Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
poniedziałek, 13 lutego 2012
Dawno, dawno temu...

Natchnęło mnie wczoraj na grzebanie w domowym archiwum i doszukałam się prawdziwych skarbów :). Oto pierwszy w ogóle filmik ze spanielem w roli głównej - ma on prawie 9 lat (a spaniel na filmiku około roku):

Z innych skarbów, odnalazłam też spanielowe filmiki z zawodów z 2005 roku. Spaniel jak widać jeszcze biegał w mediumach, ja biegałam jakoś dziwnie, ale i tak uważam całokształt za dość przyjemny dla oka, zważywszy, jak dawno to było (i że jeszcze było przed epokowym dla mnie semi z Silvią Trkman :)):

17:34, orvokki , News
Link
piątek, 10 lutego 2012
Hej, przygodo!

Rzuciła w zeszłą sobotę Katka wyruszając raźno w podróż do Celadnej na trening z Lucie Dostalovą i Terezą Kralovą. Wywołała tym samym różne chochliki, gdyż jak wiadomo, przygody bywają różne.

Najpierw gdy mknęłyśmy sobie oświetloną zimowym słoneczkiem A4 wskazówka temperatury silnika zawędrowała nam jakoś niepokojąco wysoko, co skłoniło nas do zatrzymania się na pasie awaryjnym, pizgnięcia w kąt feministycznych przekonań i zawezwania na ratunek przedstawicieli męskiej połowy ludzkości ("A jak się tu tak dymi to dobrze, czy nie bardzo?"). Po konsultacjach telefonicznych i przestudzeniu silnika (na szczęście temperatura -17 temu chłodzeniu wyjątkowo sprzyjała) doturlałyśmy się do stacji, gdzie w oczekiwaniu na ratunek wypiłyśmy sobie całkiem spokojnie trzecią kawę.

Ratunek w postaci Jara (dzięęęękiiii :D) przybył, płyn chłodniczy został wymieniony, owijka na bezpiecznik od wentylatora założona, ruszyłyśmy dalej. Tym razem dla odmiany było przeraźliwie zimno, bo wszystko się zaczęło chłodzić jakby za bardzo, niemniej jednak dojechałyśmy szczęśliwie na trening tylko trochę spóźnione.

Na miejscu okazało się, że wprawdzie w hali jest minus 9, ale klatki można postawić w ciepłym korytarzu i w ogóle jest wypaśnie. Katka z Vigo i Lilem śmigała u Terki, ja  z Eri i Bravą u Lucki, okazało się, że nawet w tych temperaturach człowiekowi może się całkiem gorąco zrobić :).

Po treningu zamontowaliśmy się w naszym lokum (mieliśmy pokój przystosowany dla księżniczki na ziarnku grochu, bo oprócz bodajże 6 łóżek znajdował się w nim też stos kilku materacy, aż żal, że nie wzięłam spaniela), po czym wcisnęliśmy się w 6 osób w 5 osobowe auto :) i pojechaliśmy na pizzę. Eri, która miewa niemiłe tendencje do zjadania małych piesków, odizolowałam w łazience, zostawiając jej tam ciepłe posłanie i miskę z wodą. I kaloryfer. Znaczy komfortowo miała, żeby nie było. 

Po powrocie i otwarciu drzwi rzeczonej łazienki oczom moim ukazało się najpierw dużo kawałków papieru toaletowego przerobionego na konfetti, a potem dostrzegłam wśród konfetti jakieś trociny... zaraz trociny? W tej łazience było coś drewnianego?

Ano było. Drzwi.

:/.

Eri, której dotychczasowe osiągnięcia na polu demolki skończyły się na pogryzieniu jakiejś Sergiuszowej książeczki, wyżarła kawał ościeżnicy z obu stron, oderwała dekoracyjne listwy od drzwi i przerobiła je na wykłaczki, a same drzwi dosć solidnie podrapała). Nie wiem, co w nią wstąpiło, czego się przestraszyła, zostawała tak wcześniej (za to już nigdy nie zostanie :P) i nigdy nie było problemów.

Na skołatane nerwy kochane Freexy dzielące z nami lokum zaoferowały mi cytrynówkę :P. Mimo wszystko noc nie należała do najlepiej przespanych, zwłaszcza że właścicielka domu wróciła jakoś tak o 4 nad ranem. :P

No cóż, drzwi czy nie drzwi, ćwiczyć trzeba, więc w niedzielę walczyłyśmy dalej. Poniżej zapis niektórych zmagań, czy już kiedykolwiek wspominałam, że moje psy są zarąbiste? Tylko mi jakoś chwilami jakby tchu brakowało, co zresztą miało tę dobrą stronę, że wytłumiało moją tendencję do kompletnie nonsensownego nawoływania psa non-stop, bo mi zwyczajnie powietrza w płucach brakowało :).

No, summa summarum weekend fajny, aczkolwiek chwilami lekutko bardziej nerwowy, niż byśmy sobie życzyli ;).

12:51, orvokki , News
Link
środa, 01 lutego 2012
Jahodova party Kladno :)

Moja śliczna wiewióreczka :) z zawodów w Kladnie. Zawody odbywały się na jakiejś przeraźliwie śliskiej wykładzinie (ale to może i dobrze, biorąc pod uwagę, że za niecały miesiąc nasze pierwsze kwalifikacje do MŚA też będą na takiej), jeden sędzia stawiał tory trochę za trudne jak na taką nawierzchnię, drugi z kolei trochę za łatwe tak w ogóle (ale miało to swoją przyczynę, mianowicie sędzia wydawał się cierpieć na lekką demencję i sprawiał wrażenie, jakby nieco bardziej skomplikowanego toru nie był w stanie zapamiętać... i tak zresztą zdarzyło mu się nie zauważać, że pies pokonał nie tę przeszkodę, co trzeba). Poza tym były przyjemnie, ciepło na hali i pyrkowo w okolicy:

(od lewej Vigo, Brava, Flaszek, Evo, Kaira i Anti, spaniel czai się w tylnym rzędzie)

Poznaliśmy naszą kuzynkę Dakotę z Tylenu Moravia, siostę Kairy :).

Jeśli chodzi o bieganie, to hm. Super spaniel wprawdzie w sobotę zajął sobie dwa drugie miejsca (w SA3 i open agility), ale ogólnie nie był w formie najwyższej i miał jakby problem z eee, wypróżnianiem się w niewłaściwych miejscach, tzn. na torze. Może sobie jakoś wzbogaciła dietę na własną łapę, a może powinnam zmienić karmę, bo generalnie robiła fyfnaście kup dziennie i na ringu waliła jak już byłam pewna, że nie będzie miała czym :P. W niedzielę też jakoś nie była w formie jeśli chodzi o prędkość, mimo czystych biegów plasowała się daleko za podium.

Sobotnie agility open spaniela:

Brava miała trochę problemów z wykładziną, a ja miałam trochę problemów z tym, że w ogóle nie byłam w stanie przewidzieć tego, gdzie się w danym momencie znajdzie i jakie będzie jej tempo na tej nawierzchni. Udało nam się jednak ładnie pobiec jeden egzamin A3 i coś tam nawet zawalczyć w jakichś innych biegach. Wyjaśniło się też dlaczego w niektórych innych nie udawało nam się zawalczyć (absolutnie nie ma to nic wspólnego z tym, że wypchnęłam ją na murek zamiast pokazać slalom, nie, nie):

Nasz najładniejszy bieg niestety nie został nagrany :(.

20:15, orvokki , News
Link Komentarze (1) »