Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.
Zakładki:
Sunday and Vigo in English

Najważniejsze wpisy w blogu

Krewni i znajomi Królika

Edukacja dla Odpowiedzialnego Właściciela i Szkolenie dla Wspaniałego Psa

Hodowle

Owczarek pirenejski

Napisz do mnie

Kategorie: Wszystkie | English | Lektury | News | O Bravie | O Eri | O Sunday | O Vigo | O mnie
RSS
wtorek, 28 lutego 2006
Polskie pyrki rosną w siłę :o)))
Zobaczcie jakie cuda do Polski przyjechały:

Oxi (Auxere Z Tylenu Moravia):

Image Hosted by ImageShack.us

Oxi mieszka w Bydgoszczy, ma starszą koleżankę rasy gończy polski i jak na razie podobno jest zadziwiająco grzeczna. Sypia w nocy, prosi o wyprowadzenie na siusiu do ogródka i podobno mało szczeka
(jakby nie zdjęcie, na którym wygląda zdecydowanie pyrkowo, to zaczęłabym mieć wątpliwości, czy to na pewno pyrkowa). Tak więc pozostaje wyjaśnienie, że dziewczynki są po prostu od razu mądrzejsze. Vigo się zakochał. Te rzęsy...

A ten przystojny kawaler w krawacie to Antibes z Tylenu Moravia, czyli Anti:

Image Hosted by ImageShack.us

Anti mieszka we Wrocławiu , tak więc ostrzymy sobie ząbki na długie pyrkowe spacerki w przyszłości
. Na razie Anti rozrabia jak na małego pyrka przystało (patrz wyżej teoria nt wrodzonej mądrości dziewczynek), czyli nie daje swoim ludziom spać, obgryza wszystko, co mu w ząbki wpadnie, gnębi swojego starszego kolegę yorka Neo i w ogóle daje popalić wszystkim dookoła.

Oxi i Anti mają zamiar nam w przyszłości pokazać, jak wygląda agility w wykonaniu pyrków. Beware!
17:59, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 27 lutego 2006
Raporcik o Vigo
   Vigo ma się dobrze, to znaczy roznosi mieszkanie i na spacerach przez pierwsze dwie minuty jest absolutnie nie do opanowania (zaznaczam, że generalnie jest to pies, który ładnie chodzi na smyczy...), czyli znienacka rzuca się całym pędem do przodu albo w bok, wyrywając pańci rączkę i dławiąc się na obroży. Po dwóch minutach takich skoków i pląsów św. Wita zaczyna rozumieć, co się do niego mówi i można zapodać komendę "noga".

    Dzisiaj po raz pierwszy od wypadku został na dłużej sam w domu, z konieczności w kagańcu, bo nie możemy ryzykować, że sobie zacznie poprawiać opatrunek. Po powrocie zastałam kaganiec na mordzie, opatrunek na łapie, czyli wszystko okay. Na powitanie za to zarobiłam kagańcem pod oko.

    Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że przez najbliższe 5,5 tygodnia żadnych nowych wieści na temat jego stanu nie będę podawać, innymi słowy, że stan będzie bez zmian (opatrunek wciąż na łapie, brak gorączki i innych niepokojących objawów).
21:10, orvokki , News
Link
Dla odmiany coś pozytywnego, czyli Svetla Hora 1
    Weekend silna grupa pod wezwaniem Extreme Dog spędziła na ekstremalnych zawodach agility w Svetlej Horze. Zawody, tak jak w zeszłym roku, odbywały się w nieogrzewanej ujeżdzalni, temperatura na dworze wynosiła chyba minus kilkanaście stopni, a w środku nie było o wiele cieplej, psom woda zamarzała w miskach.

