Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
Ciężki weekend w Czechach ;)

Pojechałyśmy na zawody, które były daleko, jechało się na nie jakimiś okrutnie wąskimi, krętymi dróżkami w ciemnościach i w deszczu. Tak naprawdę to nawet pojechałyśmy na dwa różne zawody w dwóch różnych miejscach, przy czym pierwotnie nam się zdawało, że jedne zawody są od drugich niedaleko, a potem się okazało, że jednak daleko i wąskimi, krętymi dróżkami itd.

W każdym razie sobotnie zawody odbywały się w Stechovicach na krytej ujeżdżalni. Ujeżdżalnia była fajna, ale mieścił się na niej tylko ring, a pieski trzeba było trzymać gdzieś indziej i nie bardzo było gdzie, bo brakowało miejsca pod dachem, a było zimno. Ostatecznie siedziały w samochodzie, o ile nie chodziły na spacery, bo okolica okazała się bardzo ładna i było gdzie połazić. Zawody były śmieszne, nazywały się Dvojzkousky i jak sama nazwa wskazuje ;) polegały na tym, że najpierw były dwa przebiegi A1, potem dwa przebiegi A2 i potem dwa przebiegi A3. Vigo nie wykorzystał tej podwójnej szansy i dwa razy zdetkował, a spaniel raz zrobił śmieszną detkę w spanielowym stylu zaliczając wszystkie możliwe tunele po drodze :), a raz zajął pierwsze miejsce. 

Po zawodach, które skończyły się około 18, wyruszyłyśmy z Iwoną do Trebic, gdzie następnego dnia były kolejne zawody. Spędziłyśmy jakieś potwornie długie godziny podróżując wąskimi, krętymi... a tak, już to pisałam, ale generalnie po tym weekendzie mam wrażenie, że pół życia spędziłam w samochodzie na wąskich, krętych dróżkach w deszczu i ciemności. Straszna podróż. Uwieńczenie strasznej podróży stanowiło przybycie o godzinie 23:00 do pensjonatu, gdzie miałyśmy zarezerwowany nocleg i gdzie było zamknięte na głucho i nikt nie odbierał telefonu. Na szczęście udało nam się znaleźć nocleg tuż obok, gdzie właściciel wyraził zgodę na mgliście zadane pytanie, czy można z psem. Z psem można było, więc na wszelki wypadek wprowadziłyśmy nasze pięć psów pojedynczo, przy czym Vigo miał pysk zamknięty frotką, żeby nie szczekał. Patent prosty, acz skuteczny :). 

Same zawody następnego dnia były fajne, Vigo zaliczył kolejne dwie detki oraz wykręcił drugi czas ze wszystkich psów w jumpingu. Spaniel za to nie zawiódł i wygrał łącznie agility plus jumping, dostając w nagrodę 15 kg karmy i książkę o szkoleniu psów napisaną rzecz jasna po czesku :). Ten jumping, w którym Vigo tak pośmigał składał się wyłącznie z hopek i tuneli, nie było slalomu i Vigo miał czas 23, 38 :o). 

Co do Vigo zaczynam przechodzić jednak lekki kryzys. To, że na pięć biegów cztery razy zdetkował to jeszcze mogłabym mu wybaczyć :). Ale to, że nie zatrzymywał się na kładce, jednak mnie wnerwiło. Poprawiałam go za każdym razem. Za trzecim razem poprawiłam całą kładkę i za czwartym razem, jak byłam dużo przed nim i się wydarłam "STÓJ", to wreszcie stanął. Ale generalnie on na zawodach zachowuje się zupełnie inaczej, niż na treningu i po prostu juz nie wiem, co mam z tym zrobić. Na razie zapowiedziałam mu przy świadkach, że jak do końca roku nie zrobi A3, to idzie na wcześniejszą emeryturę :D. Moja teściowa na moje sprawozdanie "Sunday wygrała, a Vigo wymieniam na nowszy model" stwierdziła, że ona go sobie weźmie :). Hmm, kusząca propozycja... 

(nie, nie oddam tego durnia, bo go kocham, niemniej jednak trochę odechciewa mi się płacenia wysokich startowych za jego detki). 

poniedziałek, 09 marca 2009, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).