Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
Metody uczenia stref

(tak tak, jeszcze przez jakiś czas nie odczepię się od seminarium z Silvią Trkman. Przepraszam tych, co nie są agilitowi, ale muszę sobie zapisywać, póki jeszcze coś pamiętam).

  1. Za ręką - uczymy psa podążania za naszą dłonią (najpierw ze smakołykiem, potem bez), a potem po prostu pokazujemy psu strefę. Zalety tej metody: szybka do nauczenia, sprawdza się dobrze w przypadku niezbyt szybkich psów, które ćwiczą sobie agility rekreacyjnie. Wady: pies tak naprawdę nie wie, że ma zaliczyć strefę. To, czy zaliczy, zależy od tego, że przewodnik zdąży tam być przed psem i mu ją ręką pokaże.
  2. 2 on 2 off - czyli przednie łapki na ziemi, tylne na strefie. Dlaczego tak? Jest to o wiele czytelniejsze dla psa niż zatrzymanie się w jakimś punkcie rampy zejściowej. Tu pies uczy się konkretnej pozycji. I właśnie od tego zaczynamy - kształtujemy (odnośnie kształtowania odsyłam do linków z lewej strony, na stronie Listy dyskusyjnej kliker jest to wyjaśnione) wchodzenie na coś tylnymi łapami (najpierw może być na książkę) i pozostawanie w tej pozycji do czasu komendy zwalniającej. Potem stopniowo uczymy psa wchodzić tylnymi łapami na wyższe rzeczy, potem możemy sobie ćwiczyć na schodach. Gdy pies ma już dobrze opanowane przyjmowanie takiej pozycji, przenosimy się na torek agilitowy. Możemy zacząć od kładki lub obniżonej palisady. Najpierw nagradzamy przyjmowanie pozycji przy wchodzeniu z ziemi. Potem wysyłamy psa (małego możemy postawić) coraz wyżej na rampę zejściowej, a pies ma zawrócić, zbiec i przyjąć pozycję 2on 2 off. Stopniowo, od tyłu, pies uczy się pokonywania całej przeszkody i zatrzymywania się na końcu w pozycji. Zalety: strefy niezależne od pozycji przewodnika, który może być przed psem, za psem, z boku etc - nie trzeba psa pilnować na strefie. Czytelne, jasne kryteria dla psa (i dla człowieka, który wie, co nagradza). Dużą cześć pracy można wykonać w domu. Przy szybkim zmotywowanym psie nie tracimy dużo czasu. Wady: trochę czasu jednak tracimy. Dodatkowo: nie każdemu psu to odpowiada. Próbowałam tej metody z Vigo i dla nas była to całkowita porażka - strefę owszem robił, ale zwalniał już od połowy kładki, przestał w ogóle lubić tę przeszkodę.
  3. Strefy zbiegane - pies zbiega do końca rampy pełnym pędem, nie zeskakuje. Naukę zaczynamy od biegania po całkiem płaskiej desce. Stawiamy w sporej odległości od deski (z jakieś 5 metrów) miskę z żarciem lub zabawkę. Psa stawiamy prawie na końcu deski - wypuszczamy do nagrody. Na razie nie ma gdzie popełnić błędu - więc sygnalizujemy, że dobrze i pozwalamy psu się nagrodzić z miski. Stopniowo startujemy psiaka coraz dalej, aż przebiega całą deskę do nagrody. Gdy przez parę dni z rzędu mamy 100% dobrych wykonań tej zabawy, zaczynamy podnosić jeden koniec deski, bardzo bardzo stopniowo. Na początku każdego kolejnego etapu pies powinien odnosić sukces przynajmniej w 80% przypadków. Na kolejnych etapach wprowadzamy na końcu deski podest: wysyłamy psa do góry (na początek można tam dać smakołyk), pies zawraca i biegnie w dół. Oczywiście, gdy deska staje się bardziej stroma, jest już możliwość popełnienia błędu, więc nagradzamy z ręki lub też załatwiamy sobie pomocnika. Gdy mamy już deskę pod takim kątem, jak kładka, przenosimy się na przeszkody. Zalety: najszybsze możliwe strefy - gdy uczymy tego od razu, nagradzając zbieganie bez zeskakiwania, to pies właściwie nawet nie powinien wpaść na pomysł przeskoczenia strefy. Wady: nauka trwa dość długo, wymaga wielu powtórek. Po kładce pies może robić trochę większy łuk na następną przeszkodę, jeśli trzeba zawrócić (ale zyskujemy tak dużo czasu przez to, że pies nie zwalnia ani się nie zatrzymuje, że to nie ma większego znaczenia).

Problem z Vigo jest taki, że on już umie robić strefy źle. To znaczy umie przeskakiwać strefę na kładce. Ergo poprawienie tego może być trudniejsze, niż gdybym go tak uczyła od początku. Przyznaję się bez bicia, że namieszałam psu w głowie najpierw ucząc go zatrzymywania, potem usiłując przyspieszać z tunelem (w efecie zaczęło się skakanie). No nic, wczoraj malowałam deskę - na razie wycofuję Vigo z zawodów i będziemy przez zimę pracować, zobaczymy, co się uda wypracować.

środa, 08 listopada 2006, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).

Komentarze
2007/02/05 15:10:08
Dzięki wielkie za te opisy;)
...i linka! ;o)

No to nic nam nie zostało jak tylko szukać jakiejść przystępnej deski ;)

Chyba wybuduje sobie mini agility na działce ];-> ...szkoda, że nie mamy ogródka jak Wy;PP

pozdro
Anza
-
Gość: Ala od Jazza, *.171.156.168.crowley.pl
2007/09/12 17:42:31
A tak swoją drogą... Ile ma lat ta Silvia Trkman? :) Bo wygląda na baaardzo młodą osobę, zwłaszcza na filmikach zamieszczonych na jej stronie ;)
-
2007/09/13 08:59:27
A jakoś ze dwa lata młodsza jest ode mnie, więc dwadzieścia sześć albo siedem :o)