Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
O nagradzaniu - elaboracik dla lajkoników

Przepraszam starych wyjadaczy wśród czytelników, dla których poniższe "prawdy objawione" są oczywistością do tego stopnia, że już w ogóle nie muszą nad tym się zastanawiać i robią pewne rzeczy odruchowo, ale tak sobie ostatnio pomyślałam rozglądając się po świecie, że może nie dla wszystkich jest to równie trywialne. Dla mnie to też okazja, żeby sobie pewne tematy uporządkować od czasu do czasu. 

W pewnym uproszczeniu szkolenie można sprowadzić co zasady, że zachowanie nagradzane będzie powtórzone, więc jeśli nagradzamy zachowania pożądane, to pies robi to, o co nam chodzi. Mimo tego mnóstwo ludzi ma problemy z nagradzaniem:

- niektórzy w ogóle odczuwają opór przed nagradzaniem psa za cokolwiek, bo przecież pies powinien pracować dlatego, że ich kocha, dlatego, że mu dają żarcie i dach nad głową, dlatego, że przecież są jego panami etc. Niestety, to nie działa w ten sposób. Przy wszystkich swoich zaletach psy są oportunistami i najchętniej pracują, jak mają w tym jakiś interes :). To, że pies zrobi cokolwiek tylko dlatego, że nas kocha, można raczej między bajki włożyć, podobnie jak to, że pies sam z siebie będzie wiedział, czego od niego oczekujemy.

- inni z kolei mają problem z tym, żeby nagrodę dać psu w odpowiednim momencie, przez co nagradzają nie to, co chcieliby nagradzać, na przykład dają psu smakołyk za siad w momencie, gdy ten już wstanie etc.

- jeszcze inni zamiast nagród stosują łapówy i przynęty, co skutkuje tym, że pies nie chce wykonywać poleceń, gdy mu się nie macha kiełbasą przed nosem. 

W związku z tym rodzi się pytanie, jak dobrze nagradzać?

Przede wszystkim nagroda musi być dla psa atrakcyjna i musi go interesować, bo inaczej nie jest nagrodą. Dobrze jest wypracować sobie różne sposoby nagradzania, czyli żeby pies lubił pracować zarówno za smakołyk, jak i za zabawę w przeciąganie, czy bieganie za aportem, przyda się nam to w różnych sytuacjach. Bardzo się też przydaje, jeśli mamy kontrolę nad wydawaniem psu nagrody, tzn. pies bierze zabawkę na komendę i na komendę puszcza, na komendę bierze smakołyk pozostawiony w jego zasięgu etc. To jest już jednak odrobinę wyższa szkoła jazdy. 

Po drugie, żeby dobrze psa nagradzać, musimy mieć jasne kryteria tego, jakie zachowania naszym zdaniem na to zasługują. Dobrze to sobie przemyśleć przez sesją szkoleniową - czy będziemy skupiać się nad tym, żeby pies w ogóle zrozumiał, że na komendę siad ma pacnąć tyłkiem o ziemię, czy może chcemy podwyższać poprzeczkę i nagradzać tylko siad, który trwa dłużej niż 5 sekund, a może tylko taki, kiedy pies siedzi równo i nie przekrzywia zadka na żadną stronę?

Po trzecie, nagradzamy szybko. Z czasem można sobie wprawdzie zbudować "most", czyli najpierw dać psu sygnał, że to co robi jest fajne, a nagrodzić chwilę potem, nigdy jednak ten moment nie może się odwlec zanadto.

Po czwarte, nagradzamy, przynajmniej na początku, często. Powinniśmy się starać, żeby pies w czasie sesji szkoleniowej miał wysoki współczynnik sukcesu. Błędy też są potrzebne, po to, żeby nasz pupil wiedział, jakich zachowań nie nagradzamy, jednak nie można dopuścić do sytuacji, że jest ich zbyt wiele, bo to powoduje frustrację i demotywację. Najczęściej przyjmuje się, że współczynnik sukcesu powinnien oscylować wokół 70-80%, jeśli spada poniżej 50% to zdecydowanie czas zastanowić się, czy nie wymagamy za wiele, albo czy dość jasno tłumaczymy psu, co ma zrobić. 

Po piąte, staramy się jak najszybciej wycofywać wszelkie naprowadzanie smakołykiem czy zabawką i w ogóle merdaniu psu przed nosem nagrodą mówimy stanowcze "nie". Można to ewentulanie stosować na początkowym etapie nauki niektórych komend, ale tylko przez krótki czas. Dobrze jest zaskakiwać trochę psa, czyli raz wyjąć nagrodę z kieszeni, innym razem z pojemnika na stole, czasem położyć ją tak, żeby pies ją widział, ale mógł wziąć dopiero na komendę etc. 

Kolejnym krokiem do tego, żeby nie uzależniać psa od nagrody jest wprowadzenie zmiennego schematu nagradzania: czyli nagradzamy tylko co któreś wykonanie, nagradzamy za wykonanie kilku komend pod rząd, przy czym dla większej atrakcyjności ćwiczenia nagroda powinna pojawiać się raz na przykład po trzeciej komendzie, raz już po pierwszej, a raz po powiedzmy czwartej.

Jednak zawsze trzeba pamiętać o tym, że nagrody trzeba i warto stosować i to właściwie zawsze, nawet gdy mamy do czynienia z dorosłym, wyszkolonym psem. Po pierwsze, pozwalają one zbudować motywację psa do pracy z nami, jak również wartość wykonywania naszych poleceń (tzn. pies zaczyna je lubić, ponieważ kojarzą mu się z nagrodą i przyjemnością). Po drugie, pozwalają bardzo jasno wytłumaczyć psu, czego od niego oczekujemy. Po trzecie, umacniają naszą pozycję: stajemy się szafarzami wszystkich fajnych rzeczy, znaczy bossami psiego świata.

Znalazłam świetny filmik o nagradzaniu na youtubie:

 

wtorek, 10 marca 2009, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).

Komentarze
2009/03/18 13:36:12
Temat zawsze aktualny, więc korzystam.
W przypadku psów nadpobudliwych idealnym sposobem nagradzania jest kliker (sprawdziłam to na własnym zwierzu ze zdiagnozowanym ADHD). Dźwiek klikera jest zawsze taki sam, co sprawia, że sygnał nagrody jest czytelny. Możliwość precyzyjnego nagrodzenia nadpobudliwca jest bezcenna i będzie z niej zadowolony każdy właściciel ADHD-owca.

Aha... i jeszcze mały apel do osobników dwunożnych, łojących skórę swoich czworonożnych pupili za nienatychmiastowe przybycie na zawołanie (mimo, że ostatecznie podeszli i dali się przypiąć do smyczy). Tą metodą ciężko i nadwyraz skutecznie pracujecie na brak sukcesów w tej materii. A wystarczy nagrodzić delikwenta za każdy powrót do Was, nawet jeśli ociąga się i wącha kwiatki po drodze.