Proszę o nie kopiowanie zdjęć ani tekstów z bloga. Tworzenie go wymaga czasu i wysiłku z mojej strony - kopiowanie czegokolwiek i publikowanie na innych stronach czy forach internetowych bez mojej wiedzy i zgody jest po prostu kradzieżą.

Napisz do mnie

Blog > Komentarze do wpisu
Łatwiej zapobiegać niż leczyć, czyli o agresji część 2
Chociaż sprawa agresywnych psów napawa mnie zarówno smutkiem, jak też najczęściej uczuciem pewnej bezsilności, to mogę się podzielić tym, co możemy zrobić, aby do takiej sytuacji nie doprowadzić:

- kupić szczeniaka z pewnego źródła. Geny i pierwsze tygodnie życia szczeniaka mają kolosalne znaczenie dla ukształtowania się jego psychiki. Tak więc kluczową sprawą jest obejrzenie mamuni naszego pieska: czy suka jest zrównoważona, przyjazna, ma dobry kontakt ze swoim właścicielem? Kolejną sprawą, na którą musimy zwrócić uwagę, są warunki odchowu szczeniaków. Oczywistą sprawą jest, że w kojcu powinno być czysto, powinien być dostęp światła dziennego, a szczeniaki powinny być karmione dobrą karmą lub gotowanym jedzeniem, a nie bułką moczoną w mleku... Ponadto: czy szczeniaki miały dostatecznie dużo konktaktu z człowiekiem, a najlepiej z różnymi ludźmi? Czy mają w kojcu zabawki? Czy hodowca dbał o rozwój psychiczny szczeniąt stykając je z różnymi bodźcami już od pierwszych dni (oczywiście na początku kontakt z różnymi bodźcami to już samo wyjęcie malucha z kojca, położenie na chwilę na innej powierzchni, potem dopiero stopniowo bodźce stają się coraz bardziej urozmaicone)?
Tych wszystkich rzeczy możemy się dowiedzieć tylko w jeden sposób. Wybierając się z osobistą wizytą do hodowcy i oglądając wszystko na własne oczy, a także zadając hodowcy szczegółowe pytania. Z czego płynie logiczny wniosek, że nie należy kupować szczeniaka w jakimkolwiek miejscu poza hodowlą: na bazarku, przed wystawą, w sklepie zoologicznym, na aukcji internetowej, w której istnieje możliwość dowozu szczeniaka w dowolne miejsce i tak dalej.

- wybrać odpowiedniego szczeniaka z miotu. Jest to zadanie niełatwe zwłaszcza dla niedoświadczonych nabywców: wiadomo, że wszystkie maluchy są absolutnie przesłodkie, ręce się same wyciągają do głaskania i tak dalej. Jeśli mamy taką możliwość, warto poprosić o pomoc w wyborze kogoś doświadczonego. Jeśli nie mamy, sami możemy przynajmniej orientacyjnie ocenić charakter szczeniaka, chociażby za pomocą testów dla szczeniąt (chociaż testy przeprowadzane przez laika są znacznie mniej wiarygodne niż testy przeprowadzone przez doświadczonego fachowca). Cechy pożądane to ufność, chęć współpracy z człowiekiem, chęć aportu (sprawdzamy zwracając uwagę szczeniaka na przykład na szeleszczącą kulkę z papieru, którą następnie turlamy na niewielką odległość. Psiak powinien przynajmniej pobiec za kulką i złapać ją w pyszczek. Jeśli zachęcony wróci z nią do nas, trafiliśmy na szkoleniowy ideał
). Nieocenionym źródłem informacji powinien być też hodowca, który na podstawie codziennych obserwacji szczeniąt może nam wiele opowiedzieć o charakterze poszczególnych osobników. Szczeniak bardzo lękliwy, unikający kontaktu z człowiekiem będzie w przyszłości sprawiać kłopoty - jedną z najczęstszych przyczyn agresji jest właśnie lęk. Rodziny z dziećmy, niedoświadczeni kandydaci na właściciela nie powinni raczej również wybierać najsilniejszego, najbardziej aktywnego i przedsiębiorczego szczeniaka z miotu, zwłaszcza, jeśli maluch ma tendencję do podgryzania podczas testów. Taki psiak z mocną psychiką może być za to doskonałym materiałem do szkolenia dla doświadczonego przewodnika.

