Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 29 grudnia 2009
Pobudka po świątecznym letargu
Blog chwilowo zasnął: Świąteczne wizyty u rodziny i przyjaciół plus dzikie obżarstwo pochłonęły nam czas.

Tu jeszcze trening przedświąteczny:



Od tego czasu Brava zdążyła opanować normalny slalom, w sensie nie-treningowy. Cała nauka slalomu zajęła nam równo trzy miesiące ćwiczeń mniej więcej dwie sesje w tygodniu :). Zdolna z niej dziewczynka.
Kładeczka też poszła odrobinę w górę, aczkolwiek to jeszcze trochę potrwa... zaczęłam z nią też huśtawkę (bang game). Na palisadę nie do końca mam koncepcję, więc trochę leży odłogiem.

Eri ciągle cieczkuje, w wyniku czego Vigo chodzi nabuzowany do granic możliwości i mimo, że jest bezjajeczny, muszę ich przez większość czasu separować. Eri w ogóle pachnie tak cudnie, że do ogródka zakradają się też inni adoratorzy i jeden mi obsikał narożnik domu tuż pod drzwiami, wstręciuch.
Aniołek podrzucił pod choinką trzy nówki Eurablendy, trochę mi się na razie dziwnie nimi rzuca, ale powoli dochodzimy z Erisią do wprawy :).

Spaniel właściwie całkiem radośnie przyjął opcję lenistwa, bo pogoda nie zachęcała ciepło- i sucholubnej księżniczki do jakichś forsownych spacerów.
00:03, orvokki , News
Link Komentarze (4) »
środa, 23 grudnia 2009
Image and video hosting by TinyPic

Drodzy Czytelnicy,

Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście, czytacie, komentujecie, piszecie maile - kiedyś dawno temu zaczęłam czytać tego bloga właściwie dla siebie, jako swoisty dziennik szkoleniowy, ale bardzo się cieszę, że stopniowo nabiera on coraz więcej cech rozmowy.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam przede wszystkim, żeby były one takie, jakie powinny być - pełne autentycznej, cichej radości, rodzinnej miłości, mądrej zadumy, wytchnienia od codzienności.

A Nowy Rok 2010 niech przyniesie Wam radość z planów i spełniania marzeń, trwałe przyjaźnie, nowe odkrycia i pasje i nowe możliwości.
16:02, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 grudnia 2009
Korzystając póki możemy z tak nietypowego jak na Wrocław zjawiska, jakim jest śnieg, trzymam się konwencji fotobloga chwilowo. Wczoraj nie dość, że śnieg to jeszcze i słońce, machnęliśmy więc sobie porządny długi spacerek i z jakąś setkę fot, z których oczywiście nie wszystkie się nadają do czegokolwiek. Te, co się nadają:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

To zdjęcie wzbudza mieszane emocje, jedni widzą na nim puchatą misiunię, inni szarżującego potwora:

Image and video hosting by TinyPic

no, ale jak można takie śliczności nazywać potworem (aha, melduję, że przewróciło mi się w głowie do końca i obecnie uważam, że wszystkie moje psy są absolutnie śliczne :P):

Image and video hosting by TinyPic

Uśmiechnięty Eryk (rzadko jej się udaje takie zdjęcie zrobić):

Image and video hosting by TinyPic

Małe chipsy:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Odra częściowo zamarzła i wczoraj musiałam odwoływać pozbawioną instynktu samozachowawczego Eri z lodu:

Image and video hosting by TinyPic

Eri w wersji bardziej typowej, czyli zły wilk:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Nic dodać, nic ująć:

Image and video hosting by TinyPic

Na koniec mrożący krew w żyłach fotoreportaż o polowaniu:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Spaniel to aż sobie uchem oczy zasłonił, nie mogąc na to dłużej patrzeć:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

(zaniepokojonych losem Eri informuję, że przeżyła i miewa się dobrze. Ba, podejrzewam wręcz, że ona to lubi).
08:33, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
niedziela, 20 grudnia 2009
Zima zima zima pada pada śnieg
Ostatnio było dość poważnie (dzięki za głos w dyskusji :)), teraz będzie fotograficznie. Nie za dużo tych fotek, bo mam ostatnio zaniki pamięci i zapomniałam podładować baterię w aparacie, która na mrozie raz dwa padła. Psy w tym roku do tematu śniegu podeszły stosunkowo mało entuzjastycznie, robią im się lodowe kulki między paluchami i generalnie zaraz po wyjściu z domu zaczynają z nimi walczyć. Czasem na chwilę zapominają, że coś je gnębi:

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

To zdjęcie zamierzam przerobić na tabliczkę na furtkę, na razie napisu nie zdradzę:

Image and video hosting by TinyPic

...albo może to:

