Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
Koszty, czyli zrażania ciąg dalszy

(dziękujemy Lilko za inspirację)

Nie dość, że pies naraża nas na ustawiczny kontakt z ohydnymi substancjami pochodzenia głównie organicznego, to jeszcze na dodatek stanowi coś w rodzaju prywatnej pieniądzożernej studni bez dna.

Samo wejście w posiadanie psa w zależności od wybranego sposobu może nas kosztować od zera (pies znajduje nas bądź też dostajemy go w prezencie od ciotki Zdziśki) do kilku tysięcy złotych. A to dopiero czubek góry lodowej.

Psu kupujemy wyprawkę. Ilość gadżetów dostępnych dla psów jest w tej chwili niemal nieograniczona i podobnie jest z ilością pieniędzy, jaką można na to wydać. Większość Odpowiedzialnych Właścicieli po jakimś czasie dostaje hopla, odwiedza sklepy zoologiczne regularnie i z każdej wyprawy wraca z piękną nową piłeczką, która świeci w ciemnościach, podróżną składaną miską lub innym równie praktycznym nabytkiem. Niemniej jednak, nawet ograniczywszy się do rzeczy naprawdę potrzebnych, nie mamy raczej co liczyć na to, że wydatki w PLN zamkną się kwotą dwucyfrową, o nie...

Z psem udajemy się do weterynarza przynajmniej po to, by go zaszczepić i odrobaczyć (kilkadziesiąt złotych za jedno szczepienie). W zalezności od naszej własnej roztropności (nabyliśmy psa z dobrej hodowli), szczęścia oraz uczciwości weterynarza, nasze wizyty u niego mogą się do tego ograniczyć lub tez przyjdzie nam bywać tam regularnie... Przy dużym pechu wydatki na leczenie psa też nie mają górnej granicy...

Last but not least, jak mówią Angole, pies musi jeść. Na jedzeniu dla psa nie warto oszczędzać, bowiem jego jakość przekłada się bezpośrednio na zdrowie psa, a więc na częstotliowość wizyt u weterynarza. Koszty, w zależności od wielkości i apetytu psa, od stu do kilkuset złotych miesięcznie.

Jak tak sobie wszystko dobrze razem podliczymy, to okaże się, że za cenę rocznego utrzymania psa moglibyśmy: pojechać na tropikalne wakacje/ kupić używany-całkiem-jeszcze-dobry samochód/ wyremontować mieszkanie lub wyżywić kilkanaście afrykańskich sierotek etc. Zastanówmy się więc, czy naprawdę chcemy wydawać naszą krwawicę akurat na psa. Lojalnie uprzedzam, że prawa Murphy'ego w tym zakresie działają bez pudła: pies zawsze choruje wtedy kiedy w kieszeni pustki, zazwyczaj zaczyna chorować w piątek lub sobotę wieczorem, żebyśmy musieli udać się do lecznicy całodobowej i zapłacili nocną taryfę, potrzeby żywieniowe ma większe niż producent karmy w swojej tabelce umieszczonej na opakowaniu uwględnił i na dodatek nasz ukochany pupil jest naprawdę geniuszem w generowaniu kosztów dodatkowych: ubłocenie płaszczyka sąsiadce, zasiusianie dywanu, zjedzenie nowiutkich włoskich półbutów (względnie równie bezcennych butów trekkingowych w przypadku Odpowiedzialnych Właścicieli Usportowionych), gruntowna przeróbka wystroju wnętrz pod naszą nieobecność  etc.

sobota, 07 maja 2005, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).

Komentarze
Gość: Anka od Melisy, *.ip.krzyki.e-wro.net.pl
2005/05/07 22:23:20
Rewelacyjnie sie czyta , lekko ,latwo i przyjemnie a co najwazniejsze to jest cala prawda i oby czytali to Ci ktorzy powinni...wtedy schroniska beda mniej"zaludnione" a przy drzewach mniej psow skonczy zycie...jeszcze moge podpowiedziec,ze czesto pieski kupowane sa dla dzieci jako zabawka,a zyja niestety troche dluzej niz chomiczek :((( albo dzieci zmieniaja zainteresowania np.na plec przeciwna.Bede stala czytelniczka ;o))
-
whitewestie
2011/09/22 20:39:29
eeee, no nie jest tak strasznie.... Na piłeczki i inne takie po pewnym czasie człowiek się uodparnia. Koszt karmy zależy od wielkości psa...Pies nie jest luksusem tylko dla bogatych.