Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
Dlaczego tylko niektóre psy tarzają się w świństwach?

Dziękuję za inspirację M.P., dzięki której przypomniały mi się co bardziej pamiętne tarzania moich psów.

Sunday, która jest ideałem (dobry spaniel, jak dobre wino, z wiekiem coraz lepszy i coraz bardziej ją doceniam, mimo jej wybiórczej głuchoty, ganiania bażantów i upodobania do kradzieży artykułów spożywczych), tarza się wyłącznie w pachnącej trawie. No, raz się jej zdarzyło wytarzać w nieżywym kreciku, ale krecik był świeżutki, bo nawet nie musiałam jej kąpać. Raz też jakiś pies ją przestraszył, podbiegając znienacka i usiadła prosto w kupę, ale była z tego powodu przerażona bardziej niż ja.

Vigo za to uwielbia się tarzać we wszystkim, a im bardziej to coś śmierdzące, tym lepiej. Wyjątkowo wysoko na jego liście zapachowych hitów plasują się rybie łuski oraz wnętrzności, znajdowane w krzakach nad Odrą (lubimy wędkarzy, jak powtarzam po wielokroć... ). Dwa jego tarzania są dla mnie szczególnie pamiętne. Pierwsze - w krowim łajnie - odbyło się przy okazji ostatniego siku przed wyjazdem z Warszawy, gdzie byliśmy na seminarium z Carlem de Rouck. Seminarium odbywało się w miejscu bez bieżącej wody i sanitariatów. Vigo jechał na tylnym siedzeniu w rozłożonej klatce, a my z przodu z otwartymi oknami aż do Wrocławia. Drugie pamiętne tarzanie, a właściwie nawet nie tarzanie, tylko takie "przeciągięcie" się głową i bokiem po padlinie zaliczył Vigo tuż przy domu przy okazji ostatniego siku przed wsiądnięciem do auta i pojechaniem na trening. Jako że moje treningi uzależnione są od obecności osoby trzeciej, która w tym czasie zajmuje się Sergiuszem, to szkoda mi było czasu na kąpanie, stwierdziłam, że zrobię to powrocie... po czym wrypałam się w korek na Grunwaldzkim.

Pyra, niestety, przy wszelkich swoich zaletach, też uwielbia się tarzać i też im coś bardziej cuchnące, tym lepsze. Raz się wytarzała w strasznej kupie, chyba ludzkiej i spacerowicze na wałach nad Odrą mogli oglądać OKRUTNĄ WŁAŚCICIELKĘ PSA, która chyba usiłowała zwierzę utopić, wrzucając je raz po raz za frak do Odry... zwierzę ciągle jednak wyłaziło, po czym było przechwytywane i wrzucane z powrotem, aż się wypłukało na tyle, by dało się je prowadzić na smyczy nie zatykając przy tym nosa i bez obaw o odzież.

Eri, jakoś szczęśliwie się nie tarza, za to konsumuje, co też jest ohydne, ale chyba dla właściciela mimo wszystko mniej uciążliwe...

No i właśnie - niechęć Sunday do tarzania się w świństwach nie ma nic wspólnego z wychowaniem. Sunday jest arystokratką i świństw się brzydzi, autentycznie. Pyry tymczasem żadnych oporów, najmniejszych....

czwartek, 13 maja 2010, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).

Komentarze
klikerlab
2010/05/14 10:17:16
Mój pies konsumuje ludzkie "odpady organiczne" ;) natomiast tarza się w przetrawionych, najlepiej takich w których już wyrosło dorodne robactwo...
-
Gość: anula_un, *.as.kn.pl
2010/05/14 13:05:20
U mnie podobnie, Nuna kiedyś spróbowała, ale generalnie nie tarza sie , nie jada- ideał pod kątem zapachowym.
Bidzia natomiast, chyba dla równowagi tarza sie we wszystkim co smierdzi, padliny kupy i inne swiństwa nie są jej obce, jest przy tym mega zadowolona z wyczynu... cóż, ja już nie.
Psiejstwa uroki:)
Pozdrawiam
ANia Nuna Izzy
www.nu-bi.blogspot.com/
-
Gość: Mion, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/15 17:18:01
No tak - nie ma to jak pachnąca kupka! U mnie na szczęście Shiva woli je jeść, niż się w nich tarzać... :P

A teraz trochę wazelinki - tak spodobał mi się Wasz blog, że przeczytałam całego. :D
-
Gość: whitewestie, *.samsonowicza-f1.lublin.pl
2010/05/15 18:01:04
Sara uwielbia krowie kupy. Im świeższa, tym lepsza. W lecie aż strach iść z nią na łąki, bo na chwilę daje nura w trawę, a później wraca w połowie brązowa. Nadaje się tylko do prania po powrocie. Martwe rybki też lubi, ale efekt jest słabszy niż po krowiej kupie. A w środę popielcową wytarzała się w popiele ze spalonych traw na łące.
-
2010/05/16 17:25:32
Dzisiaj na spacerze wspominaliśmy 'złą pańcię wrzucającą psinę do Odry' ;-))) Z Deberkiem się nie dało. Po pierwsze: 30 kg, po drugie: obok tylko jezioro z płytkim brzegiem, a za zimno, żeby wejść razem z psicą. Skończyło się na kąpieli w wannie, a jutro, korzystając z okazji, że świeżutki, się psa ostrzyże :-)) A tak pilnowałam...
-
Gość: , *.as.kn.pl
2010/05/17 11:58:58
Nom.... to dzis znowu wróciłam z psem udawającym pasie odchody..;/ Czuje sie jak w kórniku.
Dzis bedę ją prała...hahahahaha:)
Ania& nuna&izzy