Image Hosted by ImageShack.us

    Organizatorzy postanowili zadziałać psychologicznie, mianowicie w przerwach rozdawali wszystkim lody na patyku - każdy brał (przecież jak dają, to brać), jadł (mniam) i myślał sobie "Jest ciepło, przecież nie byłbym takim idiotą, żeby jeść lody przy minus dwudziestu stopniach". Zresztą organizatorzy w ogóle wykazywali się nieco specyficznym poczuciem humoru, obdarowując każdego zawodnika książeczką pod tytułem "Czy Twój pies nie ma pasożytów?" (wolny przekład). Nam powiedzieli, że z uwagi na nieznajomość czeskiego możemy sobie pooglądać obrazki. Z wielkim żalem stwierdziam, że udało mi się "zapomnieć" swojego bogato ilustrowanego egzemplarza na terenie hali.
    Sędziowała pani Irina Strnadova, która zaproponowała nam bardzo przyjemne, szybkie tory, w których gdzieniegdzie czyhały straszliwe zasadzki, co pozwoliło nam zebrać bogaty filmowy materiał do rozmaitych bloopersików, czyli wpadek. Poza tym nasz styl biegania jak zwykle wzbudzał żywe zainteresowanie i rozbawienie wśród publiczności, bowiem każdy z nas wygrywał konkurs na najgłośniejszego przewodnika, wydając z siebie rozmaite okrzyki typu "tuuuuu!", "trrrrrrr!", "żżżżżżżżżżżżżżż" przez cały czas trwania przebiegu. Bycie zabawnym to jedna rzecz, ale nasze psy właściwie nieodmiennie osiągały najlepsze czasy ze wszystkich. Już pierwszy bieg w sobotę okazał się być mocnym uderzeniem z naszej strony: pierwsze miejsce Iwona Kalisz z parsonką Pipi (jumping pokonany z szybkością 4,9 metra na sek!), na drugim miejscu ja z Sunday (4,5 m na sek). Tego samego dnia Iwona wygrała jeszcze jumping z Cirem, a ja zajęłam czwarte miejsce za open agility (z najlepszym czasem i błędami), co pozwoliło mi się znaleźć na 3. miejscu za agility plus jumping łącznie. Oprócz tego Pipi awansowała już do klasy SA2, podobnie jak border collie Czad z Leszkiem Kaliszem w roli przewodnika.
    Niedziela również była dla nas szczęśliwa, Sunday wygrała przebieg open agility w naprawdę niezłym stylu, a także - mimo dwóch zrzutek - zajęła trzecie miejsce w klasie SA3, znowu z najlepszym czasem (w ogóle we wszystkich trzech kategoriach wzrostowych w tej klasie szybszy był tylko jeden border collie... naprawdę się wyrobiło moje maleństwo). Pośród innych sukcesów ekstremalnych piesków wymienię tylko najbardziej spektakularny, czyli pierwsze miejsce w klasie LA1 dla Kasi Urbaniak z bokserniczką Tori Amos - serdecznie gratulujemy sukcesu! (i oczekujemy postawienia jakiejś flaszeczki, żeby uczcić to historyczne wydarzenie!).

Image Hosted by ImageShack.us

Nadmienię jeszcze, że te zawody z uwagi na bliskość granicy w ogóle licznie przyciągnęły wrocławskich zawodników również z innych klubów i oni również zaprezentowali się bardzo ładnie, zdobywając miejsca na podium (gratulacje zwłaszcza dla młodziutkiej Małgosi Kiwak z shelti Qanti). Wrocław górą!
09:47, orvokki , News
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 lutego 2006
Odgrzany kawał z brodą
Co to jest: chodzi po parkiecie i stuka?
Vigo z nogą w gipsie!


Pełna poświęcenia pańcia szykuje galaretę z kurzych łapek. Galareta dobra jest na ścięgna i kości. Ale paskudna i śmierdzi podczas gotowania.
17:59, orvokki , News
Link Komentarze (5) »
środa, 22 lutego 2006
Operacja
Ufff. Operacja trwała 2,5 godziny, ale po tym czasie dr Bieżyński wyszedł z uśmiechem na twarzy. Przecięte były WSZYSTKIE ścięgna powierzchniowe i głębokie (no brawa dla pani doktor z soboty za rozpoznanie...), ale na szczęście udało się je pozszywać. Są wszelkie szanse na pełen powrót do zdrowia - tylko musimy strzec opatrunku usztywniającego jak oka w głowie. I modlić się, żeby nie doszło do infekcji.
Na razie Vigocki jest biedniutki i odsypia straszne wydarzenia.
18:25, orvokki , News
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 lutego 2006
Newsy
Dzisiaj udałam się z Vigockim na Kliniki na konsultację u doktora Bieżyńskiego. Nie jest dobrze... To znaczy, aby ustawić rzeczy we właściwej perspektywie to powiem, że czekaliśmy w poczekalni z psami, które miały połamane kręgosłupy i przynieśli je na noszach, a Vigo sam dokicał. Ale niestety zeszyte ścięgno puściło i hmmm, jakby to delikatnie ująć... chyba nie zostało zeszyte wszystko co trzeba, bo okazało się, że Vigo się opiera właściwie wyłącznie na największej poduszce, nie na palcach. Jutro jedziemy na operację, pan doktor będzie próbował ratować co się da. Trzymajcie kciuki i łapki!
11:15, orvokki , News
Link Komentarze (8) »
niedziela, 19 lutego 2006
Kontrola
Dzisiaj byliśmy na kontroli u weta, nie wygląda to wszystko najgorzej, łapa nie puchnie. Pani doktor mówi, że ponieważ zostało przecięte jedno powierzchniowe ścięgno to najprawdopodobniej będzie miał sztywny jeden paluszek, ale powinien się nauczyć z tym chodzić.

Usztywnienie przez parę tygodni... jak my to wytrzymamy?

11:55, orvokki , News
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3