Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
niedziela, 30 listopada 2008
Jeszcze parę filmików z zawodów

Vigo - A2 DIS (ostatnią przeszkodę ominął, a następnie skoczył pod prąd)

Vigo - jumping open, niedziela (odmowa z mojej winy, czyli żegnaj podium w MP)

Sunday, agility open - bardzo fajny bieg, spaniel pruł jak nie wiem i ładnie skręcał :)

20:56, orvokki , News
Link
piątek, 28 listopada 2008
Filmiki z zawodów

Vigo - jumping open

Mam wrażenie, że potknął się o podpórkę slalomu za pierwszym razem...

Sunday - A3, 1. miejsce

Bieg idealny dla spaniela, tyle razy tunel pod rząd :)

 

21:04, orvokki , News
Link
poniedziałek, 24 listopada 2008
Zawody i Mistrzostwa Polski Agility 22-23.11.2008 Łąck

Po dość długiej przerwie znowu pojechaliśmy na zawody (ach, jak mi tego brakowało). Było super :o) Halowo, sympatycznie towarzysko i nawet z pewnymi sukcesami, choć generalnie nie udało mi się zrealizować postawionych sobie celów - czyli zdobyć z Vigo przynajmniej jeszcze jednej nóżki do A3, no i oczywiście marzyło mi się też Mistrzostwo Polski, ale w tym roku (znowu) nie wyszło.

Strefówki były dość śliskie i może dlatego moje psy miały jakieś koszmarne problemy z palisadą, nawet Sunday. Akurat na przebiegu Sunday w SA3 sędzina zaniedowidziała i nie zauważyła skoczonej strefy na palisadzie, więc Sundayek wywalczyła sobie nóżkę do championatu A3, zajmując pierwsze miejsce. Poza tym Sunday pruła jak szalona i w jednym przebiegu miała czas tylko o 0,12 sekund gorszy od Cira (i to był drugi czas ze wszystkich psów).

Vigo biegał bardzo ładnie, pomijając strefki na palisadzie (koszmar, jeszcze nie widziałam, żeby kiedykolwiek zeskakiwał aż tak wysoko) i huśtawce (to na szczęście mu się poprawiało w kolejnych przebiegach). Huśtawkę poprawiałam, więc mieliśmy detki, ale jakby nie to, to reszta przebiegów była naprawdę ładna i strefki na kładce dla odmiany miodzio, w tempie przywoitym.

Niedziela była dla nas pechowa, bo Sunday, która w sobotę późnym wieczorem weszła do swojej klatki na 4 łapkach w niedzielę rano wyszła z niej na trzech i kompletnie nie wiem, z jakiego powodu. W związku z tym wycofałam ją z biegania i z bolącym sercem obserwowałam, jak reszta smallików walczy o Mistrzostwo Polski. Nieco pocieszył mnie fakt, że zdobyła je Iwona z Pipi :o)

Vigo był trzeci po dość nieładnym biegu agility (z dwoma odmowami), więc nawet miał szansę powalczyć o podium, niestety źle go poprowadziłam i zarobiliśmy w jumpingu odmowę, która kazała nam się pożegnać z marzeniami o jakimś vice-vice-mistrzostwie... a szkoda, bo Vigo biegł super. Znowu przyszło mi się pocieszyć szczerą radością z cudzego zwycięstwa, bo na podium jednak nie zabrakło owczarka pirenejskiego - Mistrzostwo Polski zdobyła Oxi z Magdą Domańską (hurra, hurra, hurra), dla których z kolei niedziela była szczęśliwa w ogóle, bo wybiegały też sobie ostatnią potrzebną im nóżkę do A2 :). Górą pyrki!

Na zawody zabrałam ze sobą hienę, która zupełnie nie przejęła się halą ani tłumem i zachowywała się bardzo fajnie na ogół. Młoda wciąż jednak miewa problemy w kontaktach z innymi psami :o( nad czym starałam się pracować, nękając wszystkich właścicieli szczeniaków w wieku zbliżonym, żeby pozwolili im się z nią pobawić. Myślę, że Eri może zaliczyć oziki do dobrych kumpli, bardzo się też polubiła z młodą belgijką Mandalą.