- od momentu przybycia szczeniaka rozpocząć ustalanie właściwych relacji - najlepszym na to sposobem jest szkolenie. Od samego początku, za pomocą smakołyków, w krótkich sesjach szkoleniowych. Takie maluchy chłoną wiedzę jak gąbka - a przede wszystkim uczą się, że człowiek ma im do zaoferowania coś ciekawego, że warto go słuchać i z nim pracować.

- przewidujmy momenty, w których w przyszłości mogą się pojawić problemy:
a/ jedzenie: od razu uczymy malucha, że możemy mu w każdej chwili zabrać miskę czy kość.
Jak? Oczywiście przekonując go, że mu się to opłaci:
- często karmimy szczeniaka z ręki lub z miski trzymanej przez nas w dłoniach
- podczas gdy maluch je, podchodzimy i dorzucamy do miski jakiś wyjątkowo smaczny kąsek
- uczymy wymieniania kości na kawałek pysznego mięska, po czym znowu oddajemy kość
- możemy nauczyć psa, by po skończonym jedzeniu przynosił nam swoją miskę w zamian za smakołyk

b/ zabiegi pielęgnacyjne często również stają się osią konfliktów, dlatego już od małego musimy do nich szczeniaka przyzwyczajać. Zmęczonego zabawą szczeniaka delikatnie czeszemy, przyzwyczajamy do tego, że zaglądamy mu do uszu, pyszczka, dotykamy opuszek łap, ogona i tak dalej. Wszystkie te czynności wykonujemy łagodnie, ale stanowczo: w razie protestów trzeba szczeniaka unieruchomić i przytrzymać, aż się uspokoi, po czym nagrodzić. Na początku wszystkie te zabiegi powinny trwać krótko, a spokojne zachowanie nagradzane.

c/ zabawki - od początku uczymy oddawania wszystkich zabawek w zamian za smakołyk, wprowadzając odpowiednią komendę. Zabawki należą do nas: to my je dajemy i to my decydujemy o końcu zabawy.

- socjalizacja - krytyczny okres trwa do 16. tygodnia życia psa, zaniedbań z tego okresu właściwie nie sposób nadrobić. To dla właściciela szczeniaka okres najbardziej pracowity: trzeba malucha zapoznać z różnymi ludźmi, psami i innymi zwierzętami (po zakończeniu kwarantanny poszczepiennej), ruchem ulicznym, jazdą tramwajem i autobusem i w ogóle im więcej wymyślimy tym lepiej. Dbamy o to, by wszystkie te sytuacje były dla szczeniaka przyjemne: zaopatrujemy się w ogromny wór smakołyków i nagradzamy każde spokojne, przyjacielskie zachowanie szczeniaka. Uważnie dobieramy szczeniakowi psich znajomych. Dobrze socjalizowany pies to w przyszłości pies zrównoważony i odważny - takie psy raczej nie wyrastają na potwory atakujące wszystko co się rusza.
niedziela, 05 lutego 2006, orvokki

Polecane wpisy

  • Tyyyyyleeee się działo :)

    Blog ledwie dycha (o ile dycha), tymczasem życie pędzi sobie z zawrotną prędkością. Od ostatniego czasu zaliczyliśmy podróże do Luksemburga, do Berlina, nad mor

  • Blogowo filmowo

    Mam niezłe opóźnienie, bo prawie tygodniowe... W miniony weekend odbyły się drugie kwalifikacje do MŚA. Zawody poprzedziła mała aferka pt. ile właściwie w tym r

  • A year has passed :).

    A year has passed, weather has changed, but the Pyrsheps are just as funny and crazy :).