatwić w trakcie przebiegu na zawodach. Przykucnęła, a ja podeszłam, wzięłam ją na ręce i zniosłam z toru. Dla mojego wrażliwego spanielka był to bodziec wystarczająco negatywny, by na kilku kolejnych zawodach biegała wolno i niepewnie. Na szczęście szczodre pochwały i nagrody po każdym, nawet słabym przebiegu po jakimś czasie z powrotem przekonały ją, że zawody to świetna zabawa. Musimy się zatem wykazać wyobraźnią, wyczulić się na naszego psa.
17:47, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 27 marca 2006
Kontrola
    Dzisiaj znowu odwiedziliśmy Kliniki. Vigo został przebrany w nową longetę gipsową, która tym razem utrzymuje łapę wyprostowaną. To już przygotowanie do zdjęcia gipsu, co powinno nastąpić w przyszłym tygodniu. No i wtedy będzie chwila prawdy co do wyniku operacji.
    Eeeech, jeszcze tydzień nerwów, a już miałam nadzieję, że się dzisiaj dowiem, wóz czy przewóz...

Na sąsienim stole mały bojowy pies z Majorki ze złamaną łapką. Niezbyt bojowo wyglądał :o) taki klusek pięciomiesięczny, wszystkich całował.
10:33, orvokki , News
Link
niedziela, 26 marca 2006
Wiosenne metamorfozy
    Od paru dni pogoda nas wręcz rozpieszcza, oferując nam w dzień temperatury rzędu plus 10 stopni (upał!) i czasem nawet słoneczko gdzieś tam mignie. W efekcie rozpoczynają się wiosenne metamorfozy, jakieś pączki, ptaszki, trawki... Z wiosną również związane jest takie ciekawe zjawisko: wychodzę z domu na spacer z biało-pomarańczowym spanielem, a wracam z czarnym niewiadomo czym (ostatnio wracając ze spacerku natknęłyśmy się na znajomą, która powitała nas okrzykiem "O, to wy, a ja się właśnie zastanawiałam co to za dziwny pies"). Nie żaden dziwny pies, tylko zwyczajny spaniel błotny.
    Dzisiaj z Sundayem urządziłyśmy sobie mały bike-cani-cross. To taki sport ekstremalny, w którym pies i człowiek, ten drugi dla utrudnienia na rowerze, przedzierają się przez rozmarzający śnieg, najzupełniej rozmarznięte błoto, od czasu do czasu trafiając na połacie twardego lodu, pokrytego warstwą wody. Fantastyczna zabawa. Nie wiadomo, kto ma po tym większą zadyszkę, człowiek, pies czy rower. Po powrocie do domu cała ekipa pakuje się do wanny, a następnie zawija w ręczniczki i uderza w kimonko na resztę dnia. Polecam.
14:17, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
środa, 22 marca 2006
Pyrki są różne...
Na zawodach w Svetlej Horze spotkaliśmy się z dwoma innymi pyrkami. Jeden z nich to Anti, który był już wcześniej prezentowany na blogu. Anti jest fantastycznym szczeniorkiem, bardzo odważnym, pogodnym i przyjacielskim. Z żywym zainteresowaniem obserwował zmagania zawodników na torze, jak również zawierał znajomości:

Image Hosted by ImageShack.us

Oprócz tego spotkaliśmy jeszcze dorosłą suczkę odmiany face rase, Enny Farma Stekot. Enny zazwyczaj biega wraz ze swoim panem poruszającym się na wózku inwalidzkim, w Svetlej Horze jednak z uwagi na rodzaj podłoża pan nie mógł wystartować i Enny biegała z panią.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Hmm, odmiana face rase wygląda na rasową tylko w wersji blue merle :o) Ale podobno charakter mają trochę przyjemniejszy...
09:58, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 marca 2006
Svetla Hora 2
W ten weekend ponownie wybraliśmy się na zawody agility do Svetlej Hory. Tym razem było całkiem ciepło, może nawet trochę powyżej zera (woda w miskach nie zamarzała), po prostu super komfort. Vigo tym razem musiał pojechać ze mną mimo swojego inwalidztwa, bo nie było go z kim zostawić - no i od razu przydarzyło się nieszczęście, w samochodzie wpakował się na tylną półkę i zaklinował sobie gipsik za zagłówkiem, dzięki czemu udało mu się go ściągnąć do połowy i przekręcić... zwarzyło mi to humor na cały dzień i w sobotę mimo starań Sunday zaliczyliśmy trzy detki, co już dawno nam się nie zdarzyło (ach, te ukochane tuneliki... a pańcia z kiepskim refleksem nie była w stanie na czas zwierzaka odwołać). Za to pierwsze miejsca udało się zająć Iwonie z Cirem i Kasi z Torisią (normalnie idą dziewczyny jak burza!). Wieczorem po konsultacji telefonicznej z dr Bieżyńskim przeprowadziłyśmy z Madzią ponowne założenie ustrojstwa na łapę (właściwie to Madzia założyła, ja tylko trzymałam psa). Udana operacja tak mnie uskrzydliła, że w niedzielę udało nam się wygrać przebieg open agility, zakończyć bezbłędnie jumping i w rezultacie wylądować na pierwszym miejscu w ogólnej klasyfikacji A+J. Oprócz tego zmusiłam Madzię do strzelenia nam paru fotek, Madzia mówi, że nie lubi i nie umie, a proszę jakie ładne:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

To są fotki z rozgrzewki, dlatego Sunday ma jeszcze na sobie obrożę, a tu jedna z przebiegu, przy okazji uwieczniony został Leszek Kalisz, który asystował sędzi Pankovej (i układał potwornie szybkie tory, które bardzo podobały się psom, a nieco mniej zawodnikom, którzy musieli ostro wyciągać nogi i tuż za linią mety padali bez tchu na pysk).

Image Hosted by ImageShack.us

Ja natomiast miałam na zawodach możliwość wybróbowania naszej nowej zabawki, czyli Nikosia. A oto efekty:

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


Tu widać, że agility to sport ekstremalny, a Torisia the most Extreme Dog:

Image Hosted by ImageShack.us
22:36, orvokki , News
Link Komentarze (7) »
środa, 15 marca 2006
Ja zwariuję
Mam już dosyć zimy, mam już dosyć pakowania Vigo w piętnaście woreczków przed każdym spacerem, mam już dosyć niepewności, czy coś z tego będzie, mam już dosyć gotowania ohydnych kurzych łap (aczkolwiek dochodzę powoli do mistrzostwa i produkt finalny wygląda całkiem apetycznie nawet na ludzkie oko, bo psom pasował od początku). Wczoraj Vigo nagle zaczął przeszkadzać gips, nie mógł się ułożyć, wyginał łapę jakoś dziwnie na bok, całą noc się tłukł jak Marek po piekle. Moja wyobraźnia natychmiast przedstawiła czarne scenariusze typu ma to za ciasno zawinięte i właśnie zaczyna się martwica, amputacja murowana. Rano wstałam z wielkimi worami pod oczyma, zapakowałam Vigo w te miliony woreczków i jeszcze bez śniadanka uderzyłam na Kliniki, przedzierając się w tym celu przez bitwę pod Grunwaldem (Wrocławianie wiedzą, o co chodzi). Doktor Bieżyński spieszył się na zabieg, więc tylko ściągnął to ustrojstwo (w trakcie której to czynności kudłata zaraza podjęła próbę ucięcia swojemu dobroczyńcy nosa), rzucił okiem, nic nie zobaczył i kazał kolegom rozmasować i zawinąć z powrotem. Może się trochę to wszystko przekręciło, bo łapa schudła, albo coś go otarło, chociaż nie widać. Najgorsze, że wciąż nie można stwierdzić, czy te scięgna trzymają, bo strach tę łapę naciągać! Zawinięty na powrót Vigo po powrocie do domu dalej się tłucze i ciska, nie mam pojęcia, o co mu chodzi. Może tak jak ja, ma po prostu dosyć.
10:35, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2