Image and video hosting by TinyPic

Hiena śmiesznie wygląda z tymi swoimi jasnymi oczami. Łeb jej się zrobił wielki jak ceber, więc wygląda jeszcze groźniej, aczkolwiek rozumu szczególnie nie nabrała :).
17:02, orvokki , News
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 grudnia 2009
Susan Garrett ostatnio zacytowała ładne zdanie, że "each of us is somebody's weirdo", czyli że każdy z nas w czyichś oczach jest dziwakiem.
Lekko w nawiązaniu do poprzedniego wpisu - jak rozpoznać normę, jak znaleźć złoty środek, skąd wiedzieć, czy "ten typ tak ma", czy też dany pies jest nadpobudliwy, a może nadmiernie wyciszony, zgaszony? Czy dla konkretnego psa dana dawka ruchu i zajęcia to za dużo, za mało czy w sam raz? Czy w naszej pracy z psem sprawiamy, że jest on spełniony i szczęśliwy, czy też przeginamy?

Daleka jestem od ferowania jakichkolwiek rozstrzygających wyroków w tej kwestii, mogę się podzielić kilkoma uwagami z własnego doświadczenia. Zanim kupiłam Vigo, wiele czytałam o rasie, kontaktowałam się z hodowcami i właścicielami owczarków pirenejskich i zadawałam im dziesiątki pytań. Wzorzec mówi, że to maksimum NERWOWEJ energii w niewielkim opakowaniu, właściciele i hodowcy, że to wulkan energii, że potrzebuje zajęcia, pracy, swobodnego biegania etc. Nic więc dziwnego, że kiedy pod mój dach trafił mały, puchaty, rozwrzeszczany Viguś, do głowy mi nie przychodziło, że mogłabym przesadzić z ilością zajęć dla niego. Tym bardziej, że jego zachowanie na pozór wydawałoby się to potwierdzać: Vigo sypiał 4 godziny na dobę, nieustannie był w ruchu, gryzł wszystko w swoim zasięgu i ogólnie doprowadzał mnie do obłędu. Z jednej strony byłam przerażona i zastanawiałam się, czy nie popełniłam błędu decydując się na tę rasę, z drugiej jakaś część mnie była zachwycona, no bo przecież chciałam psa do pracy, a tu proszę, jaki temperament! Próbowałam więc zapewnić mu jeszcze więcej ruchu i zajęcia, a on jeszcze bardziej roznosił mi dom. Minęło ładnych parę miesięcy, nim dotarło do mnie, że muszę go nauczyć wyciszania się i samokontroli. Swoją drogą w przypadku Vigo zarówno nadmiar atrakcji, jak i owe zalecane spokojne, stosunkowo krótkie spacery na smyczy miały wpływ zgubny - Vigo swego czasu chodził przez 6 tygodni w gipsie, o czym sobie można poczytać w archiwum bloga, i to co wtedy wyczyniał przechodziło ludzkie pojęcie. Gips miał zresztą zdjęty parę dni wcześniej, niż było to planowane, bo go sobie połamał, wskakując na biurko...

Normalny, zdrowy młody pies jest aktywny i ruchliwy, ale generalnie sporo w ciągu dnia sypia, potrafi też przełączać się między różnymi trybami pracy - tzn. okazuje dużo entuzjazmu przy energicznych ćwiczeniach, kocha biegać i bawić się, ale jest w stanie też skoncentrować się przy spokojniejszych ćwiczeniach typu chodzenie przy nodze czy siad-zostań. Przy zapewnieniu odpowiedniej ilości ruchu taki pies raczej w domu odpoczywa i jest spokojny. Co więc powinno być dla nas sygnałem ostrzegawczym?
- jeśli pies po długim, aktywnym spacerze długo nie potrafi się wyciszyć,
- zachowania autogresywne typu wylizywanie lub gryzienie łap, gonienie za ogonem,
- pies mało sypia, jest w nieustannym ruchu, ciągle czuwa, łatwo szczeka,
- mamy problem z uspokojeniem psa, pies jest często tak pobudzony, że nie jest w stanie wykonywać znanych poleceń, nie chce jeść smakołyków, bo tak go rozpraszają bodźce zewnętrzne, dużo szczeka, ma problemy z przyswajaniem nowych rzeczy etc.