15:02, orvokki , News
Link
środa, 19 listopada 2008
Co jest lepsze niż tapczan?

Fotel

Tapczan niestety przegrał.Widoczny na zdjęciu mebel dostaliśmy w niedzielę od naszej szwagierki z przeznaczeniem dla Sergiusza.Jednak czy widział kto kiedy, żeby roczne dziecko SIEDZIAŁO w miejscu, a w dodatku na fotelu? O mebel więc walczą Sunday ze Szlufką, obie bardzo z niego zadowolone :)

21:12, orvokki , News
Link
poniedziałek, 17 listopada 2008
Cała prawda o psach rodowodowych
Ostatnio na forach internetowych toczą się dyskusje na temat dokumentu wyemitowanego przez BBC "Pedigree dogs exposed". Program można znaleźć na youtube, jest podzielony na 6 części po ca. 10 minut, podaję linka do pierwszej części
Program jest po angielsku, więc dla nieznających języka krótkie streszczenie. Teza programu jest taka, że psy rodowodowe z powodu nieodpowiedniej selekcji hodowlanej (tzn. zawężenia puli genowej, bardzo bliskiego inbredu typu matka z synem, brat z siostrą, selekcji głównie na wygląd, który pozwala wygrywać na wystawach, bez uzględnienia prawidłowej budowy i charakteru) doprowadził do sytuacji, w której psy rasowe cierpią na całe mnóstwo chorób genetycznych. Co więcej, hodowcy dopuszczają się wielu nieetycznych praktyk w rodzaju usypiania psów z powodu defektów kosmetycznych typu brak pręgi u rodezjanów oraz zaprzeczają, jakoby ich rasy miały jakiekolwiek problemy i jakoby odbiegły znacznie od tego, jak wyglądali przedstawiciele danej rasy jeszcze kilkadziesiąt lat wstecz (na przykład basety, mopsy, buldogi, czy owczarki niemieckie). Dodatkowo w programie usłyszeć można zarzuty wobec brytyjskiego kennel clubu, który nie wymaga od psów hodowlanych żadnych badań i ogólnie rzecz biorąc bagatelizuje problem lub mu zaprzecza. Dokument zawiera drastyczne sceny, m.in. ataku epilepsji u boksera i czy zachowania cavalier king charles spanieli dotkniętych chorobą polegającą na tym, że czaszka jest zbyt mała w stosunku do objętości mózgu, co powoduje silny ból i objawy neurologiczne. No i oczywiście nie zabrakło mojego ulubionego zdania, że mieszańce są zdrowsze, mądrzejsze i dłużej żyją ;o)
 
Tutaj można obejrzeć wypowiedź sędziego kynologicznego i hodowcy, który wypunktowuje niektóre oczywiste przekłamania w tym dokumencie (na przykład znacznie zawyżone statystyki dotyczące występowania danej choroby w populacji psów rasowych). 
 