Można się w pewnych środowiskach zetknąć z psami, które są przemęczone, przestymulowane i wykazują różne dziwne zachowania z tego powodu. Niemniej jednak większość psów w Polsce ma ruchu i zajęcia raczej za mało niż za dużo. Zanim więc zaczniemy się doszukiwać w naszym zwierzątku nadpobudliwości, zastanówmy się, czy to co mu zapewniamy, jest dostosowane do jego wymagań. Pamiętajmy, że zdrowe młode zwierzę musi się wybiegać i wyszaleć, nie wystarczą mu jedynie spacery na smyczy, musi mieć też jakieś zajęcie umysłowe.
14:38, orvokki , News
Link Komentarze (8) »
czwartek, 17 grudnia 2009
Kiedyś czytałam pewien amerykański podręcznik dla lekarzy weterynarii, traktujący o problemach behawioralnych u psów i kotów oraz sposobach na radzenie sobie z nimi. Niczym refren powracała tam porada, by nauczyć psa wykonywania pięciu podstawowych komend i pozwolić mu raz dziennie pobiegać przez pół godziny w parku z innymi psami. Myślałam sobie wtedy, że dla niektórych pies ma być niczym jeszcze jeden gadżet: bawić, nic nie wymagać, nie sprawiać problemów.
Potem zetknęłam się z pewnymi modnymi teoriami, według których szkolenie, zwłaszcza sportowe, aportowanie i inne pobudzające rozrywki są dla psa stresem, a stres jest zły i szkodliwy. Należy się więc, szczególnie w przypadku młodego psa, skupić na socjalizacji i spokojnej eksploracji otoczenia (nota bene jest to dla mnie wyjątkowo niejasne pojęcie, nasuwające myśl, że jego autorka nigdy nie miała do czynienia z psem myśliwskim, którego pierwsze przytknięcie nosa do ziemi przełącza w tryb pracy i zazwyczaj też spore pobudzenie). Dorosłemu psu podobno wystarcza 30-40 minut spokojnego spaceru dziennie, szczeniakowi odpowiednio MNIEJ. Pies pobudzony to pies zestresowany, zatem należy dążyć do tego, żeby pies był wyluzowany i spokojny.
I chociaż pierwsze podejście jak dla mnie wyrasta z lenistwa, wygodnictwa i braku wyobraźni, a drugie podobno ma na myśli dobro psa i uniknięcie sytuacji, w której to jego kosztem realizujemy jakieś własne ambicje, to niepokoi mnie tu jedno: sprowadzanie wszystkich psów do jednego mianownika.
Gdzie miejsce na tak różne u psów, jak u ludzi, temperamenty? Sangwinik czy choleryk nie poczuje się dobrze, jeśli spróbuje się go wtłoczyć w normy zachowania typowe dla flegmatyka. Pies pracujący, pozbawiony jakiegokolwiek sensownego zajęcia, zwariuje lub znajdzie sobie to zajęcie sam. To,co wystarczy do szczęścia mopsowi, nie wystarczy psu myśliwskiemu czy pasterskiemu.
Ja naprawdę nie neguję istnienia psów nadpobudliwych ani sensowności  terapii wyciszającej, opartej na eliminacji pobudzających bodźców, w ich przypadku. Od pięciu lat jestem właścicielką nadpobudliwego psa, który miewa wielkie problemy z wyciszeniem się, samokontrolą itp. Mało tego, długo nie potrafiłam tej jego nadpobudliwości rozpoznać i wydawało mi się, że tak ma być, albo że pies potrzebuje jeszcze więcej ruchu i zajęcia (a im więcej biegał, tym bardziej mi potem w domu roznosił ściany). Nie przeczę też, że każdego psa warto uczyć wyciszania się i samokontroli, że warto pracować z psem w rozmaity sposób, na różnych popędach, czasem podkręcać, czasem wyciszać. Warto też mądrze spojrzeć na swoje zwierzę, bo łatwo popełnić taki błąd, jak ja kiedyś, czyli pomylić popędy z nadpobudliwością.
Ale w mojej głowie bije dzwon alarmowy, gdy każdego psa, który wylewnie się cieszy, okazuje emocje, biega dzikim cwałem lub uchowaj Boże ekscytuje się aportowaniem piłeczki traktuje się jako kandydata do behawioralnej terapii wyciszającej...
c.d. być może nastąpi :)
22:37, orvokki , News
Link
środa, 16 grudnia 2009
Korki, zimno, śnieg - nic nie jest w stanie nas powstrzymać. Co prawda śnieg mnie trochę zdziwił, bo koło mnie nie ma, a na placyku był, tak więc wczorajszy trening zaczął się od szybkiego odśnieżania strefówek (bardzo rozgrzewające zajęcie), a potem sobie trochę pobiegaliśmy (ostrożnie, bo ślisko). Torek  według pomysłu Elke Benner:



Jest tu kilka ciekawych elementów, przede wszystkim wejście w slalom, tunel po huśtawce (optymalnie byłoby psa do tego tunelu wysłać i pobiec po drugiej stronie palisady, jednak jako że jest ona dużo lepiej widoczna, to pies musi naprawdę nieźle rozróżniać przeszkody na komendę) i fliknięcie do tunelu po kładce na końcu. Jeśli chodzi o wejście w slalom, to wprawdzie układ toru pozwala zdążyć się znaleźć przy wejściu i trochę psa poniańczyć, ale celowo nie skorzystałam z tej możliwości:



Pozostając w temacie slalomowym:



Korytarz jest już całkowicie zsunięty, pięć pierwszych tyczek stoi prosto, kolejne są odchylone na boki, zamierzam teraz tak mniej więcej co trening prostować tyczkę lub dwie :).
11:29, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2