A teraz moje trzy grosze.
Program "Pedigree dogs exposed" jest niestety zakłamany i pełen uprzedzeń. Niestety, bo wskazuje na realny problem i stawia ważne pytania odnośnie tego, jak powinna wyglądać hodowla psów rasowych, jednak przez wybiórcze przedstawienie materiału tezy tego dokumentu można łatwo podważyć i te istotne kwestie są spychane w cień. 
Teza: psy rasowe są schorowane, zinbredowane i zdegenerowane.
Czy wszystkie psy rasowe? Oczywiście nie. Wiele, a właściwie nawet większość ras wygląda wciąż zupełnie normalnie, jest w stanie oddychać, biegać, rozmnażać się bez interwencji człowieka i prowadzić zdrowe, normalne życie, spełniając bądź to swoje pierwotne funkcje użytkowe, bądź też pełniąc rolę domowych pieszczochów. Tendencyjność programu polega na tym, że takich ras w nim nie zobaczymy. Próżno tam szukać wyżłów, owczarków belgijskich, walijskich springerów, ras pierwotnych, chartów etc.
Czy istnieją rasy, które z normalną egzystencją mają problemy i których długość życia jest dramatycznie krótka? Owszem i jest to problem widoczny na pierwszy rzut oka dla laików, choć czasem dziwnym trafem osoby najbliżej z daną rasą związane zupełnie go nie zauważają. Fajnie też popatrzyć sobie na zestawienia, jak kiedyś wyglądali przedstawiciele pewnych ras i do czego ich "rozwój" doprowadził obecnie.
Teza: hodowla psów rasowych prowadzona jest jedynie pod kątem wyglądu, a wystawy to najgorsze zło.
I to jest prawda i nieprawda zarazem. W Polsce w przypadku znakomitej większości ras jedynym wymogiem, by pies mógł być dopuszczony do hodowli jest zdobycie przez niego trzech ocen doskonałych (w przypadku psa reproduktora) lub bardzo dobrych (w przypadku suki). Tajemnicą poliszynela jest, że hodowlankę "wyjeździć" da się z prawie każdym psem, byle tylko stawka była dostatecznie mała lub sędzia życzliwie nastawiony. Prawdą też jest, że ocena na wystawie, która powinna sprawdzać zgodność psa z wzorcem, tak naprawdę często jest odzwierciedleniem widzimisia sędziego, o  czym niewątpliwie przekonał się każdy, kto miał przyjemność wystawiać psa rzadkiej rasy (i dostał opis, w którym cechy rasy, wymienione we wzorcu jako pożądane, ocenione zostały jako wady - np.u Vigo na światówce...). Prowadzi to do patologii, gdzie wygrywa pies z wadami budowy, ale większą ilością kłaków. Nie chcę tu pisać, że jest tak zawsze i wszędzie, bo są też sędziowie, którzy wzorzec znają na wyrywki i zęby na hodowaniu danej rasy zjedli i naprawdę wiedzą, co i jak. 
Niektóre rasy co prawda podlegają próbom pracy i na przykład muszą się wykazać zdanym egzaminem IPO... ale że byłam świadkiem takiego egzaminu, to wiem, że niestety bywa to farsą - znowu nie znaczy, że zawsze tak jest.  
ALE: w bardzo wielu krajach wprowadza się dodatkowe wymogi hodowlane. Przoduje tu Skandynawia, gdzie obowiązują testy psychiczne (muszę sprawdzić, czy dla wszystkich ras) i wiele podstawowych badań, których wyniki wpisywane są do ogólnodostępnej bazy. Ponadto wielu hodowców z prawdziwego zdarzenia (również polskich hodowców), którym dobro psów leży na sercu, zupełnie dobrowolnie i sporym nakładem kosztów bada swoje psy pod kątem rozmaitych chorób genetycznych, typu PRA, dysplazja etc.  
Teza: hodowcy postępują nieetycznie, dążąc do hodowania psów, które będą wygrywać na wystawach i nie zważają przy tym na koszta - typu usypianie niewzorcowych szczeniąt, problemy zdrowotne etc. 
Znowu - hodowcy są różni. Cytowana jest w tym programie hodowczyni rr, która z rozbrajającą szczerością opowiada, jaki mają straszny problem z takimi młodymi, idealistycznie nastawionymi weterynarzami, co to nie chcą uśpić szczeniaka rodezjana bez pręgi, bo zupełnie zdrowy jest i potem trzeba szukać jakiegoś starego weterynarza, który zgodzi się to zrobić. Przyznaję, że szczęka mi opadła.
Mam szczęście znać hodowców, którzy w swojej pracy kierują się mottem "zdrowie, charakter, uroda i to w tej właśnie kolejności", znam ich psy i wiem, że nie są to słowa rzucane na wiatr.
Teza: kundle są zdrowsze, dłużej żyją i są mądrzejsze.
Już tu kiedyś o tym pisałam. Generalnie nie wiem, czy ktokolwiek przeprowadził na ten temat jakieś szeroko zakrojone badania (swoją drogą, biorąc pod uwagę rozpiętość typów kundli, ciekawa jestem, jak by to wyglądało...), zetknęłam się jednak z informacją, że u mieszańców występuje ponad 300 różnych chorób genetycznych. Osobną sprawą jest, że na przykład z olbrzymiej rzeszy psów nierasowych w Polsce znaczna część pędzi żywot w budzie i na łańcuchu i nikt sobie ich badaniem czy leczeniem nie zawraca głowy. Ogólnie choroby nie mają uprzedzeń i niestety dotykają wszystkich psów. Co do mądrości, cecha osobnicza :) i też trudno mierzalna z powodów j.w. 
 
Reasumując, jest to kiepski dokument o ważnej sprawie. A taka całkiem osobista pointa - cieszę się, że mam trzy rasowe psy, o takich cechach, jakich się po nich spodziewałam, zdrowe, radosne i nie zmutancone :)
23:41, orvokki , News
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 listopada 2008
Cieszymy się jesiennymi spacerami...

Póki jeszcze pogoda w miarę dopisuje i póki błoto lub lód nie uwiężą nas znowu na jednej ścieżce wzdłuż wału.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Konkurs głupich psich min:

Image Hosted by ImageShack.us

Jesień!

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

 
Potomek:
 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

20:29, orvokki , News
Link
poniedziałek, 10 listopada 2008
Wszystkie psy są równe, ale niektóre są równiejsze :)

Czytam sobie książkę Konrada Lorenza "I tak człowiek trafił na psa". O książce dokładniej napiszę innym razem, jak już doczytam do końca. Natrafiłam w niej między innymi na taki fragment:

"Suka jest znacznie wierniejsza od psa, jej przeżycia duchowe znacznie bardziej skomplikowane, bogatsze i delikatniejsze; inteligencją również w większości przypadków przewyższa równego jej poza tym samca". 

Psiarze dzielą się na tych, którzy wolą mieć psy i na tych, którzy wolą mieć suki. Być może bywają też tacy, którym jest wszystko jedno, ale osobiście się z takimi nie spotkałam.

Jak jechaliśmy po Sunday, byłam zdecydowana, by brać psa, w przekonaniu, że suki to kłopot z cieczkami i tak dalej. Wojtek jednakże zakochał się w Sunday od pierwszego wejrzenia (ba, trudno mu się dziwić), zresztą Sunday była urocza, rozmerdolona, garnęła się do ludzi i widać było, że temperament ją roznosi. Pies w miocie był spokojną kluchą :).

Potem faktycznie trochę mi jej cieczki dopiekły - a właściwie nie tyle cieczki, co następujące po nich ciąże urojone, które sprawiały, że spaniel przestawał się nadawać do jakiejkolwiek roboty, bo w stanie urojonej brzemienności miała ochotę jedynie chodzić i wąchać trawkę. Problem się skończył po sterylizacji (jak nożem uciął, he he he). 

Kupując drugiego psa byłam znowu nastawiona bardziej na psa - nie chciałam znowu mieć problemów cieczkowych, a poza tym chciałam sobie spróbować, jak się dla odmiany pracuje z psem.

Spróbowałam, dziękuję, raz wystarczy :)  Vigo jest z jednej strony moim ukochanym pieseczkiem maminsynkiem i pracuje mi się z nim coraz lepiej, niemniej jednak wszyscy wiedzą, że miałam z nim krzyż pański. Mało tego, bystry jest niewątpliwie, ale przy tym durny jak but z lewej nogi... już tłumaczę to paradoksalne zdanie. On się uczy bardzo szybko, zna mnóstwo sztuczek, generalnie jest na co dzien bardzo posłuszny, ale brak mu takiej życiowej mądrości, umiejętności oceny sytuacji, zrównoważenia... przykład pierwszy z brzegu. Codziennie widuje mojego ojca. Ba, nawet go lubi. I codziennie przy każdym spotkaniu drze na niego gębę obłędnie i długo. I tak dalej.

W związku z powyższym zastrzegałam się wielokrotnie, że już zawsze będę miała tylko suki, ponieważ rozsądniejsze to są stworzenia i jak na razie mi się ta teoria potwierdza, bo Eri w chwili przybycia do nas miała już pięć razy tyle rozumu, co Vigo... Prawdziwym testem byłaby pyrkowa, he he.

22:46, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2